Rząd ostro reaguje na doniesienia z Dino, ruszają kontrole. „Nie pracujcie w takich warunkach!”.
Zimno, które czuć nie tylko na zewnątrz, ale i w miejscu pracy, stało się tematem ogólnopolskiej dyskusji. Głos zabrała ministra, padają mocne słowa o zagrożeniu dla zdrowia, a pracownicy słyszą jasny sygnał: prawo stoi po ich stronie. Sprawa nabiera tempa i nie dotyczy już pojedynczych przypadków.
- Zimno w pracy to nie dyskomfort, ale zagrożenie
- Interwencja poselska i stanowcza reakcja ministry
- Kontrole PIP i możliwe konsekwencje dla sieci
Zimno w pracy to nie dyskomfort, ale zagrożenie
Od kilku dni w przestrzeni publicznej narasta napięcie wokół warunków pracy w dużych sklepach spożywczych. Pracownicy i politycy alarmują, że niskie temperatury wewnątrz placówek przestają być incydentem, a zaczynają wyglądać na powtarzalny problem. W centrum uwagi znalazło się bezpieczeństwo kasjerów i pracowników obsługi, którzy przez wiele godzin wykonują obowiązki w chłodzie, często stojąc w miejscu.
Eksperci BHP przypominają, że zbyt niska temperatura w miejscu pracy nie jest tylko kwestią komfortu. Może prowadzić do przeziębień, spadku koncentracji, a w dłuższej perspektywie do poważniejszych problemów zdrowotnych. W okresie zimowym, gdy na zewnątrz panują mrozy, różnica między temperaturą minimalną a faktycznymi warunkami w pracy staje się szczególnie odczuwalna.
Właśnie dlatego temat wzbudził tak duże emocje społeczne. W sieci pojawiły się relacje pracowników, a sprawa zaczęła żyć własnym życiem, wywołując pytania o odpowiedzialność pracodawców i skuteczność kontroli. Coraz częściej padały też głosy, że problem wymaga reakcji na szczeblu rządowym, bo dotyczy tysięcy osób w całym kraju.
Interwencja poselska i stanowcza reakcja ministry
Impulsem, który przyciągnął ogólnopolską uwagę, była interwencja poselska w jednym ze sklepów sieci Dino w Sochaczewie. Lider partii Razem Adrian Zandberg zmierzył tam temperaturę, a wynik - 8 stopni Celsjusza, wywołał falę komentarzy.
Mamy udokumentowane naruszenie przepisów - podkreślał polityk, zarzucając firmie ignorowanie problemu i brak dialogu.
Na te doniesienia zareagowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. W czwartek na antenie TVP Info przypomniała, że przy lekkiej pracy fizycznej, takiej jak praca na kasie, minimalna temperatura wynosi 18 stopni Celsjusza.
Jeżeli warunki pracy spadają poniżej ustawowego minimum, pracownicy mają prawo poinformować przełożonego, że nie będą dalej realizowali obowiązków, bo zagraża to ich zdrowiu i bezpieczeństwu - zaznaczyła.
Ministra poinformowała również, że rozmawiała z Głównym Inspektorem Pracy. Z przekazanych informacji wynika, że w dziesiątkach sklepów tej sieci prowadzone są już czynności kontrolne.
Jeśli będzie taka potrzeba, kontrole zostaną rozszerzone, a sankcje zaostrzone. To jest odpowiedzialność za zdrowie i życie - podkreśliła.
Kontrole PIP i możliwe konsekwencje dla sieci
Państwowa Inspekcja Pracy potwierdza, że kontrole są prowadzone w różnych regionach kraju, m.in. w województwach mazowieckim, lubelskim i warmińsko-mazurskim. Choć pełna dokumentacja ma być gotowa dopiero za kilka dni, pierwsze wnioski już się powtarzają.
Główne zastrzeżenia dotyczą niespełniania wymogów BHP w zakresie temperatury - przyznaje w rozmowie z WP Wojciech Jendrusiak z OPZZ Konfederacja Pracy. W części placówek wydano zalecenia i formalne nakazy.
Resort pracy podkreśla, że sam nie posiada kompetencji kontrolnych wobec konkretnych firm, ale konsekwentnie wspiera wzmacnianie roli PIP. Zapowiadana reforma Inspekcji ma zwiększyć jej skuteczność i realną siłę oddziaływania. To ważny sygnał dla pracowników, którzy często obawiają się zgłaszać nieprawidłowości.
Sprawa sklepów Dino może stać się precedensem. Jeśli kontrole potwierdzą skalę problemu, możliwe są kary finansowe i dalsze działania nadzorcze. Dla wielu pracowników kluczowy jest jednak inny przekaz: w sytuacji zagrożenia zdrowia mają prawo powiedzieć „dość” i nie ponosić z tego tytułu konsekwencji.