Ksiądz omija ich szerokim łukiem. Tam nie chodzi się na kolędę. Niepojęte, dlaczego
Miała być rozmowa, modlitwa i podtrzymanie tradycji. Zamiast tego — rozczarowanie i pytania bez odpowiedzi. Czytelniczka o2.pl z Podkowy Leśnej alarmuje, że księża po raz drugi z rzędu nie odwiedzą mieszkańców jej ulicy podczas kolędy. Sprawdziliśmy, dlaczego tak się stało i co na to parafia.
- Rozczarowanie parafian. „To były ciepłe spotkania”
- Dlaczego księża nie chodzą po wszystkich domach?
- Kolęda po nowemu. Wygoda czy wykluczenie?
Rozczarowanie parafian. „To były ciepłe spotkania”
Kolęda, czyli tradycyjna wizyta duszpasterska, od lat jest ważnym elementem życia religijnego wielu Polaków. Dla jednych to obowiązek, dla innych — wyjątkowa okazja do rozmowy z księdzem, wspólnej modlitwy i chwili refleksji. Szczególnie ważna bywa dla osób starszych, samotnych czy schorowanych, które rzadziej wychodzą z domu.
Tym większe było zaskoczenie pani Bożeny, emerytki z Podkowy Leśnej w województwie mazowieckim, gdy okazało się, że jej ulica — 11 Listopada — po raz drugi z rzędu nie znalazła się w harmonogramie wizyty duszpasterskiej.
– To już drugi rok, gdy nasza ulica nie będzie w ramach kolędy odwiedzana przez księży z naszej parafii. Jesteśmy rozczarowani, bo była to tradycja bezpośredniej rozmowy o troskach i radościach. To były na ogół ciepłe spotkania – napisała do redakcji o2.pl pani Bożena.
Jak podkreśla, mieszkańcy nie otrzymali żadnej informacji wyjaśniającej powody tej decyzji. – Trudno, nie pytam, czym na to zasłużyliśmy, ale przyjmujemy tę decyzję. Nie kapłan, lecz Pan Bóg nad nami czuwa – dodaje z nutą rezygnacji.
Dlaczego księża nie chodzą po wszystkich domach?
Postanowiliśmy zapytać u źródła. Na stronie parafii rzeczywiście opublikowano program kolędy, jednak ul. 11 Listopada próżno w nim szukać. Jeden z miejscowych księży w rozmowie z o2.pl zapewnia jednak, że nie chodzi o złą wolę ani karanie kogokolwiek.
– Wizytę duszpasterską można zamówić. Jeśli ktoś ma takie życzenie, wystarczy zgłosić się do księdza albo zadzwonić do kancelarii parafialnej. Wtedy umawiamy się na konkretny termin – tłumaczy duchowny.
Jak dodaje, obecny model wynika głównie z kwestii organizacyjnych. Parafia obejmuje wielu wiernych, a liczba księży jest ograniczona. W praktyce oznacza to odejście od odwiedzania wszystkich domów „z urzędu”.
Kolęda po nowemu. Wygoda czy wykluczenie?
Podkowa Leśna nie jest wyjątkiem. W całej Polsce coraz więcej parafii wprowadza zasadę wcześniejszych zapisów na kolędę. Zmiany te przyspieszyła pandemia, kiedy wielu proboszczów zdecydowało, że księża będą odwiedzać tylko tych wiernych, którzy wyraźnie tego chcą.
Z jednej strony to rozwiązanie praktyczne. Duchowni unikają niezręcznych sytuacji i mogą poświęcić więcej czasu osobom naprawdę zainteresowanym rozmową i modlitwą. Z drugiej — pojawiają się głosy krytyki.
– Starsze, samotne czy schorowane osoby często nie korzystają z internetu, nie znają nowych zasad albo nie mają siły, by zgłosić się do kancelarii. Dla nich brak kolędy to realna strata – mówią nasi rozmówcy.
Historia pani Bożeny pokazuje, że zmiany organizacyjne, choć zrozumiałe, mogą zostawiać poczucie pominięcia. Czy parafie znajdą złoty środek między nowoczesnością a tradycją? Jedno jest pewne — dla wielu wiernych kolęda to wciąż coś więcej niż tylko formalna wizyta.