Ruszyły masowe kontrole w całej Polsce. Mandaty nawet do kilku tysięcy złotych
Niskie temperatury uruchomiły w całej Polsce wzmożone kontrole systemów grzewczych. Służby sprawdzają, czym i w jakich urządzeniach ogrzewane są domy oraz mieszkania. Nieprawidłowości mogą słono kosztować, a konsekwencje dotkną nie tylko właścicieli domów jednorodzinnych.
- Kto może spodziewać się kontroli i kiedy urzędnicy mogą wejść do domu?
- Co dokładnie sprawdzają kontrolerzy podczas wizyty?
- Mandaty, odpowiedzialność karna i jak się przygotować na kontrolę
Kto może spodziewać się kontroli i kiedy urzędnicy mogą wejść do domu?
Wraz z nadejściem mrozów kontrole palenisk stały się jednym z głównych narzędzi walki ze smogiem. Funkcjonariusze Straży Miejskiej oraz upoważnieni pracownicy urzędów gmin i miast działają na podstawie przepisów obowiązujących w 2026 roku.
Oznacza to, że mogą pojawić się nie tylko w domach jednorodzinnych, ale również w mieszkaniach w blokach, jeśli znajdują się tam piece kaflowe lub kominki. Kontrola nie jest uzależniona od wcześniejszego zgłoszenia skargi - może być rutynowa lub wynikać z analizy danych, np. z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.
Urzędnicy mają prawo wejść na posesję lub do lokalu w godzinach od 6:00 do 22:00, po okazaniu stosownego upoważnienia. W praktyce oznacza to, że odmowa wpuszczenia kontrolerów może skończyć się poważnymi konsekwencjami. W takich sytuacjach wzywana jest policja, a sprawa może trafić nawet do prokuratury.
Władze samorządowe podkreślają, że celem działań nie jest karanie dla samego karania, lecz egzekwowanie przepisów antysmogowych i ochrona zdrowia mieszkańców, zwłaszcza w okresach największego zanieczyszczenia powietrza.
Co dokładnie sprawdzają kontrolerzy podczas wizyty?
Zakres kontroli jest szeroki i nie ogranicza się wyłącznie do zajrzenia do pieca. Przede wszystkim sprawdzany jest rodzaj paliwa - spalanie odpadów, lakierowanego drewna czy innych zakazanych materiałów jest wykroczeniem.
Kontrolerzy zwracają również uwagę na klasę urządzenia grzewczego i to, czy spełnia ono wymogi uchwały antysmogowej obowiązującej w danym województwie. Szczególnie na celowniku są tzw. „kopciuchy”, czyli stare kotły niespełniające norm emisyjnych.
Kluczowym elementem kontroli jest także porównanie stanu faktycznego z danymi wpisanymi do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Jeśli właściciel zadeklarował np. pompę ciepła, a w rzeczywistości korzysta z kotła węglowego, musi liczyć się z karą. Urzędnicy mogą również żądać okazania dokumentów potwierdzających klasę kotła oraz certyfikatów jakości paliwa, takiego jak pellet czy węgiel. W przypadku wykrycia nieprawidłowości sporządzany jest protokół, który może być podstawą do nałożenia mandatu lub skierowania sprawy do sądu.
Mandaty, odpowiedzialność karna i jak się przygotować na kontrolę
Kary za naruszenia przepisów są dotkliwe i zależą od rodzaju uchybienia. Spalanie śmieci może skutkować mandatem do 500 zł lub grzywną sądową sięgającą 5 tys. zł. Używanie nielegalnego kotła to sankcje od 500 do nawet 5 tys. zł, a brak złożonej deklaracji w CEEB grozi karą do 3,5 tys. zł.
Najpoważniejsze konsekwencje dotyczą utrudniania kontroli - w skrajnych przypadkach przepisy przewidują nawet karę pozbawienia wolności do trzech lat. Aby uniknąć problemów, warto wcześniej przygotować się na wizytę urzędników.
Należy upewnić się, że dane w CEEB są aktualne, a każda zmiana źródła ogrzewania została zgłoszona w wymaganym terminie. Dobrym rozwiązaniem jest również przechowywanie dokumentacji dotyczącej kotła i paliwa. Jeśli podczas kontroli zostaną wykryte drobne uchybienia, właściciel może otrzymać wezwanie do ich usunięcia - wówczas liczy się szybka reakcja i zachowanie dowodów wykonanych napraw. Kontrole będą kontynuowane przez cały sezon grzewczy, dlatego czujność i zgodność z przepisami to najlepsza ochrona przed wysokimi karami.