Sześć nowych dni wolnych dla pracowników. Rewolucja w kalendarzu już w Sejmie
Polacy mogą dostać nawet sześć dodatkowych dni wolnych od pracy — i to bez ruszania urlopu. Do Sejmu trafiła petycja, która zakłada wydłużenie już istniejących świąt. Chodzi o tzw. „wigilie” ważnych dni wolnych, na wzór 24 grudnia. Zwolennicy mówią wprost: to realny zamiennik czterodniowego tygodnia pracy. Sprawą zajmie się sejmowa komisja.
- Ile dni wolnych mamy dziś i co już się zmieniło
- Sześć nowych „wigilii” – konkretne daty na stole
- Wolne jako lekarstwo na work-life balance
Kalendarz już pęka w szwach. Ale to może być dopiero początek
Obecnie w Polsce obowiązuje 13 dni ustawowo wolnych od pracy. Od 2025 roku do tego grona dołączy Wigilia Bożego Narodzenia, czyli 24 grudnia. To była zmiana długo wyczekiwana i — jak się okazuje — może otworzyć drzwi do kolejnych.
Lista obowiązujących dni wolnych obejmuje m.in. Nowy Rok, Trzech Króli, Wielkanoc, majówkę, Boże Ciało, Wszystkich Świętych czy Boże Narodzenie. Teraz jednak pojawiła się propozycja, by pójść o krok dalej i konsekwentnie zastosować tę samą logikę, która pozwoliła uczynić Wigilię dniem wolnym.
Do Sejmu wpłynęła obywatelska petycja zakładająca ustanowienie aż sześciu dodatkowych dni wolnych. Autor — który nie zgodził się na ujawnienie danych — podkreśla, że nie chodzi o nowe święta, lecz o wydłużenie tych, które już mamy w kalendarzu.
Sześć nowych dni wolnych. Te daty już są w Sejmie
Petycja wskazuje dokładnie sześć konkretnych terminów. Każdy z nich to dzień poprzedzający ważne święto państwowe lub religijne — nazwany celowo „wigilią”.
Chodzi o:
- 5 stycznia — dzień przed Świętem Trzech Króli,
- piątek przed Wielką Sobotą — czyli faktycznie Wielki Piątek,
- 2 maja — łącznik w środku majówki,
- 31 października — dzień przed Wszystkimi Świętymi,
- 10 listopada — wigilia Święta Niepodległości,
- 31 grudnia — dzień przed Nowym Rokiem.
Autor petycji przypomina, że słowo „wigilia” nie odnosi się wyłącznie do 24 grudnia. W języku polskim oznacza po prostu dzień poprzedzający ważne wydarzenie. Skoro więc Sejm uznał, że Wigilia Bożego Narodzenia spełnia kryteria dnia wolnego, to — zdaniem wnioskodawcy — pozostałe daty również.
Przykład? 5 stycznia miałby pozwolić spokojnie domknąć okres świąteczno-noworoczny. 31 października ułatwiłby wyjazdy na groby bliskich i rozładował korki 1 listopada. A 31 grudnia? Tu argument jest prosty: „Sylwester nie wydarza się sam”.
„To nie lenistwo, to work-life balance”. Zamiennik 4-dniowego tygodnia pracy
Najmocniejszy argument pojawia się na końcu petycji. Dodatkowe dni wolne miałyby działać jak realny, choć pośredni, zamiennik czterodniowego tygodnia pracy. Bez rewolucji w kodeksie pracy, bez skracania etatu — za to z realną ulgą dla pracowników.
Wielki Piątek? Dzień przygotowań, gotowania, sprzątania i rodzinnych spotkań. 2 maja? Oficjalne usankcjonowanie majówki, która i tak od lat funkcjonuje w praktyce. 10 listopada? Przypomnienie, że już raz państwo potrafiło dać wolne „z okazji”.
Autor petycji nie ukrywa ironii: praca w pracy zostałaby zamieniona na pracę w domu — ale z rodziną. A to, jego zdaniem, też się liczy.
Petycja została już skierowana do sejmowej Komisji ds. Petycji. Zgodnie z regulaminem Sejmu posłowie muszą się nią zająć. Czy sześć dodatkowych dni wolnych stanie się faktem? Na razie to tylko propozycja, ale jedno jest pewne: gra toczy się o kalendarz, który mógłby wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.