Tyle zarabia Ziobro. Polacy są w szoku. "Dostaje pieniądze za nic"
Na stronie policji wciąż widnieje list gończy za byłym ministrem sprawiedliwości, a on nadal pobiera poselskie wynagrodzenie. Politycy nie mają wątpliwości – sprawa budzi ogromne emocje. Padają mocne słowa o „banicji”, „azylu politycznym” i pieniądzach wypłacanych „za nic”. Ile dokładnie trafia na konto Zbigniewa Ziobry i co może się zmienić w najbliższych miesiącach?
List gończy i ostre komentarze z Sejmu
Nazwisko Zbigniewa Ziobry nie znika z nagłówków. Były minister sprawiedliwości, który od miesięcy nie pojawia się na posiedzeniach Sejmu, wciąż formalnie pozostaje posłem. Tymczasem na stronie policji nadal widnieje za nim list gończy.
Reporter Wirtualnej Polski, Mateusz Urban, zapytał parlamentarzystów, kiedy – ich zdaniem – Ziobro stanie przed sądem. Odpowiedzi były jednoznaczne.
– Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa i sprawiedliwość dopadnie również Zbigniewa Ziobrę – powiedziała Magdalena Sroka z PSL.
Politycy koalicji rządzącej podkreślają, że trudno mówić o wykonywaniu mandatu poselskiego, gdy ktoś przebywa poza krajem i korzysta z azylu politycznego.
– Prowadzenie działalności poselskiej, będąc na banicji, uzyskując azyl polityczny, nie sprzyja temu, aby ten mandat w sposób należyty wykonywać – komentował Patryk Jaskulski z Koalicji Obywatelskiej.
Wypowiedzi są ostre, a emocje – wyraźne. Jednak najwięcej kontrowersji wzbudza nie sama nieobecność, lecz pieniądze.
Ile zarabia poseł? Oto konkretne kwoty
Z danych przekazywanych przez Polską Agencję Prasową wynika, że podstawowe uposażenie poselskie wynosi 13 467,92 zł brutto. Do tego dochodzi dieta parlamentarna w wysokości 4208,73 zł brutto. Łącznie daje to ponad 17 tys. zł brutto miesięcznie.
To właśnie te liczby stały się paliwem dla politycznej dyskusji. Od 28 stycznia Ziobro ma jednak otrzymywać jedynie część tej kwoty. Mimo to opozycja grzmi.
– Nie powinien otrzymać za to żadnych pieniędzy. Nie wiem, czy to wystarczy na godne życie w Budapeszcie, ale na pewno jest wystarczającą kwotą, żeby powiedzieć, że dostaje te pieniądze za nic, nawet jeśli to jest tylko 10 proc. wynagrodzenia – podkreślał Witold Zembaczyński.
Słowa „za nic” wybrzmiały najmocniej. Krytycy wskazują, że poseł powinien wykonywać swój mandat w kraju, uczestniczyć w głosowaniach i pracach komisji. Zwolennicy Ziobry twierdzą jednak, że sprawa ma wymiar polityczny.
Wybory na Węgrzech kluczowe dla przyszłości Ziobry?
W całej historii pojawia się jeszcze jeden ważny wątek – Węgry. W kwietniu mają się tam odbyć wybory, które – zdaniem części polityków – mogą przesądzić o dalszym losie byłego ministra.
Węgierska opozycja zapowiedziała, że nie będzie podtrzymywać jego azylu politycznego, jeśli przejmie władzę. To mogłoby oznaczać powrót Ziobry do Polski i konfrontację z wymiarem sprawiedliwości.
– Jeżeli ktoś unika sprawiedliwości, powinien ponosić konsekwencje – mówił Mirosław Suchoń z Polski 2050.
Nie wszyscy jednak zgadzają się z tak ostrą narracją. – Chodzi o zniszczenie ciężko chorego człowieka – ripostował Rafał Bochenek z PiS.
Jeszcze dalej poszedł Mariusz Gosek, który przekonywał, że Ziobro wróciłby do kraju pod pewnymi warunkami. Wymienił m.in. przywrócenie – jego zdaniem – prawidłowo powołanych prezesów sądów, losowego przydziału spraw dla sędziów oraz „legalnego prokuratora krajowego”. – Wtedy w kilka godzin Ziobro jest tutaj – zapewniał.
Czy rzeczywiście tak się stanie? Na razie jedno jest pewne: sprawa budzi ogromne emocje, a pytanie „ile zarabia Ziobro?” stało się symbolem szerszego sporu o odpowiedzialność polityków i granice immunitetu. W kwietniu może nadejść polityczny przełom, który zdecyduje o jego dalszych losach – i o tym, czy kontrowersje wokół jego wynagrodzenia wreszcie się zakończą.