Adrian ze „Ślubu...” przerywa milczenie o nowym etapie choroby. Te objawy mrożą krew w żyłach
39-letni Adrian Szymaniak, szerzej znany z udziału w programie „Ślub od pierwszego wejrzenia”, kontynuuje swoją najtrudniejszą życiową walkę. W lipcu 2025 roku usłyszał wstrząsającą diagnozę – glejak IV stopnia. Teraz, w maju 2026 roku, pacjent poinformował o niepokojących symptomach neurologicznych, które są bezpośrednim następstwem leczenia onkologicznego i obrzęku mózgu po przebytej radioterapii.
Adrian Szymaniak: objawy obrzęku mózgu po radioterapii
Adrian Szymaniak w maju 2026 roku podzielił się z fanami najnowszymi, trudnymi informacjami dotyczącymi swojego stanu zdrowia. Za pośrednictwem relacji na Instagramie wyznał, że mierzy się z kolejnymi poważnymi wyzwaniami w walce o życie, a codzienne funkcjonowanie wymaga od niego ogromnych nakładów sił.
Mężczyzna cierpi z powodu utrzymującego się obrzęku mózgu. Usłyszał po konsultacjach lekarskich, że jest to typowy, opóźniony skutek uboczny przebytej wcześniej radioterapii, który może występować u pacjentów nawet do pół roku po zakończeniu naświetlań głowy. Dolegliwości neurologiczne nasiliły się nagle, wywołując całkowicie zrozumiały ludzki lęk przed nowym, nieznanym etapem choroby.
Zderzenie z tymi przerażającymi następstwami terapii uświadamia, jak niewyobrażalnie wyczerpujący jest to proces. W udostępnionym materiale uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" opisał szczegółowo to, czego zaczął doświadczać w ostatnich dniach. Aby opanować sytuację i skutecznie obkurczyć utrzymujący się obrzęk, lekarz zadecydował o podtrzymaniu u niego leczenia sterydami.
Dalej utrzymuje się obrzęk mózgu, co jest normalnym skutkiem: utrzymującym się do pół roku po zakończonej radioterapii. Chciałbym wam przekazać, jak wygląda funkcjonowanie z glejakiem (…). Ja na przykład dostałem nowe objawy w ubiegłym tygodniu: związane z obrzękiem mózgu. Objawiły się raptem trzy, cztery dni temu i – nie będę ukrywał – troszkę się wystraszyłem (…). — wyznał z obawą w głosie Adrian Szymaniak
Nowe dolegliwości neurologiczne i przebieg choroby u pacjenta
Wśród drastycznych symptomów, które zmusiły pacjenta do pilnej wizyty u specjalisty, znalazło się między innymi nagłe podwójne widzenie. Największy niepokój wywołały jednak paraliżujące epizody zaburzające czucie w ciele oraz potężny ból pojawiający się wewnątrz czaszki.
Co do objawów: zaczęło mi się pojawiać "podwójne" widzenie (…). Doszły do tego drętwienia kończyn (…). Pojawiają się też bóle głowy w płacie czołowo-skroniowym (…)— relacjonował Adrian Szymaniak w opublikowanym nagraniu.
Mężczyzna precyzyjnie wyjaśnił również, w jaki sposób organizm reaguje na atak choroby. Drętwienia okazały się uderzać falami, wyłączając z pełnej sprawności część jego ciała i paraliżując ją na pewien czas.
Pojawiające się drętwienia kończyn i to oddziałuje w moim przypadku na lewą stronę. Jednocześnie ręka i noga drętwieją w ułamek sekundy. To mija po kilku minutach— tłumaczył Adrian Szymaniak swoim obserwatorom w maju.
Glejak IV stopnia, zbiórka, leczenie chemioterapią podtrzymującą i przesunięty rezonans
Walka z niezwykle agresywnym nowotworem onkologicznym trwa od momentu feralnego pobytu w szpitalu i pełnej diagnozy w lipcu ubiegłego roku. W tych najtrudniejszych chwilach pacjenta wspiera niezłomnie jego żona, Anita Szydłowska. W procesie leczenia zlokalizowanym między innymi w Bydgoszczy wykorzystywana jest specjalistyczna metoda TTFields Optune. Tę innowacyjną terapię sfinansowano dzięki gigantycznej zbiórce internetowej, w ramach której ofiarni internauci zebrali niesamowitą kwotę 3 milionów złotych.
Pomimo wyniszczających objawów ubocznych i strachu, we wtorek w maju 2026 roku pacjent przekazał też budujące informacje na temat samych badań z krwi. Prawidłowe parametry laboratoryjne umożliwiły mu rozpoczęcie kolejnego, niezwykle ważnego cyklu chemioterapii podtrzymującej.
Równolegle zapadła ważna decyzja w sprawie dalszej kontroli obrazowej postępów leczenia. Poprzedni, marcowy rezonans magnetyczny pozwolił lekarzom ocenić sytuację, lecz tym razem postanowili oni przełożyć następne badanie MRI o miesiąc. Zrobiono to celowo, by chronić pacjenta i uniknąć narażania go na zbyt częste podawanie obciążającego kontrastu oraz zbędnych naświetlań w okresie intensywnej rekonwalescencji neurologicznej.