Rolnicy biją na alarm. Umowa Mercosur zniszczy polskie gospodarstwa? „To ostatni gwóźdź do trumny”
Polscy rolnicy są wściekli i przerażeni. Umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Mercosur – według przedstawicieli wsi – może doprowadzić do masowych bankructw gospodarstw i uderzyć w całą europejską gospodarkę. Adrian Wawrzyniak, rzecznik rolniczej „Solidarności”, nie ma wątpliwości: zapowiadane zabezpieczenia to fikcja, a Bruksela działa ponad głowami państw członkowskich.
- „Klauzule bezpieczeństwa to mit”
- Rolnictwo na kolanach, gospodarka w tarapatach
- Strasburg zapłonie? Rolnicy szykują wielki protest
„Klauzule bezpieczeństwa to mit”
Przez ostatnie tygodnie Komisja Europejska przekonywała, że umowa Mercosur nie zagrozi europejskim rolnikom, bo przewidziano w niej tzw. klauzule bezpieczeństwa. Problem w tym, że – jak podkreśla Adrian Wawrzyniak – te zapewnienia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
– Była narracja, że klauzule będą chronić europejskich rolników. Wczoraj ten mit został obalony. Te klauzule są jednostronne, bo wprowadzane są jedynie rozporządzeniem Komisji Europejskiej, a nie zapisane w samej umowie – alarmuje rzecznik rolniczej „Solidarności” na antenie Radia Maryja.
Zdaniem rolników oznacza to jedno: brak realnych, prawnie wiążących mechanizmów, które zatrzymałyby napływ taniej żywności z Ameryki Południowej. Produkty wytwarzane według zupełnie innych standardów – często tańsze, bo powstające przy użyciu środków zakazanych w UE – mają bez przeszkód trafiać na europejskie rynki. A to, jak ostrzegają gospodarze, oznacza nieuczciwą konkurencję i dramat tysięcy rodzin utrzymujących się z rolnictwa.
Rolnictwo na kolanach, gospodarka w tarapatach
Wawrzyniak podkreśla, że skutki umowy Mercosur nie ograniczą się wyłącznie do wsi. Jego zdaniem uderzą w całą europejską gospodarkę.
– Jeżeli dzisiaj będzie niszczone rolnictwo europejskie, to tak naprawdę będzie ostatni krzyk rozpaczy dla europejskiej gospodarki. Rolnictwo nie żyje samo dla siebie. Ono jest połączone z gospodarką całościową – zaznacza.
Rolnicy przypominają, że wokół wsi funkcjonuje ogromny łańcuch powiązanych firm: od producentów maszyn, przez przetwórstwo, po transport i handel. Upadek gospodarstw oznaczałby lawinę problemów także w tych branżach. W Polsce – jak szacuje Wawrzyniak – zagrożonych może być nawet 30–40 procent gospodarstw.
– To jest zamknięcie rynków europejskich dla żywności, którą produkujemy jako polscy rolnicy. A interes niemiecki wiedzie prym nad interesem państw członkowskich – dodaje.
Rolnicy nie kryją rozgoryczenia. Ich zdaniem decyzje zapadają w Brukseli pod dyktando największych państw i korporacji, a bezpieczeństwo żywnościowe Europy schodzi na dalszy plan.
Strasburg zapłonie? Rolnicy szykują wielki protest
Narastająca frustracja ma wkrótce znaleźć ujście na ulicach Strasburga. Planowany protest europejskich rolników ma być wyraźnym sygnałem sprzeciwu wobec polityki Komisji Europejskiej.
– Ten protest w Strasburgu jest jak najbardziej zasadny i idealnie usytuowany w czasie – podkreśla rzecznik rolniczej „Solidarności”.
Gospodarze z całej Europy chcą pokazać, że mają dość ignorowania ich głosu i decyzji podejmowanych ponad ich głowami. Ostrzegają, że jeśli teraz nie nastąpi zmiana kursu, europejskie instytucje nadal będą działać w oderwaniu od realnych problemów wsi.
Dla wielu rolników umowa Mercosur to symbol polityki, która – zamiast chronić własną produkcję – otwiera drzwi na oścież dla importu. A stawką, jak mówią, jest nie tylko przyszłość gospodarstw, ale i znaczenie Europy jako samodzielnego, bezpiecznego żywnościowo kontynentu.