Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Nie żyje bohater najsłynniejszego zdjęcia w PRL-u. Na zawsze zapisał się w historii
Agata Piszczek
Agata Piszczek 03.02.2026 20:43

Nie żyje bohater najsłynniejszego zdjęcia w PRL-u. Na zawsze zapisał się w historii

Nie żyje bohater najsłynniejszego zdjęcia w PRL-u. Na zawsze zapisał się w historii
fot. Canva

Był jednym z tych, którzy nie uciekli, gdy padły strzały. Jerzy Stężowski – bohater legendarnego zdjęcia z czasów PRL, wykonanego podczas Zbrodni Lubińskiej – zmarł w wieku 70 lat. Jego postawa sprzed ponad 40 lat na zawsze zapisała się w historii Lubina i całej Polski.

  • Zdjęcie, które obiegło Polskę i świat
  • Ryzykował życie, by ratować drugiego człowieka
  • Lubin pamięta. Ostatnie pożegnanie bohatera

Zdjęcie, które obiegło Polskę i świat

To jedna z najbardziej przejmujących fotografii okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wykonane w sierpniu 1982 roku zdjęcie autorstwa Krzysztofa Raczkowiaka pokazuje dramatyczną scenę z ulic Lubina. Kilku mężczyzn niesie ciężko rannego Michała Adamowicza, postrzelonego podczas pokojowej demonstracji. Na pierwszym planie biegnie młody mężczyzna, trzymając w rękach sweter rannego. To właśnie Jerzy Stężowski.

Fotografia stała się symbolem Zbrodni Lubińskiej – brutalnej pacyfikacji protestów przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Tamtego dnia milicja otworzyła ogień do bezbronnych ludzi. Zginęły trzy osoby, a co najmniej jedenaście zostało rannych. Obraz niesionej ofiary obiegł kraj i świat, pokazując prawdziwe oblicze władzy PRL.

Choć od tamtych wydarzeń minęły dekady, zdjęcie do dziś wywołuje silne emocje. A twarz Jerzego Stężowskiego na zawsze pozostała twarzą odwagi zwykłego człowieka.

Ryzykował życie, by ratować drugiego człowieka

W sierpniu 1982 roku Jerzy Stężowski miał zaledwie 26 lat. Nie był politykiem ani działaczem opozycji. Był zwykłym mieszkańcem Lubina. Gdy na ulicach miasta rozległy się strzały, mógł uciekać i ratować własne życie. Zrobił jednak coś zupełnie innego – ruszył na pomoc rannemu człowiekowi.

Wraz z innymi mężczyznami wyniósł Michała Adamowicza spod ostrzału. Sam znajdował się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Każdy krok mógł być ostatnim. Adamowicz trafił do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować.

„Pan Jerzy miał wtedy zaledwie 26 lat, ale nie wahał się ruszyć z pomocą postrzelonemu człowiekowi, ryzykując własne bezpieczeństwo. Był jednym z bohaterów tamtych strasznych dni” – napisał prezydent Lubina Robert Raczyński, informując o jego śmierci.

Stężowski nigdy nie zabiegał o rozgłos. Przez lata żył skromnie, pozostając symbolem odwagi, o której mówiło się raczej szeptem niż na pierwszych stronach gazet.

Lubin pamięta. Ostatnie pożegnanie bohatera

Jerzy Stężowski zmarł 27 stycznia 2026 roku w wieku 70 lat. Informację o jego śmierci przekazały władze miasta Lubina. Wiadomość poruszyła lokalną społeczność, dla której był kimś więcej niż postacią ze zdjęcia – był świadkiem historii i moralnym punktem odniesienia.

Miasto podkreśliło, że jego postawa na zawsze zapisała się w dziejach Lubina. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy wspomnieniowe, w których mieszkańcy dziękowali mu za odwagę i człowieczeństwo.

Ceremonia pogrzebowa Jerzego Stężowskiego odbędzie się w środę, 4 lutego, o godzinie 12.00 w kaplicy na Starym Cmentarzu w Lubinie. Rodzinie i bliskim składane są wyrazy głębokiego współczucia.

Choć odszedł po cichu, tak jak żył, jego czyn sprzed lat pozostanie głośnym świadectwem tego, że nawet w najciemniejszych czasach byli ludzie, którzy nie bali się być po prostu przyzwoici.

Nie żyje bohater najsłynniejszego zdjęcia w PRL-u. Na zawsze zapisał się w historii

Wybór Redakcji
Problemy z karetką dla 30-latka
30-latek "nie potrafił wstać z łóżka". Błagali o karetkę, dyspozytor odmawiał
1 produkt zmniejsza ryzyko raka jelita
Warto jeść kilogramami. Zmniejsza ryzyko raka jelita grubego
Dziecko zakupy
Od jakiego wieku można wysłać dziecko samo na zakupy? Przepisy mówią jasno
Szkodliwe sery
Polacy kochają te sery. Są napakowane rakotwórczą chemią
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje
Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Miał raka pęcherza, takie daje objawy
Skąd pochodzi mięso w marketach?
Skąd pochodzi mięso z Dino, Lidla i Biedronki? Ten jeden detal ujawnia prawdę
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: