Napad na bank w Andrychowie. Policja rozpoczęła wielką obławę
W poniedziałkowe popołudnie w Andrychowie doszło do próby napadu na placówkę bankową, która sparaliżowała spokojną dotąd część miasta. Mimo groźnej sytuacji pełnej napięcia i niepewności, finał okazał się… zaskakująco spokojny – przynajmniej jak na tak poważną eskalację zdarzeń.
Groźba w banku – choć niewielka, wystarczająca
Po godzinie 17:00 do niewielkiego oddziału banku w centrum Andrychowa wszedł mężczyzna, który trzymał w ręku przedmiot przypominający broń i zażądał wydania pieniędzy od pracownic placówki. Napięcie rosło – w banku były wówczas tylko dwie kobiety zatrudnione na co dzień przy obsłudze klientów.
Zamiast jednak walczyć, kobiety wykazały się zimną krwią: wycofały się na zaplecze, uruchamiając alarm i powiadamiając służby. Napastnik, po krótkiej chwili w budynku, wyszedł i uciekł w nieznanym kierunku – bez jakiegokolwiek łupu. Nikomu nie stała się krzywda, a sytuację zakwalifikowano jako usiłowanie rozboju.
Rysopis i śledztwo: kim jest poszukiwany?
Policja szybko rozpoczęła intensywne działania poszukiwawcze. Rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach, asp. szt. Agnieszka Petek, przekazała rysopis mężczyzny: ma około 165 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę. W chwili zdarzenia był ubrany w ciemnozieloną puchową kurtkę, granatowe spodnie oraz jasnoszare buty z białą podeszwą. Twarz ukrywał pod kominiarką, a na głowie miał kaptur.
Funkcjonariusze z andrychowskiej jednostki oraz jednostek ościennych wciąż tropią sprawcę, apelując jednocześnie do mieszkańców o wszelkie informacje, które mogą pomóc w jego zatrzymaniu – szczególnie świadków, którzy mogli widzieć poszukiwanego w okolicy banku tuż przed lub po zdarzeniu
Reakcje społeczności i pytania o bezpieczeństwo
W mediach społecznościowych zaroiło się od komentarzy zaniepokojonych mieszkańców Andrychowa. Wielu podkreślało profesjonalizm i opanowanie pracownic banku, które – jak twierdzą internauci – zachowały się wzorowo i zapobiegły tragedii. Inni z kolei pytają, czy systemy bezpieczeństwa i monitoring okolic placówek są wystarczające, skoro napastnik zdołał niepostrzeżenie wejść i wyjść.
Ta próba napadu – choć zakończyła się bez ofiar i strat finansowych – może na długo pozostać w pamięci mieszkańców miasta. Czy policja szybko ustali tożsamość poszukiwanego i zakończy obławę sukcesem? Czy to jednorazowy incydent, czy może sygnał ostrzegawczy o większym problemie? Czas pokaże.