Polak zaginął we Włoszech. Pozostała po nim tylko jedna, bardzo dziwna rzecz. Tajemnica jak z Magdaleną Żuk i Iwoną Wieczorek
Na odludnym, zaśnieżonym pastwisku w Apeninach stoi kamper – jedyny ślad po Polaku, który wyruszył tam w podróż ze swoimi psami. Nikt nie wie, co się z nim stało, a włoskie służby oraz jego rodzina podejmują wszelkie możliwe działania, aby rozwikłać tę zagadkę. Wokół sprawy gromadzą się pytania, które przywodzą na myśl najbardziej tajemnicze i nierozwiązane przypadki z Polski.
Tajemnicze zaginięcie Polaka we włoskich Apeninach – dramatyczne wydarzenia w górach
Zdarzenie miało miejsce 19 listopada w rejonie Campo Imperatore, najwyższego masywu Gran Sasso d’Italia. W tym miejscu szczyty sięgają prawie 3 tys. metrów, a teren jest bardzo trudny. Mężczyzna wysiadł z kampera wraz z dwoma psami, a jego powrotu nie zarejestrowały kamery. Opady śniegu z ostatnich 48 godzin i lodowaty wiatr zatarły ślady wokół pojazdu.
Kamper stoi w tym samym miejscu od wielu dni, z kołami zakopanymi w śniegu. Dostęp do pastwiska jest trudny, bo kolejka linowa Campo Imperatore jest zamknięta na czas prac konserwacyjnych. Turyści, którzy przechodzą w pobliżu, zauważyli pojazd, co skłoniło włoskie służby do interwencji.
Zdjęcia kampera opublikowane w mediach społecznościowych przez włoskiego dziennikarza Gianfranco Cocciolone nagłośniły sprawę i przyciągnęły uwagę ratowników.
Kamper, psy i mgła – szczegóły poszukiwań Karola Brożka przez włoskie służby
Opuszczony pojazd przykuł uwagę turystów i lokalnych służb. Karabinierzy z Assergi wyważyli drzwi i wybili szybę kampera, w środku znajdując telefon komórkowy, dokumenty tożsamości oraz umowę najmu pojazdu, co potwierdziło, że Polak samodzielnie wypożyczył kamper na podróż.
Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się w poniedziałek 24 listopada i jest prowadzona wyłącznie drogą lądową przez Alpejskie Pogotowie Ratunkowe oraz straż pożarną. Silny wiatr i ograniczona widoczność uniemożliwiają użycie śmigłowców, a drony zwiadowcze również nie sprawdzają się w takich warunkach.
Poszukiwania obejmują nie tylko główne szlaki, ale także mniej uczęszczane ścieżki, schroniska Duca degli Abruzzi i Garibaldi, skaliste zbocza oraz leśne obszary, gdzie śnieg i lodowate wiatry tworzą wyjątkowo niebezpieczne warunki.
Eksperci zwracają uwagę, że w takich okolicznościach nawet dobrze przygotowana osoba może łatwo stracić orientację, a dodatkowo obecność psów rodzi pytania, czy podążały one za właścicielem, czy pozostały przy kamperze.
Po Karolu Brożku pozostał tylko opuszczony kamper – zagadka jak w sprawach Magdaleny Żuk i Iwony Wieczorek
Karol Brożek prowadził w Sopocie szkołę i hotel dla psów. O jego zaginięciu informowała w mediach społecznościowych siostra, apelując o pomoc w odnalezieniu brata.
W ostatnich wpisach Brożek dzielił się przemyśleniami na temat własnej odmienności, wolności i życia w zgodzie z pasją. Pisał o odkryciu u siebie ADHD oraz o tym, że znajduje się w spektrum autyzmu.
"Budowanie majątku nie ma na razie dla mnie celu. Człowiek ma trzy motywatory – miłość, władzę i pieniądze. Bogactwo mnie nie pociąga, mam nie duże potrzeby; władza mi nie imponuje, ważniejsza jest dla mnie wolność. Szukałem miłości, bez skutecznie od lat, myślałem że to brak tych atrybutów pomniejsza moje szanse. Teraz wiem, że problem tkwi głębiej. Niezależnie kto mnie będzie cenił i co będę posiadał, zawsze będę dziwną osobą" – pisał.
Planował podróż kamperem po górach Europy, ale zakończyła się ona nagłym i tajemniczym zniknięciem. Kamper stoi w tym samym miejscu, a cała sytuacja przypomina przypadki Magdaleny Żuk i Iwony Wieczorek – pełne pytań, niewyjaśnione i wciąż budzące wiele emocji.