Wydarzenia Gwiazdy Dieta Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Pracowali całe życie, dziś liczy każdy grosz. Dramat wdowy z Polski
Agata Piszczek
Agata Piszczek 17.01.2026 22:12

Pracowali całe życie, dziś liczy każdy grosz. Dramat wdowy z Polski

Pracowali całe życie, dziś liczy każdy grosz. Dramat wdowy z Polski
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

— Czuję się upokorzona, zawiedziona i zwyczajnie okradziona — mówi Teresa, wdowa od roku. Jej mąż pracował i płacił składki do ZUS przez dziesięciolecia, ale emeryturę pobierał zaledwie dwa lata. Po jego śmierci Teresa została z domem, rachunkami i świadczeniem, które — jak sama mówi — jest kpiną. Renta wdowia miała być ratunkiem. Dostała… niecałe 400 zł.

  • „Jedna osoba to nie połowa kosztów”. Tak wygląda życie wdowy
  • Dom to nie luksus. „Mam go sprzedać, bo państwo o mnie nie dba?”
  • Renta wdowia miała pomóc. „400 zł? To są grosze”

„Jedna osoba to nie połowa kosztów”. Tak wygląda życie wdowy

Teresa owdowiała rok temu. Od tamtej pory, jak sama mówi, żyje „z ołówkiem w ręku”. Każdy rachunek ogląda kilka razy, każdą fakturę liczy do ostatniego grosza. Wcześniej, gdy była z mężem, do dyspozycji mieli blisko 8 tys. zł miesięcznie na rękę. Dziś Teresa ma dokładnie 4,1 tys. zł — razem z rentą wdowią.

— I to robi kolosalną różnicę — podkreśla. — Bo jedna osoba w domu to wcale nie są połowa wydatków.

Rachunki za ogrzewanie, prąd czy podatek od nieruchomości nie maleją tylko dlatego, że ktoś został sam. Hydraulik i kominiarz też nie biorą „połowy stawki”. Nawet jedzenie — wbrew temu, co myślą niektórzy — nie tanieje aż tak bardzo.

— Pół kostki masła nie da się kupić — mówi gorzko Teresa. — Ale to chyba nie dociera do rządzących.

Najbardziej boi się zimy. Już w zeszłym miesiącu rachunek za gaz przekroczył tysiąc złotych. A zima, jak sama mówi, jest „siarczysta”.

Dom to nie luksus. „Mam go sprzedać, bo państwo o mnie nie dba?”

Gdy Teresa słyszy rady w stylu: „sprzedaj dom, kup kawalerkę”, natychmiast ogarnia ją bunt. Dla niej ten dom to nie fanaberia ani luksus. To całe jej życie.

— To ostatnia rzecz, która mnie trzyma — mówi. — Tu są pamiątki po mężu, bzy, które sadziliśmy razem, świerk, który on własnoręcznie wsadził. Mój ogród to moja miłość.

Kobieta nie wyobraża sobie życia w bloku. Wie, jak to wygląda — bywa u córki.

— Latem bym się tam udusiła. Nie miałabym czym oddychać — mówi. — A poza tym, czynsze w blokach też rosną. To nie jest tak, że mieszka się za bezcen.

Dom powstał z wielkiego wysiłku. Teresa i jej mąż pracowali w znanym zakładzie krawieckim. Gdy przyszły zmiany ustrojowe, postanowili spróbować na swoim. Najpierw mąż, potem ona. Pracowali po 10–12 godzin dziennie. W latach 90. szyło się wszystko — ludzie przerabiali ubrania, zamawiali garnitury, płaszcze.

— Dorabialiśmy się razem — wspomina Teresa. — Ten dom to efekt naszej ciężkiej pracy, a nie żadna willa z basenem.

Mieszkanie w bloku zostało — dziś mieszka tam córka z mężem. Znajomi czasem mówią, żeby się zamieniły.

— A ja pytam: dlaczego? — mówi Teresa. — Bo starszy człowiek nie ma prawa do odrobiny spokoju i godności?

Renta wdowia miała pomóc. „400 zł? To są grosze”

Gdy pojawiły się informacje o rencie wdowiej, Teresa uwierzyła, że wreszcie ktoś pomyślał o samotnych emerytach.

— Śmierć współmałżonka to trauma — mówi. — A potem dochodzi do tego bieda, bo budżet domowy nagle się kurczy.

Mąż Teresy zmarł nagle. Emeryturę pobierał tylko dwa lata. Wszystkie dokumenty trafiły do ZUS. Okazało się, że emerytura Teresy jest wyższa niż renta rodzinna po mężu, bo ona dłużej pracowała na etacie. Zgodnie z przepisami dostała więc 100 proc. własnego świadczenia i 15 proc. świadczenia męża.

— Na rękę wyszło niecałe 400 zł — wzdycha. — To jest kpina. Co się stało z pieniędzmi, które mąż odkładał przez całe życie?

Dla Teresy sprawa jest prosta. Skoro znana jest średnia długość życia mężczyzn w Polsce — około 75 lat — to jeśli ktoś umrze wcześniej, wdowa powinna dostać jednorazową wypłatę za „brakujące lata”.

— To byłoby sprawiedliwe — mówi. — Albo niech państwo znajdzie inny sposób wsparcia. Bo teraz to wygląda tak, jakby te pieniądze po prostu znikały.

Kobieta nie kryje też oburzenia systemem świadczeń socjalnych.

— Koleżanka mojej córki prowadzi z mężem klinikę stomatologiczną. Zarabiają kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i biorą 800 plus na każde dziecko. Śmieją się, że to „na waciki”. A dla mnie takie 800 zł to byłaby realna pomoc.

Teresa nie chce luksusów. Chce tylko poczucia, że państwo, któremu oddawali z mężem składki przez całe życie, nie odwróciło się od niej w najtrudniejszym momencie.

— Bo tak, jak jest teraz, po prostu nie da się żyć godnie — podsumowuje.

Wybór Redakcji
Rodzina Clarke
Matka pięcioraczków z Horyńca znowu sprzedaje dom. Willa kosztuje grube pieniądze
Ważne, Ukraina, blackout
Ukrainie zostało tylko 20 dni! Przerażające wieści ze wschodu
Daniel Martyniuk
Polska celebrytka apeluje o pomoc dla Daniela Martyniuka! Mówi o wsparciu
Dużo pieniędzy
Rząd wprowadza zmiany w programie 800 plus. Nowe zasady dla rodziców
Emilia
Tragiczny finał kłótni małżeńskiej. Nowe informacje o relacji Emilii i jej męża
Zatrzymanie
Pobierała 800 plus za zmarłe dziecko. Policja mówi o bardzo dużych pieniądzach
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: