Miało być wzruszenie, skończyło się kłótnią. Wielka awantura po „Światełku do Nieba” WOŚP
Miało być wzruszająco i podniośle, a skończyło się ostrą kłótnią w sieci. „Światełko do Nieba”, symboliczny moment 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wywołało prawdziwą burzę komentarzy. Jedni byli zachwyceni, inni nie kryli wściekłości. Po godz. 20 emocje sięgnęły zenitu, a niektórym – mówiąc wprost – puściły nerwy.
- Symbol finału i rekordowe miliony na koncie WOŚP
- „To są fajerwerki czy nie?” – sieć podzielona jak nigdy
- Emocje większe niż pokaz. „Światełko” znów pod lupą
Symbol finału i rekordowe miliony na koncie WOŚP
Punktualnie o godz. 20, jak co roku, rozpoczęło się „Światełko do Nieba” – jeden z najbardziej rozpoznawalnych momentów finału WOŚP. Scena rozświetlona efektami wizualnymi, podniosła muzyka i podsumowanie dnia pełnego zbiórek, koncertów i ogromnych emocji. W tym momencie na koncie Orkiestry było już ponad 91 mln zł, a licznik wciąż rósł.
Dla wielu widzów to właśnie „Światełko” jest kulminacją całego dnia – chwilą zadumy, wzruszenia i poczucia wspólnoty. W mediach społecznościowych nie brakowało komentarzy pełnych dumy i radości. „Piękne, jak zawsze”, „Aż łzy w oczach”, „To jest Polska, którą lubię” – pisali internauci.
Ale nie wszyscy patrzyli na ten moment z takim samym entuzjazmem. Wystarczyło kilka minut transmisji, by w sieci rozpętała się prawdziwa burza.
„To są fajerwerki czy nie?” – sieć podzielona jak nigdy
Choć „Światełko do Nieba” od lat jest stałym elementem finałów WOŚP, w ostatnich latach coraz częściej wzbudza kontrowersje. Wszystko przez temat fajerwerków i ich wpływu na zwierzęta. W tle trwają dyskusje o możliwym zakazie ich używania, a każda większa iluminacja natychmiast trafia pod społeczną lupę.
Pod transmisją na żywo pojawiły się setki komentarzy. Część internautów nie kryła oburzenia. Zarzucali organizatorom hipokryzję i brak wrażliwości. „Jak można mówić o empatii i jednocześnie strzelać fajerwerki?”, „A zwierzęta znowu w panice” – pisali krytycy.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Obrońcy WOŚP ruszyli do kontrataku, momentami bardzo ostrego. Tłumaczyli, że nie były to klasyczne fajerwerki, lecz cicha pirotechnika sceniczna. „Czy ty rozumiesz, że te fajerwerki są bezhukowe?”, „To jest pirotechnika jak na koncertach, ledwo co słychać”, „Pokaz trwał dwie minuty, a nie pół nocy” – grzmieli w komentarzach.
Niektórzy dodawali, że transmisja miała włączone mikrofony, a huków praktycznie nie było słychać. Inni ironizowali, że przez cały tydzień przed Sylwestrem „nikt nie protestuje, gdy strzelają bez opamiętania”.
Emocje większe niż pokaz. „Światełko” znów pod lupą
Internetowa awantura szybko wymknęła się spod kontroli. Zamiast rozmowy pojawiły się wyzwiska, złośliwości i wzajemne oskarżenia. Jedni zarzucali innym brak serca, drudzy – brak rozsądku. Emocje okazały się znacznie głośniejsze niż sam pokaz.
Cała sytuacja pokazuje jedno: „Światełko do Nieba” wciąż jest potężnym symbolem, który wywołuje skrajne reakcje. Dla jednych to piękna tradycja i moment jedności, dla innych – relikt, który powinien odejść do historii lub zmienić formę.
Jedno jest pewne: WOŚP znów znalazła się w centrum publicznej debaty, a kilka minut iluminacji wystarczyło, by rozpalić internet do czerwoności. I wszystko wskazuje na to, że temat będzie wracał co roku – razem z kolejnym „Światełkiem do Nieba”.