Afera w Szczecinie! Syn byłej minister PiS poszukiwany listem gończym
Szczeciński adwokat Szymon L., syn byłej minister finansów w pierwszym rządzie PiS, nie stawił się do odbycia kary czterech lat więzienia. Po prawomocnym wyroku sądu śledczy stracili cierpliwość – wystawiono za nim list gończy. Sprawa budzi ogromne emocje, bo dotyczy człowieka z prawniczych elit.
Kim jest Szymon L. i dlaczego go ścigają?
Jeszcze niedawno był rozpoznawalnym adwokatem w Szczecinie, dziś jest poszukiwanym przestępcą. Szymon L. został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Szczecinie w listopadzie 2025 roku na cztery lata więzienia. Wyrok zakończył jego karierę prawniczą, ale nie zakończył sprawy.
Mężczyzna miał stawić się do odbycia kary, jednak tego nie zrobił. W efekcie organy ścigania zdecydowały się na ostateczny krok – wydano za nim list gończy. To oznacza, że policja może zatrzymać go w każdym miejscu i czasie, a jego wizerunek trafia do szerokiej publiczności.
Sprawa jest szczególnie głośna ze względu na jego rodzinne powiązania. Szymon L. jest synem byłej minister finansów z pierwszego rządu PiS, co tylko zwiększa zainteresowanie opinii publicznej.
Siedem zarzutów i kontrowersyjne działania adwokata
Prokuratura postawiła Szymonowi L. aż siedem zarzutów. Najpoważniejszy dotyczył wyłudzenia 30 tysięcy złotych od swojej klientki. Kobieta, podejrzana o spowodowanie wypadku drogowego, miała zapłacić za rzekome „odzyskanie” prawa jazdy zatrzymanego przez policję.
Jak informowała Gazeta Wyborcza, na tym lista się nie kończy. Adwokat miał również dopuszczać się działań utrudniających postępowania karne. Wśród zarzutów znalazło się m.in. wyniesienie z aresztu grypsu znanego gangstera Wiesława J., pseudonim „Picek”.
To jednak nie wszystko. Śledczy zarzucili mu także wnoszenie grypsów do aresztu dla klientki zatrzymanej w sprawie narkotykowej. Tego typu działania są poważnym naruszeniem prawa i zasad wykonywania zawodu adwokata.
Mimo ciężaru zarzutów Szymon L. nie przyznał się do winy. Twierdził, że padł ofiarą spisku. Sąd jednak nie podzielił tej wersji wydarzeń i uznał go winnym większości zarzucanych czynów.
Kto pomagał i co zrobi teraz policja?
Śledczy są przekonani, że Szymon L. nie działał sam. W sprawie pojawia się nazwisko byłego funkcjonariusza policji – Marka Z., który miał pomagać adwokatowi w jego działaniach.
Rola współpracowników jest obecnie jednym z kluczowych wątków śledztwa. Niewykluczone, że sprawa będzie się jeszcze rozwijać, a kolejne osoby usłyszą zarzuty.
Tymczasem najważniejszym celem pozostaje zatrzymanie samego Szymona L. List gończy oznacza pełną mobilizację służb. Policja może korzystać z szerokiego wachlarza narzędzi – od kontroli drogowych po działania operacyjne.
Eksperci podkreślają, że ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości w takich przypadkach rzadko kończy się sukcesem. Im dłużej poszukiwany pozostaje na wolności, tym większe ryzyko popełnienia kolejnych błędów, które prowadzą do zatrzymania.
Sprawa szczecińskiego adwokata to jeden z najbardziej bulwersujących przykładów w ostatnich latach, gdy osoba zaufania publicznego sama staje się celem intensywnych poszukiwań. Teraz wszystko zależy od tego, gdzie ukrywa się Szymon L. – i jak długo jeszcze pozostanie nieuchwytny.