Była 19:51, gdy w „Wiadomościach” podano wstrząsającą informację. Prowadzącego aż wbiło w fotel
Było 19:51, gdy w “Wiadomościach” na TVP podano wstrząsającą informację. Relacje byłych podopiecznych placówki opiekuńczo-wychowawczej „Światełko” pod Łodzią wywołały poruszenie w całym kraju. Sprawa wraca do prokuratury. Śledczy dopatrzyli się nieprawidłowości w umorzonym wcześniej postępowaniu.
- Dramatyczne relacje byłych wychowanków
- Byli pracownicy potwierdzają: „Poniżane w sposób drastyczny”
- Śledztwo wraca. Prokuratura mówi o nieprawidłowościach
Dramatyczne relacje byłych wychowanków
Placówka opiekuńczo-wychowawcza „Światełko” pod Łodzią miała być miejscem wsparcia i bezpieczeństwa dla dzieci pozbawionych opieki rodziców. Tymczasem, jak wynika z relacji byłych podopiecznych, rzeczywistość miała wyglądać zupełnie inaczej.
W materiale wyemitowanym w „Wiadomościach” młodzi ludzie opowiadali o przemocy fizycznej i psychicznej.
Była taka jedna ciocia, która biła mnie po głowie cały czas - mówił jeden z nich.
Inny dodawał: „Notorycznie wszystkich kablami, szczotkami, książkami”. Padały również oskarżenia o zastraszanie i ignorowanie poważnych zgłoszeń, w tym dotyczących molestowania.
Starsi chłopacy przychodzili do nas w nocy. Kiedy się o tym mówiło, to się usłyszało, że się jest lafiryndą, że to nasza wina - relacjonowała była podopieczna.
Ich słowa wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały pytania o to, czy dzieci przebywające obecnie w ośrodku są bezpieczne.
Byli pracownicy potwierdzają: „Poniżane w sposób drastyczny”
Niepokojące relacje potwierdzają także osoby, które w przeszłości pracowały w placówce. Według nich w ośrodku miało dochodzić do sytuacji upokarzających i przekraczających granice wychowawcze.
Były na przykład poniżane w sposób tak bardzo drastyczny, że jedna z wychowawczyń powiedziała do dziewczyny: idź się powieś jak twoja matka - przytacza jeden z rozmówców.
Jak podały “Wiadomości”, placówkę od ponad 20 lat prowadzi Elżbieta Książek, była zakonnica. W rozmowie z mediami stanowczo odrzuciła zarzuty.
Roszczenie wychowawców, którzy tutaj pracowali, manipulacje wychowankami - mówiła.
Sprawa była już wcześniej badana przez prokuraturę, jednak postępowanie zostało umorzone. Decyzję tę zaskarżyło starostwo.
Śledztwo wraca. Prokuratura mówi o nieprawidłowościach
Po analizie sprawy prokuratura regionalna zdecydowała o wznowieniu śledztwa. Jak poinformował prokurator Krzysztof Kopania, „dopatrzyliśmy się pewnych niedociągnięć i to zarówno ustaleń dotyczących stanu faktycznego, jak i ustalenia kręgu pokrzywdzonych”.
Decyzja ta oznacza, że sprawa zostanie ponownie szczegółowo przeanalizowana. Eksperci podnoszą jednak pytanie, dlaczego, mimo zgłaszanych wątpliwości, małoletnim przebywającym w placówce nadal nie zapewniono dodatkowych środków ochrony.
Śledztwo ma wyjaśnić, czy w ośrodku dochodziło do systemowych nadużyć oraz czy wcześniejsze umorzenie było przedwczesne. Sprawa budzi ogromne emocje i pozostaje pod ścisłą obserwacją opinii publicznej.