Nie żyje bohater najsłynniejszego zdjęcia w PRL-u. Na zawsze zapisał się w historii
Był jednym z tych, którzy nie uciekli, gdy padły strzały. Jerzy Stężowski – bohater legendarnego zdjęcia z czasów PRL, wykonanego podczas Zbrodni Lubińskiej – zmarł w wieku 70 lat. Jego postawa sprzed ponad 40 lat na zawsze zapisała się w historii Lubina i całej Polski.
- Zdjęcie, które obiegło Polskę i świat
- Ryzykował życie, by ratować drugiego człowieka
- Lubin pamięta. Ostatnie pożegnanie bohatera
Zdjęcie, które obiegło Polskę i świat
To jedna z najbardziej przejmujących fotografii okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wykonane w sierpniu 1982 roku zdjęcie autorstwa Krzysztofa Raczkowiaka pokazuje dramatyczną scenę z ulic Lubina. Kilku mężczyzn niesie ciężko rannego Michała Adamowicza, postrzelonego podczas pokojowej demonstracji. Na pierwszym planie biegnie młody mężczyzna, trzymając w rękach sweter rannego. To właśnie Jerzy Stężowski.
Fotografia stała się symbolem Zbrodni Lubińskiej – brutalnej pacyfikacji protestów przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Tamtego dnia milicja otworzyła ogień do bezbronnych ludzi. Zginęły trzy osoby, a co najmniej jedenaście zostało rannych. Obraz niesionej ofiary obiegł kraj i świat, pokazując prawdziwe oblicze władzy PRL.
Choć od tamtych wydarzeń minęły dekady, zdjęcie do dziś wywołuje silne emocje. A twarz Jerzego Stężowskiego na zawsze pozostała twarzą odwagi zwykłego człowieka.
Ryzykował życie, by ratować drugiego człowieka
W sierpniu 1982 roku Jerzy Stężowski miał zaledwie 26 lat. Nie był politykiem ani działaczem opozycji. Był zwykłym mieszkańcem Lubina. Gdy na ulicach miasta rozległy się strzały, mógł uciekać i ratować własne życie. Zrobił jednak coś zupełnie innego – ruszył na pomoc rannemu człowiekowi.
Wraz z innymi mężczyznami wyniósł Michała Adamowicza spod ostrzału. Sam znajdował się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Każdy krok mógł być ostatnim. Adamowicz trafił do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować.
„Pan Jerzy miał wtedy zaledwie 26 lat, ale nie wahał się ruszyć z pomocą postrzelonemu człowiekowi, ryzykując własne bezpieczeństwo. Był jednym z bohaterów tamtych strasznych dni” – napisał prezydent Lubina Robert Raczyński, informując o jego śmierci.
Stężowski nigdy nie zabiegał o rozgłos. Przez lata żył skromnie, pozostając symbolem odwagi, o której mówiło się raczej szeptem niż na pierwszych stronach gazet.
Lubin pamięta. Ostatnie pożegnanie bohatera
Jerzy Stężowski zmarł 27 stycznia 2026 roku w wieku 70 lat. Informację o jego śmierci przekazały władze miasta Lubina. Wiadomość poruszyła lokalną społeczność, dla której był kimś więcej niż postacią ze zdjęcia – był świadkiem historii i moralnym punktem odniesienia.
Miasto podkreśliło, że jego postawa na zawsze zapisała się w dziejach Lubina. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy wspomnieniowe, w których mieszkańcy dziękowali mu za odwagę i człowieczeństwo.
Ceremonia pogrzebowa Jerzego Stężowskiego odbędzie się w środę, 4 lutego, o godzinie 12.00 w kaplicy na Starym Cmentarzu w Lubinie. Rodzinie i bliskim składane są wyrazy głębokiego współczucia.
Choć odszedł po cichu, tak jak żył, jego czyn sprzed lat pozostanie głośnym świadectwem tego, że nawet w najciemniejszych czasach byli ludzie, którzy nie bali się być po prostu przyzwoici.
