Prosty trik przy kasie. Klienci Lidla będą zachwyceni!
Cyfrowe aplikacje miały ułatwiać zakupy, ale dla wielu stały się barierą. Teraz Lidl wprowadza rozwiązanie, które może zmienić codzienność klientów - zwłaszcza tych, którzy nie chcą lub nie mogą korzystać ze smartfona.
- Wygoda nie dla wszystkich
- Lidl potwierdza zmiany
- Wygoda kontra prywatność. Eksperci ostrzegają
Wygoda nie dla wszystkich
Sieci handlowe od kilku lat konsekwentnie przenoszą programy lojalnościowe do świata cyfrowego. Zamiast plastikowych kart coraz częściej potrzebny jest smartfon i aplikacja. Dla części klientów to wygoda, ale dla innych - realny problem.
W Biedronce wciąż funkcjonuje tradycyjna karta Moja Biedronka oraz możliwość podania numeru telefonu przy kasie. Lidl postawił wyłącznie na aplikację Lidl Plus, co od dawna budziło emocje.
Szczególnie dotkliwie odczuwali to seniorzy oraz osoby, które zapomniały telefonu lub miały rozładowaną baterię. Jak opisywał wcześniej Portal Spożywczy, klienci zaczęli radzić sobie sami. Popularnym rozwiązaniem stało się drukowanie kodu QR z aplikacji, a nawet laminowanie go i noszenie w portfelu jak zwykłej karty. Ten „domowy patent” pozwalał korzystać z części promocji, choć nie działał przy kuponach wymagających wcześniejszej aktywacji. Problem jednak nie znikał - cyfryzacja lojalności wciąż wykluczała część klientów i rodziła frustrację przy kasach.
Lidl potwierdza zmiany
Jak poinformował Portal, jeden z czytelników zauważył w Lidlu nową opcję - możliwość podania numeru telefonu zamiast skanowania aplikacji Lidl Plus. Sieć potwierdziła te doniesienia.
Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. Corporate Affairs i CSR w Lidl Polska, przypomniała, że aplikacja Lidl Plus działa od 2019 roku i oferuje nie tylko rabaty, ale też cyfrowe paragony, gazetki i wyszukiwarkę sklepów. Wyjaśniła również różnicę między kuponami a ofertami Lidl Plus - te pierwsze są jednorazowe i wymagają aktywacji w aplikacji, drugie działają wielorazowo bez dodatkowych kroków.
Co kluczowe, Lidl testuje identyfikację konta za pomocą numeru telefonu na kasach samoobsługowych. Jak podkreśliła przedstawicielka sieci, to odpowiedź na „sytuacje awaryjne”, takie jak rozładowany telefon.
W praktyce oznacza to, że klienci mogą skorzystać z ofert bez aplikacji, choć kupony nadal wymagają wcześniejszej aktywacji. Na kasach tradycyjnych sieć wciąż zachęca do samodzielnego skanowania aplikacji, głównie ze względów bezpieczeństwa.
Wygoda kontra prywatność. Eksperci ostrzegają
Choć możliwość podania numeru telefonu brzmi jak duże ułatwienie, rodzi też pytania o bezpieczeństwo danych. Podawanie numeru na głos w zatłoczonym sklepie może wydawać się niewinne, ale w rzeczywistości niesie ryzyko.
Eksperci cytowani przez portal spożywczy zwracają uwagę, że w kolejce łatwo o podsłuchanie kilku cyfr, które później mogą zostać wykorzystane do niechcianych kontaktów, spamu czy prób wyłudzeń. W skrajnych przypadkach możliwe jest nawet przejęcie kodów promocyjnych przypisanych do konta lojalnościowego.
Ryzyko rośnie w godzinach szczytu i podczas zakupów w pośpiechu. Dlatego specjaliści coraz częściej rekomendują korzystanie z aplikacji, kart lub kodów QR, które nie wymagają ujawniania numeru telefonu publicznie. Lidl podkreśla, że każde nowe rozwiązanie jest poprzedzone analizami i badaniami satysfakcji klientów. Jedno jest pewne - wojna między wygodą a prywatnością w sklepach dopiero się rozkręca, a klienci coraz uważniej patrzą sieciom handlowym na ręce.