Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Nowy projekt zakazu handlu 2026. Tylko 4 niedziele handlowe i zmiany w soboty
Anna Kobryń
Anna Kobryń 25.03.2026 14:17

Nowy projekt zakazu handlu 2026. Tylko 4 niedziele handlowe i zmiany w soboty

Nowy projekt zakazu handlu 2026. Tylko 4 niedziele handlowe i zmiany w soboty
Fot. Canva

Sobotnie wieczory i niedzielne poranki, jakie znamy, mogą wkrótce przejść do historii. Do Sejmu trafił sensacyjny projekt, który nie tylko drastycznie ogranicza liczbę niedziel handlowych do zaledwie czterech w roku, ale uderza też w sobotnią aktywność Polaków, nakazując zamykanie sklepów już o godzinie 21:00. Podczas gdy pracownicy handlu mówią o odzyskiwaniu godności i czasu dla rodziny, miliony kupujących drżą przed logistycznym paraliżem i końcem wygody, która przez lata była fundamentem naszych weekendowych przyzwyczajeń.

  • Koniec z zakupową niedzielą - drastyczne cięcia w kalendarzu
  • Sobotni wieczór pod znakiem zakazu - koniec nocnych łowów
  • Prywatna inicjatywa czy realny kierunek zmian? Sejm przed decyzją

Koniec z zakupową niedzielą - drastyczne cięcia w kalendarzu

Dla większości z nas obecny kalendarz niedziel handlowych, choć ograniczony, stanowił pewien stały punkt odniesienia, pozwalający na zaplanowanie większych sprawunków w konkretne dni roku, jednak nowa propozycja, która wpłynęła do Sejmu, rzuca na ten porządek zupełnie nowe światło, wywołując u kupujących dreszcz niepokoju. Zamiast dotychczasowych jedenastu czy planowanych ośmiu niedziel, podczas których mogliśmy bez przeszkód odwiedzać wielkie sieci handlowe, autor petycji proponuje drastyczne cięcie do zaledwie czterech terminów w roku, co w praktyce oznaczałoby, że handel niemal całkowicie zniknąłby z mapy siódmego dnia tygodnia. 

Wyznaczone daty, pierwsze niedziele marca, czerwca, września i grudnia, mają stać się jedynymi wyjątkami w szczelnym systemie zakazów, co budzi uzasadnione obawy o gigantyczne kolejki i paraliż sklepów w te nieliczne dni otwarte. Co więcej, projekt przewiduje bezwzględność w przypadku świąt; jeśli handlowa niedziela wypadnie w dzień ustawowo wolny, termin ten przepadnie bezpowrotnie, nie dając kupującym żadnej rekompensaty w innym czasie. Taka wizja przyszłości budzi wściekłość u osób, które niedzielę traktowały jako jedyny dzień na spokojne wizyty w centrach handlowych, a teraz stają przed widmem zamkniętych drzwi i konieczności robienia zakupów „na wyścigi” w ciągu tygodnia. 

Autor propozycji przekonuje co prawda, że gospodarka nie ucierpiała na dotychczasowych zakazach, a dobrostan pracowników jest wartością nadrzędną, jednak dla przeciętnego Polaka, walczącego z inflacją i brakiem czasu, te argumenty mogą brzmieć jak czysta abstrakcja w starciu z brutalną rzeczywistością zamkniętych lodówek.

Sobotni wieczór pod znakiem zakazu - koniec nocnych łowów

Największym zaskoczeniem i zarazem powodem do gorących sporów stał się jednak zapis dotyczący sobotniego handlu, który do tej pory wydawał się nienaruszalną twierdzą dla wszystkich spóźnialskich i zapracowanych klientów. Nowy projekt zakłada, że w każdą sobotę poprzedzającą niehandlową niedzielę, sklepy musiałyby kończyć swoją pracę punktualnie o godzinie 21:00, co położyłoby kres popularnym „nocnym zakupom” trwającym niekiedy do niemal samej północy. 

