Prokuratura ujawnia wyniki badań sprawcy ataku w UW. Szokujące orzeczenie lekarzy
To jedno z najgłośniejszych śledztw ostatnich lat. Prokuratura zaczęła ujawniać szczegóły badań i przesłuchań sprawcy ataku na Uniwersytecie Warszawskim. Niektóre ustalenia są bardziej szokujące, niż ktokolwiek się spodziewał.
Brutalna napaść w centrum Uniwersytetu Warszawskiego
Bestialskie zabójstwo na Uniwersytecie Warszawskim wstrząsnęło opinią publiczną. Mieszko R., sprawca ataku, przyniósł na teren kampusu siekierę, noże i bagnet, które ukrywał w torbie i plecaku. Jak się później okazało, 22-letni student pochodził z rodziny prawnika i nauczycielki akademickiej z Pomorza, a jego edukacyjna ścieżka prowadziła przez prestiżowe szkoły.
Nie zachowywał się jednak w sposób, który odbiegałby od normy, nie sprawiał nauczycielom problemów wychowawczych. To był typowy quiet kid, nieśmiały, bardzo zamknięty w sobie, sprawiał nawet wrażenie sympatycznego - powiedział jego znajomy.
Z pewnością nikt nie przypuszczał, że 22-latek stanie się sprawcą najgłośniejszej zbrodni ostatnich lat.

Sprawca ataku na UW nie był pod wpływem substancji odurzających
Pomimo licznych spekulacji na temat stanu psychicznego i motywacji Mieszka R., badania toksykologiczne nie wykazały obecności narkotyków ani alkoholu w jego organizmie. Nie był również leczony psychiatrycznie, ani nie przyjmował leków w ostatnich miesiącach.
Trwa jednak szczegółowe badanie psychiatryczne, ponieważ śledczy mają poważne wątpliwości co do jego poczytalności w chwili dokonania zbrodni.
Niewiele jeszcze wiemy, ale sprawca wkrótce zostanie poddany badaniom psychologicznym i psychiatrycznym i wiele spraw zostanie wyjaśnionych - wyjaśnia prof. Brunon Hołyst, prawnik i kryminolog,
Najbardziej szokujące są jednak nieoficjalne informacje o kanibalizmie, których prokuratura jeszcze nie potwierdza. Sekcja zwłok ofiary nadal nie została w pełni zakończona, a jej wynik może zaważyć na dalszym postępowaniu.
Sprawca ataku w UW wytłumaczył powody napaści
Jak poinformował prokurator Kamil Kowalczyk z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście, podczas przesłuchania Mieszko R. nie przyznał się do planowania morderstwa.
Wyjaśnił, że miał takie przekonanie, że na świecie istnieją drapieżnicy i ofiary. A on jest drapieżnikiem i jak zabije, to stanie się drapieżnikiem
Twierdził, że pierwotnie chciał zaatakować ekspedienta w sklepie, ale "zobaczył w nim zło" i zrezygnował. Zapytano go, czy podejrzany wyraził skruchę.
Padło takie stwierdzenie, że czasami czuje wyrzuty, czasami nie.
Portierka z Uniwersytetu według jego słów była przypadkową ofiarą.
Pierwszy telefon na policję był już po ataku, nie rozumiem tego. Dlaczego łapali za telefony, żeby nagrywać tragedię, a nie dzwonili po pomoc, gdy jeszcze był czas na reakcję policji. Gdyby patrol dotarł na miejsce na czas, pewnie użyłby broni i udałoby się zapobiec tragedii - powiedział w rozmowie z WP jeden z policjantów
