Czarzasty podjął decyzję w sprawie Ziobry. Zniknęły tysiące złotych
Polityczna burza wokół byłego ministra sprawiedliwości. Prezydium Sejmu zdecydowało o radykalnym obcięciu wynagrodzenia Zbigniewa Ziobry, który od miesięcy przebywa na Węgrzech i nie pojawia się na posiedzeniach parlamentu. Z około 18 tys. zł miesięcznie zostało mu tylko 1350 zł. – Kto nie pracuje, ten nie zarabia – mówi marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Sam polityk PiS odpowiada ostro: – Marszałek robi tanią szopkę.
Sejm zabrał Ziobrze pieniądze
Decyzja zapadła 10 marca podczas posiedzenia prezydium Sejmu. Posłowie zdecydowali o odebraniu Zbigniewowi Ziobrze diety poselskiej oraz aż 90 proc. uposażenia. W praktyce oznacza to, że z dotychczasowych około 18 tys. zł miesięcznie polityk będzie otrzymywał jedynie 1350 zł.
To maksymalna kara finansowa, jaką można zastosować wobec posła zgodnie z regulaminem Sejmu. Przepisy pozwalają bowiem na obniżenie wynagrodzenia parlamentarzysty do 10 proc. jego podstawowej pensji, jeśli ten nie wykonuje obowiązków wynikających z mandatu.
A z tym – zdaniem władz Sejmu – jest w przypadku Ziobry poważny problem. Były minister sprawiedliwości od października ubiegłego roku przebywa na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl polityczny. W Polsce ma odpowiadać przed sądem za nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Mimo nieobecności w kraju i w Sejmie przez wiele miesięcy polityk nadal pobierał pełne wynagrodzenie poselskie. Dopiero teraz władze izby zdecydowały się sięgnąć po najostrzejsze sankcje finansowe.
„Kto nie pracuje, ten nie zarabia”
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie ma w tej sprawie wątpliwości. W rozmowie z mediami tłumaczy, że decyzja była oczywista i wynika wprost z przepisów.
– Sprawa jest bardzo prosta: kto nie pracuje, ten nie zarabia – mówi marszałek. Jak podkreśla, poseł ma obowiązek uczestniczyć w pracach parlamentu, a także stawiać się na jego posiedzeniach.
Czarzasty zwraca też uwagę na drugi aspekt sprawy. Według niego Ziobro nie tylko nie wykonuje obowiązków poselskich, ale również unika odpowiedzialności przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
– Zbigniew Ziobro nie pojawia się na posiedzeniach Sejmu i uciekł przed polskim wymiarem sprawiedliwości jak zwykły opryszek. Nie ma żadnego powodu, by otrzymywał pełne wynagrodzenie z pieniędzy podatników – podkreśla marszałek.
Jak dodaje, regulamin Sejmu w takich sytuacjach jest jednoznaczny. Poseł, który nie wykonuje swoich obowiązków, musi liczyć się z konsekwencjami finansowymi. Dlatego zdecydowano o maksymalnym możliwym obniżeniu uposażenia.
Ziobro odpowiada z Budapesztu
Sam zainteresowany nie pozostawia jednak na decyzji marszałka suchej nitki. Zbigniew Ziobro, który obecnie przebywa w Budapeszcie, twierdzi, że działania władz Sejmu mają charakter polityczny.
– Włodzimierz Czarzasty chce odwrócić uwagę od nieudolności rządu Donalda Tuska. Robi tanią szopkę, to jego kompromitacja – mówi polityk.
Były minister sprawiedliwości przekonuje również, że w praktyce nie ma dostępu do swoich pieniędzy już od kilku miesięcy.
– Od listopada 2025 r. nie mam dostępu do żadnych środków pieniężnych na koncie – twierdzi.
Sprawa Ziobry pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków obecnej sceny politycznej. Z jednej strony polityk PiS utrzymuje, że jest ofiarą politycznej zemsty rządzących. Z drugiej – władze państwa podkreślają, że chodzi o odpowiedzialność za publiczne pieniądze i obowiązki wynikające z mandatu posła.
Jedno jest pewne: decyzja o odebraniu większości wynagrodzenia to dopiero początek politycznej batalii, która jeszcze długo może elektryzować polską opinię publiczną.