Dramatyczne nagranie Dody. Artystka przyznaje: „Nie daję już rady”
W niedzielę, 25 stycznia Doda opublikowała w sieci poruszające oświadczenie, które natychmiast wywołało lawinę komentarzy. Artystka ogłosiła, że musi zakończyć intensywne działania, którym poświęciła ostatnie tygodnie, przyznając, że zapłaciła za nie bardzo wysoką cenę.
- Zimowa mobilizacja i pomoc, która odsłoniła mroczną prawdę
- Bytom i Sobolew. Interwencje, które wstrząsnęły opinią publiczną
- „Nie daję już rady”. Doda o zdrowiu psychicznym i trudnej decyzji
Zimowa mobilizacja i pomoc, która odsłoniła mroczną prawdę
Na początku stycznia, gdy Polskę sparaliżowały silne mrozy, Doda włączyła się w pomoc zwierzętom przebywającym w schroniskach. Artystka nie ograniczyła się do apeli w mediach społecznościowych - finansowała zakup bud dla psów, wspierała ocieplanie prowizorycznych schronień i aktywnie promowała adopcje. Jej działania spotkały się z ogromnym odzewem fanów, którzy masowo ruszyli z pomocą.
Z czasem jednak pomoc przerodziła się w interwencję. Do Dody zaczęły docierać informacje o dramatycznych zaniedbaniach w niektórych placówkach. Mowa była o zwierzętach przebywających w skrajnie złych warunkach, bez odpowiedniego zabezpieczenia przed zimnem, opieki weterynaryjnej czy nawet dostępu do wody. Artystka zaczęła nagłaśniać sprawy, które, jak się okazało, przez lata pozostawały zamiatane pod dywan.
Publiczne zaangażowanie znanej osoby sprawiło, że temat tzw. patoschronisk trafił do ogólnopolskiej debaty. Dla wielu była to pierwsza okazja, by zobaczyć skalę problemu i zrozumieć, jak niewydolny bywa system kontroli takich placówek. Doda stała się twarzą tej walki, ale jednocześnie zaczęła płacić za to bardzo wysoką cenę psychiczną.
Bytom i Sobolew. Interwencje, które wstrząsnęły opinią publiczną
Jednym z pierwszych głośnych przypadków było schronisko w Bytomiu, gdzie ujawniono liczne nieprawidłowości dotyczące warunków bytowania zwierząt. Sprawa odbiła się szerokim echem i zapoczątkowała lawinę kolejnych zgłoszeń. Następnie Doda udała się do ośrodka „Happy Dog” w Sobolewie - miejsca, które okazało się symbolem skrajnych zaniedbań.
Według ujawnionych informacji sytuacja zwierząt w Sobolewie była dramatyczna. Sprawą zajęły się organy ścigania, a właściciel placówki usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Choć postępowanie nie zostało jeszcze prawomocnie zakończone, schronisko ostatecznie zamknięto. 24 stycznia odbył się tam dramatyczny protest, a psy zostały odebrane i przekazane organizacjom oraz osobom prywatnym.
Dla Dody był to moment przełomowy. Z jednej strony - realny sukces i dowód, że jej działania mają sens. Z drugiej - ogrom emocjonalny, obrazy i historie, które trudno było „wyłączyć” po powrocie do domu. Artystka przyznała później, że całkowicie zawiesiła swoje życie zawodowe, skupiając się wyłącznie na ratowaniu zwierząt. To zaangażowanie, choć skuteczne, zaczęło ją wyniszczać.
„Nie daję już rady”. Doda o zdrowiu psychicznym i trudnej decyzji
25 stycznia Doda opublikowała w mediach społecznościowych emocjonalne nagranie, w którym otwarcie powiedziała o swoim stanie psychicznym. Przyznała, że od wielu dni niemal nie śpi, a skumulowany stres związany z interwencjami, hejtem i ogromem tragedii doprowadził do nawrotu nerwicy lękowej, z którą zmaga się od lat.
Moim najbliżsi zapytali kiedy będzie ten limit. Kiedy powiem sobie dość? I obiecałam sobie wtedy, że jak zamknę chociaż dwa patoschroniska. I udało się, dzięki wielu czynnikom. Jestem bardzo szczęśliwa, chociaż wiem, że jest to wierzchołek góry lodowej i mnóstwo psów i kotów w patoschroniskach czeka na pomoc - powiedziała Doda w oświadczeniu
Artystka nie ukrywała, że jest osobą bardzo emocjonalną i wszystkie dramaty przeżywa wyjątkowo intensywnie. Fala krytyki i ataków wymierzonych w osoby pomagające zwierzętom okazała się dla niej nie do zniesienia. Podkreśliła, że dalsze trwanie w centrum tego konfliktu grozi poważnymi konsekwencjami dla jej zdrowia.
Decyzja o wycofaniu się z bezpośrednich działań nie oznacza jednak całkowitego odejścia od sprawy. Doda jasno zaznaczyła, że nadal będzie wspierać tych, którzy pomagają zwierzętom, jednak już z dalszej linii. W swoim apelu zwróciła się do społeczności, by nie pozwoliła, aby temat ucichł. Jak podkreśliła, ona zrobiła pierwszy, najtrudniejszy krok, teraz czas, by odpowiedzialność przejęli inni.