Niebezpieczne chemikalia wylane do ziemi. Skutki mogą być katastrofalne dla tego regionu
Szokujące ustalenia w Inowrocławiu. Zaledwie 200 metrów od słynnych tężni solankowych przedsiębiorca miał wylać niebezpieczne chemikalia prosto do gleby. Sprawą zajmuje się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Eksperci alarmują: roztopy mogą doprowadzić do skażenia wód gruntowych, a konsekwencje mogą być katastrofalne.
- Chemikalia tuż obok tężni. Mieszkańcy biją na alarm
- WIOŚ wkroczył na teren posesji. „Ciężka faza po produkcji WKT”
- Mróz blokuje badania, a zagrożenie rośnie
- Firma miała już problemy. Grozi nawet milion złotych kary
Chemikalia tuż obok tężni. Mieszkańcy biją na alarm
Niepokojące odkrycie na jednej z posesji w Inowrocławiu. Mieszkańcy zauważyli wykopane rowy oraz betonowy zbiornik wypełnione nieznaną, gęstą substancją. Jak się okazało, na terenie działa firma zajmująca się produkcją wolnych kwasów tłuszczowych (WKT). Zaniepokojeni sąsiedzi nie czekali – sprawa została zgłoszona do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.
Problem jest tym większy, że od miejsca składowania chemikaliów do tężni solankowych jest niespełna 200 metrów. To właśnie one są wizytówką miasta i przyciągają kuracjuszy z całej Polski. — Boimy się, że te substancje mogą przeniknąć do gleby i wód gruntowych. Przecież tu spacerują rodziny z dziećmi — mówi jeden z mieszkańców.
O sprawie jako pierwszy poinformował serwis rmf24.pl. Od tego momentu temat wzbudza ogromne emocje wśród lokalnej społeczności.
WIOŚ wkroczył na teren posesji. „Ciężka faza po produkcji WKT”
Inspektorzy bydgoskiego WIOŚ pojawili się na miejscu 27 stycznia. Zgłoszenie dotyczyło podejrzenia nielegalnego zrzutu ścieków. To, co zobaczyli, potwierdziło najgorsze obawy.
— W trakcie prowadzonych oględzin stwierdzono, że rów i betonowy zbiornik są wypełnione ciężką fazą po produkcji wolnych kwasów tłuszczowych — przekazała Daria Trela, zastępca naczelnika wydziału inspekcji bydgoskiego WIOŚ.
Substancja nie powinna znaleźć się w glebie, a jej składowanie w takich warunkach może stanowić poważne zagrożenie dla środowiska. Obecnie trwają analizy, które mają dokładnie określić skład chemikaliów i stopień ich szkodliwości. Od wyników zależy, czy sprawa trafi do prokuratury.
Mróz blokuje badania, a zagrożenie rośnie
Paradoksalnie, to pogoda komplikuje działania służb. Panujące mrozy uniemożliwiają pobranie próbek do badań laboratoryjnych. — Niestety jesteśmy teraz sparaliżowani przez warunki atmosferyczne. Pobranie próbek uniemożliwia mróz — przyznaje Małgorzata Witkowska, rzecznik prasowy bydgoskiego WIOŚ.
Eksperci ostrzegają jednak, że wraz z nadejściem odwilży sytuacja może się dramatycznie pogorszyć. Roztopy mogą sprawić, że niebezpieczne chemikalia przedostaną się wprost do wód gruntowych, a stamtąd – dalej, poza teren posesji.
Firma miała już problemy. Grozi nawet milion złotych kary
To nie pierwszy raz, gdy inowrocławska firma znajduje się na celowniku służb. Jak ustalili dziennikarze rmf24.pl, przedsiębiorstwo już wcześniej miało kłopoty z prawidłową utylizacją toksycznych odpadów. Rok temu miało dojść do wylania kwasu siarkowego bezpośrednio do miejskiej kanalizacji.
Niezależnie od wyników badań, wobec przedstawiciela firmy podjęto czynności na podstawie art. 10b Ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska. Przepisy przewidują możliwość nałożenia kary finansowej — nawet do miliona złotych.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia i domagają się szybkiej reakcji. — Nie możemy pozwolić, żeby ktoś truł środowisko tuż obok tężni — mówią. Sprawa jest rozwojowa, a Inowrocław wstrzymuje oddech.