Przełom ws. tragedii w Szwajcarii, ranny także Polak. Znamy przyczynę pożaru
W sylwestrową noc coś, co miało być radosnym świętowaniem Nowego Roku, zamieniło się w jedną z najtragiczniejszych katastrof tego sezonu zimowego. W popularnym kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii doszło do gwałtownego pożaru w zatłoczonym barze, w wyniku którego dziesiątki osób straciły życie, a ponad sto zostało rannych. Wśród poszkodowanych jest również obywatel Polski. Po wstępnych ustaleniach śledczych znana jest prawdopodobna przyczyna tragedii.
- Pożar w Crans-Montana – dramatyczne okoliczności tragedii
- Wśród rannych także Polak
- Prawdopodobna przyczyna pożaru
Pożar w Crans-Montana – dramatyczne okoliczności tragedii
Do pożaru doszło wczesnym rankiem 1 stycznia 2026 roku ok. godziny 1:30 czasu lokalnego w podziemnej części baru Le Constellation, w samym sercu kurortu Crans-Montana, znanego miejsca zimowych ferii i sylwestrowych imprez. Tłum młodych ludzi bawił się tam w nocy sylwestrowej, gdy nagle zapanował chaos – płomienie błyskawicznie rozprzestrzeniły się w wnętrzu pełnym gości, zamieniając radosną zabawę w koszmar.
Według policji i służb ratunkowych, około 47 osób zginęło, a ponad 100 odniosło obrażenia, z których wiele są ciężkie oparzenia. Ofiary pochodzą z różnych krajów; miejscowi urzędnicy i międzynarodowe media donoszą o obywatelach Francji, Włoch, Szwajcarii oraz innych państw. Akcję ratowniczą prowadziły dziesiątki strażaków, ratowników medycznych, a także helikoptery medyczne, które transportowały rannych do szpitali w całej Szwajcarii oraz do ośrodków medycznych za granicą.
Świadkowie opisywali dramatyczne sceny: grube kłęby dymu, panikę i próbę ucieczki przez wąskie schody oraz niewielkie wyjścia ewakuacyjne. Wiele osób próbowało przedostać się przez rozbite okna, inni zostali uwięzieni w płomieniach zanim dotarli ratownicy. Szwajcarski prezydent Guy Parmelin nazwał wydarzenie jedną z najgorszych tragedii w historii kraju.
Wśród rannych także Polak
Wśród setek rannych osób potwierdzono obecność obywatela Polski – poinformowała o tym miejscowa policja oraz polskie media, powołując się na służby. Doniesienia o Polaku wśród poszkodowanych zostały opublikowane przez TVN24, a także potwierdzone w mediach ogólnopolskich i zagranicznych, choć szczegółowe informacje o jego stanie zdrowia nie zostały ujawnione ze względu na dobro poszkodowanego i procedury związane z ochroną danych medycznych.
Polski konsulat oraz służby dyplomatyczne pozostają w kontakcie z władzami szwajcarskimi i rodziną poszkodowanego. Równocześnie polskie placówki medyczne i rząd zadeklarowały gotowość do udzielenia wsparcia i ewentualnej pomocy transportu medycznego, jeśli zajdzie taka potrzeba. Oświadczenia polskich władz podkreślają solidarność z ofiarami i ich bliskimi, oraz współpracę ze stroną szwajcarską w tej wyjątkowo trudnej sytuacji.
Prawdopodobna przyczyna pożaru
Po niespełna dwóch dniach intensywnego śledztwa prokuratura kantonu Valais ogłosiła wstępne ustalenia dotyczące przyczyny wybuchu pożaru. Na konferencji prasowej szwajcarski prokurator poinformował, że prawdopodobną przyczyną tragedii były tzw. „rzymskie ognie” – fajerwerki lub iskierki umieszczone na butelkach szampana, które zostały podniesione zbyt blisko sufitu klubu. Iskry te miały zapalić łatwopalne elementy dekoracyjne lub instalacje sufitowe, co następnie spowodowało błyskawiczne rozprzestrzenienie się ognia.
Wstępne śledztwo wskazuje, że pożar wybuchł na skutek podniesienia rzymskich ogni za blisko sufitu – poinformował prokurator prowadzący sprawę.
Prokuratura prowadzi pełne dochodzenie, które obejmuje analizę materiałów wideo, zeznań świadków oraz śladów z miejsca zdarzenia. Jednocześnie podkreślono, że jeśli zostaną ustalone kolejne czynniki lub błędy techniczne czy organizacyjne, również zostaną ujawnione.
Śledczy badają również kwestie związane z bezpieczeństwem budynku – m.in. oznakowaniem wyjść ewakuacyjnych, systemami przeciwpożarowymi oraz przestrzeganiem norm bezpieczeństwa imprez masowych. Nie wyklucza się, że zaniedbania w tych obszarach mogły przyczynić się do skali tragedii.