Nie żyje syn znanego polityka. Nowe wyniki śledztwa
Tragiczna śmierć syna byłego posła i kandydata na prezydenta wstrząsnęła Polską. Maciej Bubel zmarł w Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie po tym, jak wraz z innymi pacjentami odurzył się lekami, które — jak ustaliła Wirtualna Polska — trafiły na oddział niemal bez przeszkód. Sprawa wywołuje pytania o bezpieczeństwo pacjentów i procedury w polskich szpitalach psychiatrycznych.
- Co się wydarzyło w kwietniu w Szpitalu Nowowiejskim
- Leki w rękach pacjentów — jak to możliwe?
- Reakcja służb i lekarzy: system bezradny
Co się wydarzyło w kwietniu w Szpitalu Nowowiejskim
Do tragedii doszło w kwietniu ubiegłego roku na oddziale psychiatrycznym Szpitala Nowowiejskiego w Warszawie. Pięć osób zażyło środki odurzające, a wśród nich był Maciej Bubel, syn znanego polityka. Jeden z pacjentów stracił życie.
Leszek Bubel, ojciec Macieja, potwierdził śmierć syna i złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jak wynika z najnowszych ustaleń Wirtualnej Polski, do incydentu doszło w warunkach rażącej łatwości dostępu do leków odurzających.
Leki w rękach pacjentów — jak to możliwe?
Według śledztwa, pacjenci mogli zdobyć środki psychoaktywne bez większych przeszkód. Tego feralnego dnia na oddział miał je wnieść taksówkarz, któremu jedna z pacjentek zapłaciła 50 zł. Substancje te zostały wcześniej przepisane na e-recepcie, bez odpowiedniego wywiadu lekarskiego.
Prokuratura prowadzi postępowanie przygotowawcze przeciwko dwóm podejrzanym, którym zarzucono udzielanie lub ułatwianie użycia środków odurzających. Trwa też analiza działań personelu szpitala — chodzi o to, czy pracownicy nie narazili pacjentów na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.
Szpital w wydanym oświadczeniu podkreślił, że nie stwierdzono zaniechań w realizacji obowiązków personelu, ale problem zażywania substancji psychoaktywnych określono jako „szerszej skali”, dotyczący m.in. szkół, placówek opiekuńczo-wychowawczych i innych szpitali.
Reakcja służb i lekarzy: system bezradny
Śmierć Macieja Bubla wywołała falę krytyki w środowisku medycznym. Lekarze z różnych placówek, m.in. z Łodzi i Drewnicy, przyznają, że brak systemowych narzędzi uniemożliwia skuteczną walkę z dostępem pacjentów do środków odurzających.
— Realnie jako szpital nie mamy żadnych narzędzi, by się bronić — alarmują. Jednocześnie lekarze dostrzegają nadzieję w planowanej nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, która mogłaby wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia.
Sprawa Macieja Bubla to dramat osobisty i sygnał alarmowy dla całego systemu ochrony zdrowia psychicznego w Polsce. Pozostaje pytanie: ile takich „imprez” na oddziałach psychiatrycznych pozostaje niezauważonych, zanim dojdzie do kolejnej tragedii?