Kolejne państwo włącza się do konfliktu. Armia w pełnej gotowości
Atak dronów na lotnisko w Nachiczewanie wywołał natychmiastową reakcję władz Azerbejdżanu. Prezydent Ilham Alijew ogłosił mobilizację armii i oskarżył Iran o „akt terroru”. Czy to początek nowej odsłony napięć na Kaukazie?
Atak dronów na lotnisko w Nachiczewanie
Do niepokojącego incydentu doszło w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej – eksklawie Azerbejdżanu położonej przy granicy z Iranem. Według informacji przekazanych przez azerbejdżańskie ministerstwo spraw zagranicznych dwa drony miały uderzyć w okolice lotniska w regionie.
Jeden z bezzałogowców trafił bezpośrednio w terminal lotniska. Drugi spadł w pobliżu budynku szkoły w miejscowości Szekerabad, oddalonej o około 10 kilometrów od granicy z Iranem. W wyniku zdarzenia cztery osoby zostały ranne.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z miejsca ataku. Widać na nich unoszące się nad lotniskiem kłęby gęstego dymu, a także służby ratunkowe działające na miejscu zdarzenia. Skala zniszczeń nie została jeszcze w pełni oszacowana, jednak incydent wywołał natychmiastową reakcję władz w Baku.
Alijew: armia w pełnej gotowości
Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa. Po jego zakończeniu ogłosił, że siły zbrojne zostały postawione w stan najwyższej gotowości.
– Nasze siły zbrojne, ministerstwo obrony oraz inne formacje specjalne zostały postawione w stan pełnej gotowości mobilizacyjnej na poziomie pierwszym i muszą być przygotowane do przeprowadzenia każdej operacji – powiedział Alijew.
Decyzja ta oznacza podwyższenie poziomu gotowości bojowej w całym kraju. W praktyce obejmuje ona nie tylko armię, ale także służby specjalne i inne formacje bezpieczeństwa.
Według analityków taki krok jest sygnałem, że władze Azerbejdżanu traktują incydent jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Władze nie wykluczają również dalszych działań, jeśli sytuacja będzie się zaostrzać.
Baku oskarża Iran o „akt terroru”
Najbardziej kontrowersyjnym elementem oświadczenia prezydenta Azerbejdżanu były bezpośrednie oskarżenia pod adresem Iranu. Alijew stwierdził, że atak dronów należy traktować jako „akt terroru” wymierzony w jego kraj.
Prezydent wezwał także władze w Teheranie do przedstawienia wyjaśnień w tej sprawie. Jak dotąd Iran nie odniósł się oficjalnie do tych zarzutów.
Relacje między oboma państwami od lat są napięte. Azerbejdżan utrzymuje bliskie kontakty z Turcją i Izraelem, co budzi niechęć władz w Teheranie. Z kolei Iran wielokrotnie wyrażał obawy dotyczące sytuacji Azerów mieszkających na jego terytorium.
Eksperci zwracają uwagę, że oskarżenia o bezpośredni atak mogą dodatkowo zaostrzyć i tak napiętą sytuację w regionie.
Czy konflikt może się rozszerzyć?
Incydent w Nachiczewanie wywołał obawy o możliwą eskalację napięć na Kaukazie Południowym. Region ten od lat pozostaje jednym z najbardziej niestabilnych obszarów postsowieckiej przestrzeni.
Nachiczewańska Republika Autonomiczna ma szczególne znaczenie strategiczne. Jest oddzielona od reszty Azerbejdżanu terytorium Armenii, a jednocześnie graniczy zarówno z Iranem, jak i Turcją. Każde napięcie w tym regionie może szybko nabrać międzynarodowego wymiaru.
Na razie nie wiadomo, czy incydent doprowadzi do dalszych działań militarnych. Jednak postawienie armii Azerbejdżanu w stan najwyższej gotowości pokazuje, że władze w Baku przygotowują się na różne scenariusze.
Wielu obserwatorów obawia się, że jeśli napięcia będą rosły, konflikt może objąć kolejne państwa regionu. W takim przypadku sytuacja na Kaukazie mogłaby szybko stać się jednym z najpoważniejszych punktów zapalnych w tej części świata.