Odwołano zajęcia w setach szkół! W tych regionach jest najgorzej
Pogoda w Polsce przerodziła się w żywioł, który z dnia na dzień zabiera normalność: lód, który pozornie powstaje z deszczu, zmienił się w śmiertelną pułapkę na chodnikach i drogach. Gołoledź sparaliżowała codzienność – szkoły zamykają drzwi, komunikacja stanęła w miejscu, a ostrzeżenia RCB biją na alarm dla milionów ludzi.
- Trudna zima w Polsce w 2026 roku
- W których regionach odwołano lekcje?
- Paraliż komunikacji. W tych regionach jest najgorzej
Trudna zima w Polsce w 2026 roku
Zima 2026 roku w Polsce trwa w swojej najbardziej zdradliwej odmianie. To nie są zwykłe opady śniegu — nadciąga marznący deszcz, który na zetknięciu z nawierzchnią błyskawicznie tworzy cienką, bardzo śliską warstwę lodu. Eksperci meteorologiczni i służby państwowe alarmują, że to „gołoledź na niespotykaną skalę”, która może doprowadzić do paraliżu ruchu i poważnych wypadków.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało pilne SMS-y alertów do mieszkańców wielu województw, informując:
Uwaga! Dziś i jutro (04/05.02) możliwy marznący deszcz oraz gołoledź. Uważaj na drogach i chodnikach.
Treść alertu, który pojawił się na telefonach Polaków w regionach od zachodnich po centralne części kraju, jasno wskazuje, że nie jest to chwilowy epizod pogodowy. Alert RCB obejmuje m.in. województwa: zachodniopomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubuskie, wielkopolskie, kujawsko-pomorskie, mazowieckie, łódzkie, a także części dolnośląskiego, świętokrzyskiego i lubelskiego.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) dołożył swoje ostrzeżenia, wydając alarmy I i II stopnia przed marznącymi opadami i gołoledzią w aż 13 województwach. To oznacza, że praktycznie połowa kraju znalazła się w strefie ryzyka wyjątkowo niebezpiecznych warunków atmosferycznych, a sytuacja rozwija się dynamicznie.
Synoptycy podkreślają, że istotą problemu jest nie tyle mróz jako taki, co połączenie wilgoci i temperatury wokół 0°C, które powoduje, że mokre nawierzchnie zamieniają się w lód niemal natychmiast po opadzie deszczu. W takiej aurze nawet chodzenie staje się ekstremalnym ryzykiem. To właśnie ta forma zimy – zdolna w ułamku sekundy przekształcić asfalt w niemal lodowisko – czyni ją wyjątkowo groźną i trudną do opanowania przez drogowców oraz służby ratunkowe.
W których regionach odwołano lekcje?
Fala marznącego deszczu i gołoledzi skutkuje nie tylko utrudnieniami na drogach – przede wszystkim zawieszono zajęcia w setkach placówek oświatowych. Najbardziej dotkniętym regionem jest województwo lubuskie, gdzie warunki na drogach stały się nie do zniesienia. Tamtejsze kuratorium podało, że według stanu z poranka dzisiejszego:
- 33 szkoły odwołały zajęcia stacjonarne całkowicie,
- 45 placówek przeszło na naukę zdalną,
- 29 ograniczyło zajęcia tylko do opiekuńczych,
- 3 szkoły skróciły lekcje jedynie w godzinach największego zagrożenia.
Decyzje dyrektorów szkół były jednoznaczne: bezpieczeństwo dzieci i młodzieży stało się priorytetem w obliczu zamarzających chodników oraz dróg dojazdowych. Tylko w samym województwie lubuskim setki rodzin zostało zwolnionych z obowiązku wysyłania dzieci na zajęcia, a w wielu miejscowościach nawet komunikacja publiczna działała z dużymi utrudnieniami, co dodatkowo wpływało na decyzje o odwołaniu lekcji.
Choć dokładne dane o liczbie zamkniętych szkół w innych regionach nie są jeszcze w pełni zebrane, lokalne raporty wskazują, że podobne decyzje podjęto również w części szkół Wielkopolski i Dolnego Śląska. Tam również warunki na drogach były tak trudne, że rodzice mieli realne obawy o bezpieczne dotarcie dzieci do placówek.
Dyrektorzy placówek tłumaczą, że decyzje o zdalnym lub ograniczonym trybie zajęć to wcześniej niespotykana reakcja na warunki pogodowe – szczególnie dlatego, że temperatura i gołoledź zmieniają się z godziny na godzinę, a bezpieczeństwo w drodze do szkoły nie mogło być zagwarantowane.
Paraliż komunikacji. W tych regionach jest najgorzej
Nie tylko szkoły odczuwają skutki pogody — komunikacja publiczna i ruch drogowy stanęły lub działają w okrojonym zakresie w wielu miejscach w kraju. Gołoledź, która pokryła nawierzchnie dróg i chodników, doprowadziła do dramatycznych sytuacji komunikacyjnych.
Na kolei krajowej odnotowano ogromne opóźnienia pociągów, szczególnie na trasach Dolnego Śląska i centralnej Polski. Składy mające normalnie kursować punktualnie dojeżdżały z wielogodzinnymi poślizgami — np. pociąg z Wrocławia do Warszawy był opóźniony ponad 106 minut, a inny pociąg relacji Wrocław Główny — Gdynia Główna miał ponad 109 minut opóźnienia.
Niebezpieczne warunki dotknęły także transport autobusowy i tramwajowy — choć w niektórych miastach, jak Szczecin, komunikacja funkcjonuje „bez większych zakłóceń”, służby miejskie nadal apelują o ostrożność i odradzają podróże bez konieczności.
Drogi krajowe i wojewódzkie są miejscami przejezdne, ale błoto pośniegowe i lokalna śliskość utrzymują się szczególnie w tych województwach, które znajdują się w strefie intensywnych opadów — m.in. w dolnośląskim, lubuskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim, warmińsko-mazurskim i podlaskim.
Nie brakuje też alarmujących informacji o blokadach dróg i zablokowanych pojazdach ciężarowych — np. trasa S3 w woj. lubuskim została częściowo zablokowana przez ciężarówki stojące w poprzek jezdni, co wymusiło objazdy i czasowe zamknięcia fragmentów drogi.
Sytuacja w kolejnictwie i na drogach to nie tylko pojedyncze przypadki — to oznaka ogólnopolskiego paraliżu komunikacyjnego, wywołanego przede wszystkim przez gołoledź i marznące opady deszczu, które pogarszają się z każdą godziną.