Argumentacja stojąca za tym pomysłem jest niezwykle emocjonalna i uderza w poczucie sprawiedliwości społecznej - autor petycji wskazuje, że pracownik wracający z pracy w nocy z soboty na niedzielę traci szansę na prawdziwy odpoczynek, przez co „wolna niedziela staje się fikcją”. Dla wielu osób zatrudnionych w handlu, które stanowią niemal 15 procent wszystkich pracujących w Polsce, taka zmiana byłaby wybawieniem i powrotem do normalnego życia rodzinnego, jednak z perspektywy klienta oznacza to konieczność jeszcze większej dyscypliny i rezygnację z wygody. 

Krytycy pomysłu już teraz alarmują, że skrócenie godzin pracy w soboty spowoduje niespotykany dotąd ścisk przy kasach w godzinach popołudniowych, a frustracja kupujących odbije się właśnie na tych pracownikach, których ustawa ma rzekomo chronić. Czy jesteśmy jako społeczeństwo gotowi na to, by w imię solidarności z kasjerami i magazynierami zrezygnować z możliwości zrobienia zakupów o 22:00? To pytanie rozdziera opinię publiczną, zwłaszcza że niektóre sieci handlowe „naciągają granice przyzwoitości”, otwierając placówki do późnych godzin nocnych, co w nowym świetle prawnym stałoby się surowo zabronione.

Prywatna inicjatywa czy realny kierunek zmian? Sejm przed decyzją

Niezwykłym aspektem całej sytuacji jest fakt, że autorem tych rewolucyjnych zmian nie jest żadna z partii politycznych czy potężny związek zawodowy, lecz prywatna osoba, której petycja trafiła pod lupy posłów z sejmowej Komisji ds. Petycji. Choć Koalicja Obywatelska obiecywała w kampanii wyborczej poluzowanie zakazu handlu, dotychczasowy brak konkretnego projektu ustawy sprawia, że ta oddolna inicjatywa, idąca w zupełnie przeciwnym kierunku, zyskuje na znaczeniu i może stać się pretekstem do nowej, politycznej bitwy. Lewica, która twardo stoi na straży wolnych niedziel dla pracowników, może znaleźć w tym projekcie interesujące punkty zaczepienia, co stawia rządzącą koalicję w trudnym położeniu między obietnicami danymi biznesowi a oczekiwaniami socjalnymi części elektoratu. 

Autor petycji bezlitośnie punktuje tezę o „braku czasu na zakupy”, sugerując, że przy obecnej gęstości sklepów oraz rozwoju handlu internetowego, dalsze upieranie się przy niedzielnym otwarciu placówek jest jedynie przejawem konsumpcyjnego egoizmu. Wskazuje on, że wzrost gospodarczy nie może być oparty wyłącznie na detalicznej sprzedaży, a funkcjonujące rozwiązania społeczne powinny być oceniane przez pryzmat godności ludzkiej pracy, a nie tylko wyników finansowych wielkich korporacji. Teraz los naszych weekendów spoczywa w rękach parlamentarzystów, którzy muszą zdecydować, czy petycja wyląduje w koszu, czy może stanie się fundamentem nowej ustawy, która na zawsze zmieni krajobraz polskich miast w sobotnie wieczory i niedzielne poranki. 

Jedno jest pewne - nadchodzące miesiące będą okresem zaciekłej walki o każdą godzinę otwarcia sklepu, a my, jako konsumenci, musimy przygotować się na to, że czas beztroskich zakupów o każdej porze dnia i nocy może bezpowrotnie odejść do lamusa.

Wybór Redakcji
Dni wolne
Polacy stracą te dni wolne w 2026 roku. Powód zaskoczy wielu
Lidl
Szokujące zmiany w Lidlu! Sklepy otwarte niemal całą dobę. Polacy przecierają oczy ze zdumienia
msza święta
Wielki Piątek dniem wolnym od pracy? Polacy będą zdziwieni
Handlowa
Mniej niedziel handlowych, ograniczenia też w soboty. Znamy szczegóły
Rossmann, promocje
Tylko dzisiaj 1+1 w Rossmannie. W niektórych punktach półki już wieją pustkami
Zakupy
Czy 22 marca to niedziela handlowa?
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: