Monika Olejnik huknęła. Dziennikarka nie przebierała w słowach. Internauci w szoku!
Znów pojawiły się treści, które wywołały falę oburzenia i niepokoju wśród internautów. Znane nazwisko, rozpoznawalny głos i twarz zostały wykorzystane w sposób, który, jak podkreśla zainteresowana, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Sprawa ma już swój ciąg dalszy w instytucjach ścigania.
- „Jak sztorm wracają kłamstwa”
- Sprawa trafiła do prokuratury
- Apel do internautów: sprawdzajcie źródła
„Jak sztorm wracają kłamstwa”
W najnowszym wpisie w mediach społecznościowych Monika Olejnik poinformowała, że ponownie padła ofiarą internetowych oszustów. Dziennikarka podkreśliła, że jej imię, nazwisko, wizerunek, a nawet głos zostały bezprawnie wykorzystane w fałszywych reklamach oraz zmanipulowanych materiałach wideo, które sugerują, że promuje określone produkty.
Niestety, jak sztorm wracają kłamstwa na mój temat - napisała. Zaznaczyła, że nigdy nie udzielała wywiadów, które pojawiają się w sieci w jej rzekomym imieniu, ani nie reklamowała produktów finansowych czy medycznych.
Problem, jak wynika z jej relacji, nie jest incydentalny. W ostatnich miesiącach coraz częściej dochodzi do wykorzystywania technologii sztucznej inteligencji do tworzenia tzw. deepfake’ów, czyli zmanipulowanych nagrań z użyciem twarzy i głosu znanych osób. Tego typu materiały są następnie wykorzystywane w kampaniach reklamowych, które mają uwiarygodnić ofertę i skłonić odbiorców do inwestowania pieniędzy lub zakupu określonych preparatów.
Sprawa trafiła do prokuratury
Dziennikarka poinformowała, że jej pełnomocnicy podjęli już działania prawne. Sprawa została zgłoszona do prokuratury, a celem jest ustalenie, kto stoi za rozpowszechnianiem fałszywych treści.
Moi pełnomocnicy po raz kolejny podjęli stosowne działania prawne, aby autorzy kłamstw zostali ukarani - przekazała.
Podkreśliła również, że w sieci pojawiają się fałszywe konta wykorzystujące jej zdjęcia i dane, co dodatkowo utrudnia walkę z dezinformacją.
Olejnik zwraca uwagę, że problem ma szerszy wymiar i dotyka coraz większej liczby osób publicznych. Fałszywe reklamy często obiecują szybki zysk finansowy lub „rewolucyjne” metody leczenia, co może prowadzić do realnych strat finansowych u odbiorców. Dziennikarka apeluje, aby nie ufać materiałom, które pojawiają się w nieznanych źródłach i zawierają sensacyjne obietnice.
Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/pogrzeb-bozeny-dykiel-ten-wyjatkowy-szczegol-upamietnia-jej-odejscie-ms-wms-250226?mrfhud=true
Apel do internautów: sprawdzajcie źródła
Na zakończenie swojego wpisu Monika Olejnik podziękowała osobom, które poinformowały ją o pojawiających się w sieci oszustwach. Podkreśliła, że dezinformacja to świadome rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i poważny problem współczesnego internetu.
Nie pozwólmy zarabiać nieuczciwym ludziom, którzy bezprawnie kradną mój wizerunek - napisała.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa podkreślają, że w przypadku podejrzanych reklam warto zwrócić uwagę na adres strony internetowej, jakość nagrania oraz źródło publikacji. W razie wątpliwości najlepiej szukać informacji bezpośrednio na oficjalnych profilach danej osoby lub w renomowanych mediach.
Sprawa pokazuje, jak łatwo w dobie zaawansowanych narzędzi cyfrowych można zmanipulować obraz rzeczywistości. Jednocześnie jest kolejnym sygnałem ostrzegawczym dla użytkowników internetu - czujność i weryfikacja informacji pozostają najskuteczniejszą ochroną przed oszustwem.