Nie żyje Adam Borejko. Polski podróżnik zmarł podczas wyprawy w Rosji
To miała być kolejna niezwykła przygoda i spełnienie wieloletniego marzenia. Samotna podróż w jednym z najbardziej niegościnnych regionów świata zakończyła się jednak tragedią, która poruszyła środowisko podróżników i internautów.
- Ostatnie kilometry ekstremalnej wyprawy
- Co wydarzyło się w hotelu? Sprawę badają służby
- Kim był Adam Borejko i dlaczego podjął to ryzyko
Ostatnie kilometry ekstremalnej wyprawy
Informacja o śmierci polskiego podróżnika pojawiła się najpierw w komunikatach lokalnych służb ratowniczych, a następnie została podchwycona przez media. Mężczyzna od kilku dni realizował samotną wyprawę rowerową przez jeden z najzimniejszych obszarów globu. Trasa, którą wybrał, uchodzi za wyjątkowo wymagającą nawet dla doświadczonych eksploratorów - ogromne odległości, arktyczne temperatury i niemal całkowita izolacja od cywilizacji sprawiają, że każdy błąd może mieć poważne konsekwencje.
Podróżnik był odpowiednio przygotowany formalnie - przed wyruszeniem w trasę zgłosił wyprawę do lokalnych służb ratowniczych i przeszedł obowiązkowy instruktaż bezpieczeństwa. Jego plan zakładał kilkutygodniową jazdę w ekstremalnych warunkach i dotarcie do miejsca uznawanego za najzimniejszą, stale zamieszkaną osadę na Ziemi. Po kilku dniach jazdy dotarł do jednej z wiosek na trasie, gdzie zatrzymał się na nocleg. Nic nie wskazywało na nadchodzący dramat - nie zgłaszał problemów zdrowotnych ani objawów wyczerpania. Następnego dnia nie opuścił jednak pokoju, a gdy personel sprawdził, co się dzieje, było już za późno.
Co wydarzyło się w hotelu? Sprawę badają służby
Ciało Polaka zostało odnalezione w pokoju hotelowym przez obsługę obiektu. Według lokalnych relacji, opiekunka sądziła początkowo, że turysta po prostu odpoczywa po wyczerpującym etapie wyprawy i nie chciała go niepokoić. Dopiero późniejsze wejście do pokoju ujawniło, że mężczyzna nie oddycha. Na miejsce natychmiast wezwano odpowiednie służby, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły czynności wyjaśniające.
Koordynator wyprawy, przebywający w regionalnej stolicy, na bieżąco monitorował trasę podróżnika za pomocą specjalnego nadajnika GPS. Dzięki temu ratownicy mieli dostęp do informacji o jego ostatniej lokalizacji. Sprawą zajmują się lokalne organy śledcze, które mają ustalić dokładną przyczynę zgonu. Jak dotąd nie pojawiły się informacje o urazach czy odmrożeniach, co tylko pogłębia pytania o to, co mogło doprowadzić do tragedii. Wiadomo natomiast, że na miejscu jest już rodzina zmarłego, która otrzymuje wsparcie logistyczne i organizacyjne.
Kim był Adam Borejko i dlaczego podjął to ryzyko
Adam Borejko był znany w środowisku podróżniczym jako pasjonat ekstremalnych wypraw rowerowych. Prowadził vloga, na którym dokumentował swoje podróże i przygotowania, inspirując tysiące osób do aktywnego poznawania świata. W wywiadach wielokrotnie podkreślał, że jego celem jest samotne zmierzenie się z trzema największymi żywiołami: upałem, wysokością i zimnem.
Dwa z tych wyzwań miał już za sobą. W poprzednich latach przemierzył pustynne tereny Afryki Północnej, gdzie temperatury sięgały 50 stopni Celsjusza, a także wysokogórskie regiony Azji, pokonując przełęcze w Himalajach na wysokości przekraczającej 5000 metrów. Wyprawa przez Jakucję miała być symbolicznym domknięciem tej idei - licząca ponad 900 kilometrów trasa w krainie nazywanej „biegunem zimna” była jego największym marzeniem. Tragiczny finał tej podróży przypomina jednak, jak cienka bywa granica między pasją a śmiertelnym ryzykiem w starciu z naturą.