W piątek rano ulice zatoczyły się od ludzkich głosów, gwizdków i sygnałów alarmowych. Setki pracowników wyszły na zewnątrz bram – tłum gęstniał z każdą kolejną minutą, a w powietrzu czuć było narastające napięcie. Nikt dokładnie nie wiedział, jak długo potrwa ten protest, ale już teraz było jasne: to nie jest zwykła pikieta. Ludzie mają dość i chcą być wreszcie usłyszani.