USA właśnie przekazało! Nie żyje wybitny polityk. Był jawny przeciwnikiem Trumpa
Dziś docierają do nas niezwykle smutne wieści z USA. Świat polityki i praw obywatelskich pogrążył się w żałobie — odeszła jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci, której działalność wpłynęła na dziesięciolecia amerykańskiej historii. To koniec pewnej ery zaangażowania społecznego i walki o równość. Miliony osób z różnych środowisk na całym świecie pożegnały człowieka, który przez ponad pół wieku działał w imię sprawiedliwości, praw człowieka i godności każdego człowieka. Jego zniknięcie z życia publicznego pozostawia ogromną lukę — zarówno w sercach tych, których inspirował, jak i wśród tych, którzy z nim współpracowali.
- Kolejne znane nazwisko odchodzi zbyt wcześnie
- Nie żyje znany polityk
- Był przeciwnikiem Trumpa
Kolejne znane nazwisko odchodzi zbyt wcześnie
Dzisiejszy dzień zapisze się w historii jako ten, w którym świat polityki stracił jednego z najbardziej znanych i wpływowych działaczy społecznych ostatnich dekad. Jego kariera była ściśle związana z największymi przemianami społecznymi w USA — od walki o prawa obywatelskie w latach 60., przez polityczne aspiracje w latach 80., aż po współczesną działalność na rzecz równości i praw człowieka. Działalność, którą prowadził przez ponad pięć dekad, pozostawiła trwały ślad w amerykańskim pejzażu społecznym i politycznym.
Jego odejście budzi refleksję nad tym, jak szybko przemija czas i jak kruche są nawet najbardziej trwałe postaci polityki i ruchów społecznych. Przez lata był znany jako osoba, która nie bała się stawać w obronie marginalizowanych społeczności — Afroamerykanów, ubogich, osób pozbawionych głosu — i robił to z niezachwianą determinacją. Jego działalność wykraczała poza granice jednego kraju: inspirował ruchy na rzecz równości i wolności także poza Stanami Zjednoczonymi.
W swojej długiej karierze łączył rolę przywódcy religijnego, aktywisty i polityka, co czyniło go postacią wyjątkową i trudną do zaszufladkowania. Jego odejście jest odebrane jako ogromna strata nie tylko dla USA, ale i dla całego świata, który w wielu momentach czerpał z jego wizji sprawiedliwości i solidarności społecznej.
Nie żyje znany polityk
Amerykański pastor i polityk Jesse Jackson zmarł w wieku 84 lat — potwierdziła jego rodzina w oficjalnym oświadczeniu. Według przekazu bliskich, odszedł spokojnie w otoczeniu najbliższych. Informacja o jego śmierci została potwierdzona przez międzynarodowe agencje prasowe i największe światowe media, w tym PAP oraz media amerykańskie.
W oświadczeniu rodzinnym czytamy wprost:
Był przywódcą-sługą - nie tylko dla naszej rodziny, ale także dla uciskanych, pozbawionych głosu i pomijanych ludzi na całym świecie. Podzieliliśmy się nim ze światem, a w zamian świat stał się częścią naszej rodziny. Jego niezachwiana wiara w sprawiedliwość, równość i miłość podniosła na duchu miliony ludzi. Prosimy o uczczenie jego pamięci poprzez kontynuowanie walki o wartości, którymi się kierował.
Przyczyna zgonu nie została oficjalnie ujawniona. Wiadomo jednak, że od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi — w 2017 r. ogłosił, że zdiagnozowano u niego chorobę Parkinsona, a pod koniec ubiegłego roku trafił do szpitala z powodu postępujących objawów choroby neurodegeneracyjnej znanej jako postępujące porażenie nadjądrowe.
Jego niezachwiane zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości, równości i praw człowieka pomogło ukształtować globalny ruch na rzecz wolności i godności. Jako niestrudzony działacz na rzecz zmian, dał głos tym pozbawionym głosu - począwszy od kampanii prezydenckich w latach 80. XX wieku, aż po mobilizację milionów ludzi do rejestracji w celu głosowania - pozostawiając niezatarty ślad w historii" - napisała rodzina.
Rodzina poprosiła, aby jego pamięć uczczono przez kontynuowanie walki o wartości, którymi kierował się przez całe życie — sprawiedliwość, równość i prawa człowieka.
Był przeciwnikiem Trumpa
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego późniejszej działalności była otwarta krytyka Donalda Trumpa — kontrowersyjnej postaci amerykańskiej sceny politycznej. Jako starszy działacz Partii Demokratycznej nie ukrywał swojego sprzeciwu wobec polityki i stylu rządzenia obecnego prezydenta USA.
Jego krytyka dotyczyła przede wszystkim kwestii społecznych i praw obywatelskich — obszarów, w których Trump prowadził politykę zdaniem wielu komentatorów bardziej konserwatywną i konfrontacyjną. W swoich publicznych wystąpieniach wielokrotnie podkreślał, że jego wizja Ameryki oparta jest na inkluzji, równości i sprawiedliwości społecznej — wartościach, które kontrastowały z często ostrą retoryką i praktykami administracji Trumpa.
Jego głos stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wśród demokratycznych krytyków polityki Trumpa, a jego argumenty i wypowiedzi były cytowane w kampaniach przeciwników oraz w dyskusjach medialnych na całym świecie. Niejednokrotnie podkreślał znaczenie aktywnego udziału obywateli w polityce, mobilizowania wyborców i obrony praw jednostki — czyli tego, co w jego ocenie stało w sprzeczności z polityką ówczesnej administracji.
Jego przeciwstawienie się Trumpowi było jednym z elementów szerokiej narracji o potrzebie obrony praw podstawowych jednostki we współczesnym świecie — zarówno w USA, jak i poza jej granicami.