Stan zdrowia Donalda Trumpa niepokoi. Nowe zdjęcia wywołały burzę
Nowe zdjęcia Donalda Trumpa obiegły media i rozpaliły wyobraźnię internautów. Ciemne siniaki na dłoniach prezydenta USA znów uruchomiły lawinę pytań o jego stan zdrowia. Biały Dom uspokaja i mówi o „niefortunnym uderzeniu w róg stołu”, jednak komentatorzy i eksperci nie mają wątpliwości: każdy gest Trumpa jest dziś analizowany pod mikroskopem.
- Siniaki, które rozpaliły internet
- Oficjalne tłumaczenie Białego Domu
- Aspiryna, makijaż i polityczna gra w witalność
Siniaki, które rozpaliły internet
Donald Trump po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi, choć tym razem nie z powodu politycznej decyzji czy ostrego wystąpienia. Podczas wizyty w Davos, gdzie prezydent USA podpisał akt powołujący nową Radę Pokoju, fotoreporterzy uchwycili coś, co natychmiast przyciągnęło uwagę mediów: wyraźne siniaki na jego dłoniach.
Na prawej dłoni widoczny był niewielki ślad, natomiast na lewej – większy i zdecydowanie ciemniejszy. Zdjęcia momentalnie obiegły portale informacyjne i media społecznościowe, a pytanie „czy Trump jest chory?” zaczęło pojawiać się coraz częściej. To nie pierwszy raz, gdy dłonie prezydenta USA wzbudzają takie emocje. Amerykańskie media już wcześniej zwracały uwagę na podobne ślady, a także na to, że Trump czasami maskuje je korektorem.
Atmosferę dodatkowo podgrzał kontekst samego wydarzenia. Rada Pokoju w Davos miała być międzynarodowym sukcesem Trumpa, jednak część kluczowych sojuszników NATO, w tym Kanada i Wielka Brytania, odmówiła udziału. W cieniu politycznych napięć to jednak zdrowie 79-letniego prezydenta stało się głównym tematem rozmów.
Oficjalne tłumaczenie Białego Domu
Na reakcję administracji nie trzeba było długo czekać. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapewniła, że siniaki nie są objawem żadnych poważnych problemów zdrowotnych. Według jej relacji większy ślad na lewej dłoni powstał w wyniku przypadkowego uderzenia w róg stołu podczas ceremonii podpisywania dokumentów w Davos.
Biały Dom podkreśla również, że część siniaków to efekt codziennej pracy prezydenta. Trump regularnie bierze udział w spotkaniach, podczas których ściska setki dłoni, co – zdaniem urzędników – może prowadzić do drobnych urazów, zwłaszcza u osób w podeszłym wieku.
Takie wyjaśnienia nie wszystkich jednak przekonują. Krytycy zwracają uwagę, że podobne tłumaczenia pojawiają się już kolejny raz, a zdjęcia siniaków powracają jak bumerang. W efekcie każda nowa fotografia prezydenta natychmiast staje się pożywką dla spekulacji.
Aspiryna, makijaż i polityczna gra w witalność
Do sprawy dochodzi jeszcze jeden ważny wątek: zdrowie Trumpa i stosowane przez niego leki. Prezydent przyznawał, że zmaga się z przewlekłą niewydolnością żylną, która powoduje m.in. obrzęk kostek. W ramach profilaktyki kardiologicznej przyjmuje aspirynę, i to – jak sam powiedział w rozmowie z „Wall Street Journal” – w dawkach większych, niż zalecają lekarze. Leki rozrzedzające krew mogą natomiast zwiększać skłonność do powstawania siniaków.
Trump nie ukrywa też, że w razie potrzeby sięga po makijaż, aby zamaskować urazy dłoni. – Zajmuje to około 10 sekund – mówił, wspominając sytuację, gdy jeden z siniaków powstał po przypadkowym zadrapaniu pierścionkiem podczas Konwencji Narodowej Republikanów w 2024 roku.
Historyk Timothy Naftali z Uniwersytetu Columbia zwraca uwagę, że to sam Trump częściowo napędza te spekulacje. Od lat buduje wizerunek człowieka pełnego energii i niesłabnącej siły, dlatego każda, nawet drobna oznaka słabości, natychmiast przyciąga uwagę. Tym bardziej że podczas kampanii wyborczej chętnie wypominał wiek i kondycję Joe Bidenowi.
Jedno jest pewne: dopóki Donald Trump pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci światowej polityki, nawet niewielki siniak na jego dłoni będzie tematem numer jeden.
