To nie żart! Takie są zarobki Dawida Kubackiego w tym sezonie. Polacy są w szoku
Sezon 2025/2026 nie jest najlepszy dla Dawida Kubackiego. Polski skoczek, który kiedyś walczył o najwyższe lokaty, w tym sezonie plasuje się dopiero na 43. miejscu w klasyfikacji generalnej. To odbija się też na jego portfelu – sprawdziliśmy, ile naprawdę zarobił podczas konkursów Pucharu Świata.
Ile zarobił Kubacki w tym sezonie PŚ?
Dawid Kubacki, jeden z najbardziej utytułowanych polskich skoczków narciarskich, w obecnym sezonie nie zachwyca wynikami. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajmuje dopiero 43. miejsce. W efekcie jego premie startowe i wynikowe wyniosły w sumie 15 850 euro.
Największą część tej kwoty Kubacki zgromadził dzięki startom drużynowym. W konkursie drużynowym w Zakopanem, skacząc w parze z Kacprem Tomasiakiem, zdobył 7000 euro za 3. miejsce. To niemal połowa jego całorocznych zarobków z Pucharu Świata.
Warto podkreślić, że system premii w Pucharze Świata mocno faworyzuje zawodników z czołówki. Dla porównania najlepsi zawodnicy mogą zarobić nawet kilkadziesiąt tysięcy euro za jeden udany weekend. Dla Kubackiego ten sezon to wyraźny sygnał, jak wyniki na skoczni przekładają się bezpośrednio na finanse sportowca.
Oszczędny mistrz: Kubacki o finansach i stylu życia
Pomimo że pieniądze ze sportu pozwalają na komfortowe życie, Dawid Kubacki od lat stawia na oszczędność. W wywiadzie dla Eurosportu przyznał, że jest „dość skąpy” i zawsze starał się rozsądnie wydawać zarobione pieniądze.
„Nie raz się zastanawiałem, że ten model, który chciałbym sobie kupić, to jednak szkoda. To już jest trochę skąpstwo” – mówił skoczek, komentując swoje podejście do większych wydatków.
Kubacki podkreślił również, że choć myślał o droższych zakupach, często z nich rezygnował, stawiając na rozsądek finansowy. Dzięki temu, mimo trudnego sezonu, jego sytuacja materialna pozostaje stabilna.
Skoczek pełen pasji mimo trudnego sezonu
Mimo spadku formy w tym sezonie, Dawid Kubacki wciąż pozostaje jednym z najbardziej utytułowanych polskich skoczków. W swoim dorobku ma dwa brązowe medale olimpijskie i dwukrotne mistrzostwo świata.
„Wiem, że robię to, co kocham robić i chcę w tym zostać jak najdłużej” – mówił Eurosportowi, dodając, że kiedyś przyjdzie czas, aby „odłożyć narty na półeczkę” i zająć się czymś innym.
Skoczek jasno podkreśla, że zdrowie i pasja są dla niego ważniejsze niż pieniądze. Obecny sezon pokazuje jednak, jak bardzo zarobki w sportach zimowych zależą od wyników. Nawet najlepsi zawodnicy muszą mierzyć się z wyzwaniami, które mogą mocno odbić się na ich portfelach.