Wybuch i pożar w budynku mieszkalnym. Blisko 50 osób ewakuowanych, trwa akcja służb
Chwilę przed świtem spokój miasta został gwałtownie przerwany. Silny wstrząs, ogień i natychmiastowa mobilizacja służb sprawiły, że dziesiątki osób musiały w pośpiechu opuścić swoje domy. Akcja ratunkowa trwała przez wiele godzin, a przyczyny zdarzenia wciąż są wyjaśniane.
- Nocna eksplozja i pożar. Służby pracowały od wczesnych godzin
- Ewakuacja mieszkańców i dokładne miejsce zdarzenia
- Trwa ustalanie przyczyn wybuchu. Policja przejmie sprawę
Nocna eksplozja i pożar. Służby pracowały od wczesnych godzin
Do groźnego incydentu doszło w środ, 4 lutego nad ranem, około godziny 4.30. Mieszkańcy usłyszeli potężny wybuch, po którym w budynku pojawił się ogień. Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policję oraz inne służby. Ratownicy rozpoczęli działania gaśnicze i zabezpieczające, koncentrując się na sprawdzeniu, czy w obiekcie nie ma osób poszkodowanych.
Jak przekazali strażacy, eksplozja miała miejsce w części podziemnej budynku, co znacznie utrudniło akcję. Konieczne było odgruzowywanie zniszczonych fragmentów oraz dokładne sprawdzenie, czy pożar nie rozprzestrzeni się na kolejne kondygnacje.
Doszło do wybuchu w podpiwniczeniu budynku czterokondygnacyjnego. Na szczęście nie ma osób poszkodowanych - mówił na antenie TVP Info mł. bryg. mgr inż. Arkadiusz Kaniak, rzecznik prasowy Lubuskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Jak dodał, strażacy przez długi czas pracowali na miejscu, aby całkowicie opanować sytuację i wyeliminować zagrożenie.
Ewakuacja mieszkańców i dokładne miejsce zdarzenia
Eksplozja wstrząsnęła czterokondygnacyjnym budynkiem przy ulicy Wróblewskiego w Gorzów Wielkopolski. Ze względu na zagrożenie podjęto decyzję o natychmiastowej ewakuacji lokatorów. Około 50 osób musiało opuścić swoje mieszkania.
Ewakuowani zostali skierowani do pobliskiego żłobka, gdzie zapewniono im tymczasowe schronienie. Miasto zareagowało szybko - podstawiono dodatkowe autobusy, które pomogły w bezpiecznym przetransportowaniu mieszkańców.
Około 50 osób zostało ewakuowanych do pobliskiego żłobka. Miasto podstawiło dodatkowe autobusy - relacjonował mł. bryg. Kaniak.
Na miejscu cały czas obecni byli strażacy, którzy monitorowali sytuację i prowadzili prace techniczne. Priorytetem było upewnienie się, że w budynku nie ma już ognia ani ukrytych zarzewi, które mogłyby doprowadzić do ponownego zapłonu.
Trwa ustalanie przyczyn wybuchu. Policja przejmie sprawę
Choć sytuacja została opanowana, przyczyny nocnej eksplozji wciąż pozostają nieznane. Jak poinformowali strażacy, po zakończeniu działań ratowniczych miejsce zdarzenia zostanie przekazane policji.
Jeżeli chodzi o ustalenie przyczyn, tym zajmie się policja - podkreślił mł. bryg. Kaniak.
Śledczy będą badać, co doprowadziło do wybuchu w podpiwniczeniu budynku. Sprawdzane będą m.in. instalacje techniczne oraz ewentualne zaniedbania. Dopiero po zakończeniu tych czynności będzie można ocenić, czy i kiedy mieszkańcy będą mogli bezpiecznie wrócić do swoich lokali.
Choć nikt nie odniósł obrażeń, zdarzenie wywołało ogromne poruszenie wśród mieszkańców. Wielu z nich podkreśla, że potężny huk i nocna ewakuacja były bardzo stresującym doświadczeniem. Służby zapewniają jednak, że bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze, a wszystkie decyzje będą podejmowane z najwyższą ostrożnością.