10 tys. zł na rękę, a chętnych jak na lekarstwo. Ta oferta pracy zaskakuje
Na polskim rynku pracy są zawody, w których można zarobić nawet około 10 tys. zł „na rękę”, a pracodawcy wciąż mają problem ze znalezieniem kandydatów. Co ciekawe, w niektórych przypadkach nie jest wymagana nawet matura. Oferty pracy pojawiają się regularnie, a firmy kuszą wysokimi wynagrodzeniami i dodatkowymi benefitami. Mimo to chętnych wciąż jest niewielu. Sprawdzamy, o jakie stanowiska chodzi i dlaczego tak trudno obsadzić te miejsca pracy.
- Zarobki o wysokości nawet 10 tys. zł bez matury
- Fachowcy na wagę złota
- Dlaczego mimo wysokich zarobków brakuje chętnych?
Zarobki o wysokości nawet 10 tys. zł bez matury
Na rynku pracy pojawiają się oferty, w których zarobki sięgają nawet około 10 tys. zł, a wymagania formalne są stosunkowo niewielkie. Pracodawcy często podkreślają, że ważniejsze od wykształcenia jest doświadczenie, umiejętności praktyczne czy gotowość do pracy fizycznej.
W wielu ogłoszeniach nie ma wymogu posiadania matury, a niektóre firmy są gotowe przyuczyć pracowników do zawodu. Jednym z przykładów jest branża budowlana oraz techniczna, gdzie liczą się przede wszystkim konkretne umiejętności.
W ofertach pracy można znaleźć propozycje dla monterów czy instalatorów, gdzie wynagrodzenie sięga nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, jeśli pracownik ma doświadczenie i odpowiednie uprawnienia. Jak wskazują analizy rynku pracy, najlepsi specjaliści w zawodach technicznych mogą zarabiać od 9 do nawet 15 tys. zł miesięcznie.
Firmy często oferują też dodatkowe premie, nadgodziny czy dodatki za specjalistyczne umiejętności. W praktyce oznacza to, że miesięczne zarobki mogą być wyższe niż podstawowa stawka z ogłoszenia. Mimo atrakcyjnych warunków wielu pracodawców podkreśla jednak, że znalezienie pracowników jest coraz trudniejsze.
Fachowcy na wagę złota
Szczególnie duży niedobór pracowników dotyczy zawodów rzemieślniczych i technicznych. Na rynku wciąż brakuje hydraulików, elektryków czy stolarzy, choć ich zarobki mogą być bardzo wysokie. W wielu przypadkach fachowcy pracujący na własny rachunek osiągają dochody sięgające nawet około 15 tys. zł miesięcznie.
Popyt na tego typu usługi stale rośnie. Wraz z rozwojem budownictwa oraz remontów mieszkań coraz więcej osób potrzebuje specjalistów od instalacji czy prac wykończeniowych. Problem polega na tym, że liczba fachowców nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem. W efekcie na większe zlecenia trzeba czekać nawet kilka tygodni lub miesięcy.
Jak wynika z relacji jednego z fachowców cytowanych w mediach, za sam dojazd do klienta można pobierać około 150 zł. Przy kilku zleceniach dziennie daje to znaczący miesięczny dochód. Tego typu przykłady pokazują, że w wielu zawodach praktyczne umiejętności mogą być znacznie bardziej opłacalne niż formalne wykształcenie.
Dlaczego mimo wysokich zarobków brakuje chętnych?
Choć wynagrodzenia w niektórych zawodach są bardzo atrakcyjne, wiele osób nie chce podejmować takiej pracy. Jednym z powodów jest charakter tych zajęć, często są to zawody wymagające pracy fizycznej, dyspozycyjności lub wykonywania zadań w trudnych warunkach.
Dotyczy to m.in. branży budowlanej, transportowej czy technicznej. Eksperci rynku pracy wskazują, że w wielu z tych profesji występuje deficyt pracowników w setkach powiatów w całej Polsce. Brakuje m.in. kierowców ciężarówek, elektryków, elektromonterów czy operatorów maszyn budowlanych. Drugim powodem jest zmiana aspiracji młodych ludzi.
Coraz więcej osób wybiera studia i pracę biurową, zamiast zawodów technicznych czy rzemieślniczych. Tymczasem to właśnie w tych branżach zapotrzebowanie na pracowników pozostaje bardzo wysokie. W efekcie paradoksalnie można dziś znaleźć dobrze płatną pracę bez matury, ale chętnych do jej wykonywania wciąż jest niewielu.