Kontrowersje w Zakopanem. Modlą się przed obradami
Zakopane znowu znalazło się w centrum lokalnych kontrowersji. Ostatnia decyzja radnych wzbudziła spore emocje i wywołała falę komentarzy wśród mieszkańców. Temat nie pozostawia nikogo obojętnym. Chodzi o odmawianie modlitwy przed obradami.
Modlitwa zostaje. Jednogłośna decyzja radnych
W Zakopanem obowiązuje tradycja odmawiania modlitwy przed obradami. Nie wszystkim podobał się ten pomysł. 31 lipca 2025 roku wpłynęła specjalna petycja, która miała na celu wprowadzenie świeckiego charakteru obrad poprzez usunięcie modlitwy z ich początku. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Zakopane zapadła decyzja, która dla jednych jest obroną tradycji, a dla innych powodem do niepokoju. Radni jednogłośnie opowiedzieli się za utrzymaniem zwyczaju rozpoczynania obrad modlitwą za ojczyznę księdza Piotra Skargi.
Jak informują lokalne media, głosowanie nie pozostawiło żadnych wątpliwości – wszyscy obecni radni poparli kontynuację dotychczasowej praktyki. Tym samym odrzucono petycję, która zakładała rezygnację z religijnego elementu przed sesjami.
Dla wielu mieszkańców Podhala to naturalny element lokalnej tożsamości. Modlitwa ma charakter symboliczny i – jak podkreślają radni – wpisuje się w wieloletnią tradycję regionu. W internecie pojawiły się liczne komentarze popierające taką tradycje: “Brawo! Modlitwa jest bardzo ważna!” - pisali niektórzy internauci. “Takie rzeczy niech robią w kościele” - komentowali inni. Zdania wśród Polaków są mocno podzielone.

Petycja bez szans. Argumenty komisji
Petycja wnosiła o świecki charakter obrad. Jej autorzy wskazywali na potrzebę neutralności światopoglądowej instytucji publicznych.
Sprawą zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji. Jej przewodniczący, Paweł Bachleda-Curuś, jasno przedstawił stanowisko: brak jest podstaw prawnych do uwzględnienia postulatu.
Jak wyjaśnił, modlitwa nie stanowi formalnego punktu obrad i nie jest wpisana do porządku sesji. Oznacza to, że nie ma charakteru obowiązkowego ani urzędowego. W ocenie komisji właśnie ten aspekt przesądził o odrzuceniu petycji.
Radny podkreślił również, że obecna praktyka nie narusza obowiązujących przepisów, a jej utrzymanie pozwala zachować dotychczasową równowagę między tradycją a prawem.
Dobrowolność czy presja? Dyskusja trwa
Najwięcej emocji budzi kwestia dobrowolności uczestnictwa w modlitwie. Według radnych każdy ma wybór – można w niej uczestniczyć lub pozostać biernym. Nie ma żadnych sankcji ani formalnych konsekwencji za brak udziału.
Jednak krytycy zwracają uwagę na możliwą presję społeczną. Ich zdaniem sama obecność modlitwy w przestrzeni publicznej, szczególnie w instytucji samorządowej, może wpływać na poczucie komfortu osób o innych przekonaniach.
Zwolennicy utrzymania tradycji odpierają te zarzuty, wskazując, że symboliczny charakter modlitwy nie narusza niczyjej wolności. Podkreślają też, że podobne praktyki funkcjonują w wielu miejscach w Polsce i są akceptowane przez lokalne społeczności.
Sprawa z Zakopanego pokazuje, jak silne emocje potrafią budzić kwestie światopoglądowe w przestrzeni publicznej. Choć decyzja radnych jest jednoznaczna, dyskusja na temat granic między tradycją a świeckością państwa z pewnością jeszcze długo nie ucichnie.