Atak Iranu w Katarze! Polska może odczuć skutki już wkrótce
Irańskie rakiety uderzyły w Ras Laffan — serce katarskiego sektora LNG. Choć nikt nie zginął, zniszczenia są poważne, a światowy rynek gazu wstrzymał oddech. Polska, która importuje stamtąd niemal 20 proc. swojego LNG, może odczuć skutki tego ataku.
Katastrofa w Ras Laffan – pożar po ataku Iranu
18 marca w Ras Laffan, najważniejszym centrum przetwarzania i eksportu LNG w Katarze, wybuchł pożar po uderzeniu irańskich rakiet. Katarskie służby podały, że ogień został opanowany, a szczęśliwie nikt nie został ranny. Jednak QatarEnergy poinformowało, że instalacja została trafiona, a szkody są znaczne.
Do ataku doszło po ostrzeżeniach ze strony irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, która zapowiadała uderzenia na infrastrukturę energetyczną w państwach Zatoki Perskiej. Katarskie MSZ nazwało incydent „naruszeniem suwerenności i zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionu”. W tym samym dniu Iran informował o atakach USA i Izraela na swoje zakłady naftowe i gazowe.
Wieczorem Arabia Saudyjska poinformowała o przechwyceniu ośmiu rakiet balistycznych nad Rijadem. Eksperci wskazują, że działania Iranu to forma odwetu na amerykańskich sojusznikach w regionie, co sprawia, że napięcie w Zatoce Perskiej wciąż rośnie.
Dlaczego Ras Laffan jest kluczowy dla światowego rynku gazu
Ras Laffan to nie zwykły terminal LNG. To strategiczne centrum katarskiego sektora gazowego i jeden z najważniejszych punktów światowego handlu LNG. Katar odpowiada za około 20 proc. globalnego eksportu tego surowca, a w 2025 roku QatarEnergy wysłało za granicę niemal 81 mln ton LNG.
Cała infrastruktura opiera się na dostawach z pola North Field, złoża współdzielonego z Iranem. Katarski gaz był już wcześniej pod presją – na początku marca QatarEnergy musiało wstrzymać część eksportu z powodu konfliktu w regionie i problemów w żegludze przez cieśninę Ormuz.
Środowy atak zwiększa ryzyko długotrwałych zakłóceń. Nawet jeśli walki w regionie ustałyby jutro, przywrócenie pełnych dostaw LNG do normalnego poziomu może zająć tygodnie, a wpływ na rynek może być odczuwalny globalnie i w Polsce.
Reakcja rynku i co to oznacza dla Polski
Skutki ataku były natychmiastowe. Ceny ropy Brent wzrosły 18 marca o około 5 proc., zbliżając się do poziomu 110 dolarów za baryłkę. Inwestorzy obawiają się nie tylko zniszczeń, ale także dalszych zakłóceń w przesyle surowców przez cieśninę Ormuz, która odpowiada za około 20 proc. światowych przepływów ropy i LNG.
Dla Polski sprawa ma wymiar praktyczny. W 2025 roku Katar odpowiadał za niemal 20 proc. polskiego importu LNG. Jednak dzięki zdywersyfikowanemu portfelowi zakupowemu i możliwościom zakupu gazu na rynku światowym, spółki takie jak Orlen zapewniają, że bezpieczeństwo dostaw do Polski nie jest obecnie zagrożone.
Mimo to eksperci ostrzegają, że kolejne eskalacje w Zatoce Perskiej mogą w przyszłości wpływać na ceny energii. Efekt domina, który już widać na rynku ropy, może wkrótce objąć także sektor gazowy, a Polacy mogą odczuć to w portfelach przy rachunkach za prąd i gaz.