Wielki skandal w Polsce 2050. Hołownia nie wytrzymał. "Opamiętajcie się wszyscy!"
W Polsce 2050 zawrzało. Wewnętrzny konflikt w partii Szymona Hołowni eksplodował z pełną siłą. Są oskarżenia o „próbę puczu”, decyzje podejmowane w trybie obiegowym i nagłe odwołanie jednej z kluczowych posłanek. Przewodniczący klubu parlamentarnego Paweł Śliz wyrzucił Aleksandrę Leo z funkcji wiceszefowej klubu. Na reakcję lidera ugrupowania nie trzeba było długo czekać. „Wystarczy” – napisał Hołownia, ostrzegając, że chaos zagraża nie tylko partii, ale i całej koalicji rządzącej.
- Uchwała po cichu i oskarżenia o „pucz”
- Aleksandra Leo odwołana. Zaskakująca decyzja Pawła Śliza
- Hołownia wkracza do akcji. „To nie jest szlachecki sejmik”
Uchwała po cichu i oskarżenia o „pucz”
Iskrą, która doprowadziła do wybuchu konfliktu, była informacja o klubowej uchwale dotyczącej wyboru nowych członków Rady Krajowej Polski 2050. Jak przekazał poseł Marcin Skonieczka, klub parlamentarny w trybie obiegowym zdecydował o przeprowadzeniu wyborów dziewięciu przedstawicieli do tego gremium. Sześciu z nich miało pochodzić z grona posłów, a trzech z senatorów.
Sprawa szybko nabrała politycznego ciężaru. Poseł Bartosz Romowicz publicznie oskarżył Aleksandrę Leo o próbę przejęcia kontroli nad reprezentacją klubu w zarządzie partii – i to bez wiedzy przewodniczącego klubu Pawła Śliza. Wprost padły słowa o „próbie puczu”, które natychmiast rozgrzały partyjne emocje.
W kuluarach mówi się o narastających napięciach i rywalizacji frakcyjnej, która miała przybrać na sile w trakcie kampanii wyborczej. Decyzje podejmowane „po cichu” tylko dolały oliwy do ognia i sprawiły, że konflikt wyszedł poza wewnętrzne struktury partii.
Aleksandra Leo odwołana. Zaskakująca decyzja Pawła Śliza
Reakcja przewodniczącego klubu parlamentarnego była szybka i bezkompromisowa. Z wydanego zarządzenia wynika, że Aleksandra Leo została odwołana z funkcji wiceprzewodniczącej klubu Polski 2050. Na jej miejsce powołano Bartosza Romowicza, który wcześniej publicznie mówił o „puczu”. Drugim wiceprzewodniczącym został Kamil Wnuk.
Dla wielu posłów była to decyzja szokująca. Leo należała do rozpoznawalnych twarzy ugrupowania i pełniła istotną rolę w klubie parlamentarnym. Jej nagłe odwołanie zostało odebrane jako sygnał, że wewnętrzny spór wszedł w fazę otwartej walki.
Politycy Polski 2050 nie kryją, że atmosfera w klubie jest napięta. Część z nich mówi o konieczności „zdecydowanego porządkowania struktur”, inni ostrzegają, że takie ruchy mogą pogłębić podziały i osłabić pozycję partii w koalicji rządzącej.
Hołownia wkracza do akcji. „To nie jest szlachecki sejmik”
Gdy konflikt zaczął przybierać coraz ostrzejszą formę, głos zabrał sam Szymon Hołownia. Ustępujący lider Polski 2050 nie owijał w bawełnę. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych ostro skrytykował sytuację w partii.
„Chaos polaryzacji, która wprowadziła do mojej partii tocząca się kampania wyborcza i śmiertelny bój dwóch frakcji kandydatek, osiągnął apogeum” – napisał Hołownia. Podkreślił, że klub parlamentarny to nie „szlachecki sejmik”, a obecne wydarzenia zagrażają nie tylko samej partii, ale również stabilności koalicji i przyszłości kraju.
Lider przypomniał, że to on zakładał ugrupowanie i osobiście wskazywał kandydatów na listy wyborcze oraz stanowiska rządowe. Jego apel był jednoznaczny: „Opamiętajcie się. Wystarczy”.
Czy te słowa wystarczą, by zażegnać kryzys? Wiele wskazuje na to, że Polska 2050 stoi przed jednym z najpoważniejszych testów od momentu powstania. Jeśli wewnętrzna wojna nie zostanie szybko opanowana, skutki mogą być odczuwalne daleko poza murami sejmowego klubu.