Pożar w bloku mieszkalnym w Płocku. Konieczna ewakuacja mieszkańców
We wtorkowy wieczór centrum Płocka zostało wstrząśnięte przez dramatyczne wydarzenie – ogień pojawił się w jednym z mieszkań wielorodzinnego bloku, co zmusiło mieszkańców do nagłej ewakuacji i postawiło służby ratunkowe w stan najwyższej gotowości. Szczegóły akcji wciąż spływają, a lokalna społeczność długo będzie wracać myślami do tej trudnej nocy.
- Pożar w centrum Płocka
- Ewakuacja mieszkańców i akcja służb ratunkowych
- Ustalenia dotyczące przyczyn pożaru i dalsze działania
Groza w środku tygodnia – jak to się zaczęło
Około godziny 17:00 we wtorek, 6 stycznia, straż pożarna została wezwana do bloku przy ul. 3 Maja 17 w Płocku, gdzie w mieszkaniu na drugim piętrze wybuchł pożar. Płomienie rozprzestrzeniały się szybko, a gęsty dym wypełnił klatkę schodową, zmuszając mieszkańców do ucieczki. Akcję ratowniczą prowadziło aż sześć zastępów strażaków, a na miejscu pojawiły się także policja i cztery karetki pogotowia.
W pierwszych minutach po zdarzeniu mówiono o jednej osobie poparzonej i przewiezionej do szpitala na Winiarach, jednak z czasem okazało się, że lista poszkodowanych jest dłuższa. Ratownicy medyczni zajmowali się łącznie pięcioma osobami, które trafiły pod opiekę lekarzy. Budynek musiał zostać częściowo ewakuowany – ponad 30 mieszkańców opuściło swoje lokale, a cała klatka schodowa została wyłączona z użytkowania.
Policja jako możliwą przyczynę zdarzenia wskazuje wybuch w biokominku (czyli kominku na paliwo płynne, które ma imitować tradycyjne kominki), jednak oficjalne ustalenia w tej sprawie nadal trwają.
Co już wiadomo o całej sytuacji?
Służby działają, mieszkańcy szukają schronienia
Strażacy, którzy przybyli na miejsce, musieli nie tylko walczyć z ogniem, ale również zadbać o bezpieczeństwo ewakuowanych. Cały teren został odgrodzony, a ratownicy kontynuowali działania, by upewnić się, że ogień nie rozprzestrzeni się dalej.
Dla kilku rodzin ta noc okazała się wyjątkowo trudna – bez dostępu do swoich mieszkań, w zimowej aurze, musieli szukać tymczasowego schronienia u bliskich lub w miejscach, które wskazały służby. Wielu z nich straciło nie tylko dach nad głową na czas rekonstrukcji klatki schodowej, ale także swoje codzienne rytuały i poczucie bezpieczeństwa.
Co dalej w tej sprawie?
Co dalej – odbudowa i pytania o przyczyny
Pożar w bloku przy ul. 3 Maja to kolejny przypomnienie o tym, jak niebezpieczne mogą być nagłe rozprzestrzeniające się płomienie, szczególnie w budynkach mieszkalnych. Teraz lokalne władze oraz służby będą analizować przebieg zdarzenia, by zapobiec podobnym tragediom w przyszłości.
Mieszkańcy czekają na decyzje dotyczące naprawy klatki schodowej i możliwości powrotu do swoich mieszkań, a policja kontynuuje dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru. Czy biokominek naprawdę był jego źródłem? To pytanie, na które odpowiedź może zmienić sposób, w jaki płocczanie postrzegają bezpieczeństwo w domach.