Sprawa śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa. Nowe informacje. Prokuratura stawia zarzuty policjantom
Prokuratura postawiła zarzuty czterem funkcjonariuszom policji w związku z dramatyczną śmiercią 14-letniej Natalii z Andrychowa. Śledczy uznali, że doszło do poważnych zaniedbań po zgłoszeniu zaginięcia dziewczynki przez jej ojca.
- Zwłoka po zgłoszeniu zaginięcia i brak natychmiastowych działań
- Kogo dotyczą zarzuty i jakie grożą konsekwencje?
- Przyczyna śmierci i wcześniejsze postępowania dyscyplinarne
Zwłoka po zgłoszeniu zaginięcia i brak natychmiastowych działań
Sprawa dotyczy wydarzeń z końca 2023 roku, kiedy 14-letnia Natalia wyszła rano z domu, by udać się do szkoły. W trakcie drogi dziewczynka źle się poczuła i skontaktowała się telefonicznie z ojcem. Poinformowała go, że ma problemy zdrowotne, jednak nie była w stanie dokładnie określić swojego położenia. Po tej rozmowie kontakt z nią się urwał, a kolejne próby dodzwonienia się zakończyły się niepowodzeniem.
Zaniepokojony ojciec zgłosił zaginięcie córki na policję. Jak ustalono w toku postępowania, mimo informacji o wieku dziecka oraz nagłym braku kontaktu, funkcjonariusze nie podjęli od razu intensywnych działań poszukiwawczych. Według ustaleń śledczych, reakcja służb była opóźniona, a pierwsze czynności miały zostać podjęte dopiero po upływie około godziny od zgłoszenia. W tym czasie dziewczynka pozostawała bez pomocy.
Ostatecznie Natalię odnalazł nie patrol policyjny, lecz znajomy rodziny. Stało się to około godziny 13. Dziewczynka leżała w pobliżu jednego z supermarketów, zaledwie około pół kilometra od komisariatu policji. Była nieprzytomna i znajdowała się w stanie głębokiej hipotermii. Mimo szybkiego przewiezienia do szpitala jej życia nie udało się uratować. Ta sekwencja zdarzeń stała się podstawą do szczegółowej analizy działań funkcjonariuszy.
Kogo dotyczą zarzuty i jakie grożą konsekwencje?
Jak podaje TVN24, dopiero w drugim etapie śledztwa ujawniono, że zarzuty usłyszało czterech policjantów: trzech z komisariatu w Andrychowie oraz jeden z komisariatu w Kętach. Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała, że wobec nich wydano postanowienia o przedstawieniu zarzutów karnych. Do tej pory dwie osoby zostały już formalnie przesłuchane w charakterze podejrzanych.
Śledczy uznali, że funkcjonariusze mogli dopuścić się niedopełnienia obowiązków służbowych oraz nieumyślnego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Są to czyny, które, zgodnie z kodeksem karnym, mogą skutkować karą do trzech lat pozbawienia wolności w przypadku pierwszego zarzutu. Drugi z nich zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do jednego roku.
Prokuratura w rozmowie z TVN24, podkreśla, że postępowanie nie dotyczy samego faktu śmierci dziecka, lecz sposobu reakcji policji po otrzymaniu zgłoszenia. Kluczowe znaczenie ma czas, jaki upłynął od zgłoszenia zaginięcia do rozpoczęcia realnych działań poszukiwawczych. Śledczy badają, czy szybsza reakcja mogła realnie zwiększyć szanse na udzielenie dziewczynce pomocy, zanim doszło do tragicznego finału.
Przyczyna śmierci i wcześniejsze postępowania dyscyplinarne
Pod koniec 2024 roku prokuratura przedstawiła ostateczne ustalenia dotyczące przyczyny śmierci 14-latki. Biegli stwierdzili, że Natalia zmarła w wyniku niewydolności krążeniowo-oddechowej spowodowanej wychłodzeniem organizmu. Jednocześnie ustalono, że dziewczynka nie była w stanie samodzielnie się poruszać z powodu rzadkiego schorzenia neurologicznego. W jej mózgu doszło do powstania krwiaków obu półkul móżdżku, które wywołały krwawienie podpajęczynówkowe. Specjaliści wykluczyli zarówno uraz mechaniczny, jak i zatrucie - przyczyną były czynniki chorobowe, trudne do rozpoznania nawet dla najbliższych.
Równolegle do śledztwa prokuratorskiego policja prowadziła wewnętrzne postępowania dyscyplinarne. Łącznie wszczęto sześć takich procedur wobec funkcjonariuszy z Andrychowa, Kęt i Wadowic. Część z nich zakończyła się karami porządkowymi, w tym naganą i ostrzeżeniem, inne - uniewinnieniem lub odstąpieniem od ukarania. Postępowanie wobec komendanta komisariatu w Andrychowie zostało umorzone po jego odejściu ze służby.