Ali Agca pojawił się tuż przed wizytą papieża Leona XIV. Natychmiastowa interwencja służb
Mehmet Ali Agca – ten sam, który w 1981 roku strzelał do Jana Pawła II – znów dał o sobie znać. Tuż przed wizytą papieża Leona XIV w tureckim Izniku były zamachowiec pojawił się w mieście i – jak twierdzą lokalne media – chciał “chwilę porozmawiać” z głową Kościoła. Zamiast rozmowy była jednak szybka ewakuacja i eskortowany wyjazd. Co stało się na miejscu i o co naprawdę gra Agca?
Kulisy powrotu cienia sprzed lat
Iznik – dziś urokliwe miasteczko, w IV wieku Nicaea, gdzie powstało wyznanie wiary znane jako nicejskie – nagle znów znalazł się w centrum uwagi. To właśnie tu papież Leon XIV odprawiał modlitwę o jedność chrześcijan, spotykając się z patriarchą Bartłomiejem i innymi hierarchami Kościołów Wschodu.
W tle: gęste zabezpieczenia i nieproszony “gość” z przeszłości. Według doniesień tureckich stacji, tj. Halk TV i portali Agca miał pojawić się w mieście przed przyjazdem papieża, po czym został przez służby wyprowadzony i odwieziony poza granice Izniku.
Serce historii: minuta po minucie w Izniku
Według relacji mediów Agca kręcił się w okolicy historycznych ruin i miejsca modlitwy, gdy policyjne patrole – działające w trybie “zero ryzyka” – poprosiły go o natychmiastowe opuszczenie miasta. Decyzję miały poprzedzić krótkie czynności sprawdzające i rozmowy z funkcjonariuszami. Nie doszło do zatrzymania, nie było też incydentów – była prewencja. Całość wydarzyła się dzień przed modlitwą o jedność chrześcijan i Mszą w Stambule, które są jednym z najbardziej symbolicznych punktów pierwszej zagranicznej podróży Leona XIV. Cytowane w tureckiej prasie słowa Agcy brzmiały jak próba ocieplenia wizerunku: “chciałem przywitać papieża”. Lecz służby bezpieczeństwa wolały historię bez drugiego aktu.
Fakt, że papież tu przyjeżdża, jest oczywiście niezwykłym wydarzeniem. Witamy papieża. Z radością witamy go jako gościa. Uważamy również, że wkład Watykanu pokój na świecie jest bardzo ważny - mówił, cytowany przez media.
Warto dodać, że wizyta Leona XIV w Turcji ma wymiar większy niż dyplomatyczna uprzejmość: to upamiętnienie 1700. rocznicy I Soboru Nicejskiego i zarazem mocny sygnał w stronę dialogu między Kościołami. Papież – na tle skomplikowanej geopolityki – publicznie potępił wojnę “w kawałkach” i przemoc w imię religii, stawiając na pojednanie i gesty, które media uwielbiają: wspólną modlitwę, spotkania z hierarchami i wiernymi. Dla telewizyjnych kamer – czysta symbolika, dla służb – operacja “ochrona VIP plus”.
Co dalej: rozgrywka o pamięć i wizerunek
Czy Agca liczy na nowy rozdział w opowieści o sobie – od “zamachowca” do “skruszonego rozmówcy papieża”? Możliwe. Na razie przegrał z logistyką pielgrzymki i procedurami bezpieczeństwa, które – zwłaszcza przy tak historycznej scenerii – nie zostawiają miejsca na improwizację. Dla Watykanu i Ankary liczy się dziś spokój przekazu: jedność, dialog, zero skandali. Dla opinii publicznej – echo starej historii, która co jakiś czas wraca jak refren. A dla samego Izniku? Miasto, słynne z ceramiki i historii, dostało darmową reklamę w prime time, choć nikt tu nie chciał, by pierwsze skrzypce grał dawny bohater kronik kryminalnych.