Kuriozalne sceny na mistrzostwach świata w skokach! Sędzia musiał przerwać. Nagranie podbija sieć
Takiego widoku kibice i sędziowie nie spodziewali się nawet w najbardziej absurdalnych scenariuszach. Podczas drużynowego konkursu mistrzostw świata w lotach narciarskich nagle… ze skoczni poleciała sama narta! Kuriozalna sytuacja wywołała konsternację na trybunach i zmusiła jury do przerwania rywalizacji.
- Narta bez skoczka. Kuriozalny moment w trakcie konkursu
- Wszystko się wyjaśniło. To był błąd mistrza świata
- Chaos, przerwa i konsekwencje dla klasyfikacji
Narta bez skoczka. Kuriozalny moment w trakcie konkursu
Niedzielny konkurs drużynowy mistrzostw świata w lotach narciarskich długo będzie wspominany – i to niekoniecznie z powodów sportowych. Tuż przed zakończeniem pierwszej serii doszło do scen, które trudno było zrozumieć nawet najbardziej doświadczonym komentatorom.
Gdy na belce startowej zasiadł Marius Lindvik, ostatni reprezentant Norwegii, nagle zza jego pleców coś ruszyło się na rozbiegu. Chwilę później stało się jasne: ze skoczni… poleciały same narty. Bez zawodnika, bez skoku, bez żadnej kontroli. Sprzęt sunął po rozbiegu, a następnie przeleciał przez cały zeskok, ku absolutnemu zdumieniu wszystkich obecnych.
Na trybunach zapadła cisza, a sędziowie natychmiast zareagowali, wstrzymując konkurs. Takie sytuacje w skokach narciarskich należą do prawdziwych rzadkości, dlatego wielu kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Nagranie z tego momentu błyskawicznie obiegło media społecznościowe.
Wszystko się wyjaśniło. To był błąd mistrza świata
Początkowo nikt nie wiedział, do kogo należą „zbuntowane” narty i jak mogło dojść do takiej sytuacji. Po chwili wszystko stało się jasne. Sprzęt należał do Domena Prevca – świeżo upieczonego mistrza świata w lotach narciarskich, który dzień wcześniej sięgnął po złoty medal.
Jak się okazało, podczas kontroli sprzętu Słoweniec nie zabezpieczył odpowiednio swoich nart. Te zsunęły się z rozbiegu i rozpoczęły niekontrolowany „lot”, który przeszedł do historii mistrzostw. Choć brzmi to jak żart, konsekwencje były jak najbardziej realne.
Sędziowie zdecydowali o chwilowym przerwaniu konkursu, by upewnić się, że sytuacja nie wpłynie na bezpieczeństwo zawodników. Dla Prevca był to wyjątkowo pechowy moment – zwłaszcza że mowa o liderze klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
Chaos, przerwa i konsekwencje dla klasyfikacji
Kiedy do Domena Prevca dotarły zapasowe narty, wydawało się, że sytuacja została opanowana. Wtedy jednak doszło do kolejnego zamieszania. Słoweniec nie został wpuszczony na rozbieg i ostatecznie nie oddał swojego skoku w pierwszej serii konkursu drużynowego.
Decyzja sędziów wzbudziła sporo emocji, ale regulamin był bezlitosny. Brak skoku oznaczał ogromną stratę punktową dla całej drużyny. Mimo to reprezentacja Słowenii zajęła ósme miejsce po pierwszej serii, co pozwoliło jej wystartować w finale. O walce o medale nie było już jednak mowy.
Po pierwszej serii liderami byli Japończycy, którzy wyprzedzali Austriaków oraz Norwegów. Reprezentacja Polski plasowała się na siódmym miejscu i wciąż liczyła się w rywalizacji o jak najlepszy wynik.
Jedno jest pewne: choć mistrzostwa świata w lotach kojarzą się z rekordami i wielkimi emocjami sportowymi, tym razem kibice zapamiętają je także z powodu… samotnie lecącej narty. Tego obrazka nie da się już „odskoczyć”.