Wysoka kara! Wystarczy, że kogoś na tym złapią i płacić trzeba od razu
Jesienny sezon na grzybobranie od wieków stanowi dla milionów Polaków niemal sport narodowy oraz wyjątkową, rodzinną tradycję pielęgnowaną z pokolenia na pokolenie. Gdy polskie lasy obradzają w leśne skarby, tysiące zbieraczy rusza w ostępy z nadzieją na napełnienie koszyków wyśmienitymi okazami. W leśnym gorączkowym ferworze wyjątkowo łatwo jednak o kosztowny i brzemienny w skutki błąd.
Mało kto ma bowiem świadomość, że w naszych lasach występuje ponad trzydzieści gatunków grzybów jadalnych, które są w naszym kraju objęte ścisłą ochroną prawną. Mimo kuszącego aromatu oraz cenionych walorów kulinarnych, ich zbiór jest bezwzględnie zakazany z uwagi na rzadkość populacji oraz ryzyko całkowitego wyginięcia.
Sport narodowy - grzybobranie
Na liście chronionych rarytasów znajduje się między innymi maślak trydencki (Suillus tridentinus), wyróżniający się charakterystycznym, rdzawopomarańczowym zabarwieniem i rosnący głównie pod modrzewiami w rejonach podgórskich. Podobny los dzieli boczniak mikołajkowy (Pleurotus eryngii), niezwykle ceniony w światowej gastronomii za zwartą strukturę i głęboki, wyrazisty smak, który w naturze zasiedla rzadkie tereny trawiaste.
Prawdziwym i niezwykle cennym skarbem podziemnych ostępów pozostaje z kolei trufla wgłębiona (Tuber mesentericum). Choć trufle uchodzą za najdroższy i najbardziej luksusowy przysmak świata, odnalezienie tego gatunku w Polsce pod żadnym pozorem nie może kończyć się jego zbiorem.
Czego nie wolno w lesie?
Przepisy o ochronie przyrody chronią również zjawiskowo wyglądającą soplówkę jeżowatą (Hericium erinaceum), która swoją niezwykłą budową przypomina gęstą, białą brodę lub zamarznięty sopel lodu i posiada udokumentowane właściwości prozdrowotne. Równie wyjątkowym okazem na tej liście pozostaje borowik żółtobrązowy podgatunek królewski (Boletus appendiculatus ssp. regius), zachwycający jaskrawym kapeluszem oraz złocistożółtym trzonem.
Spotkanie tego prawdziwego arystokraty wśród grzybów powinno dla każdego zbieracza stanowić wyłącznie okazję do zrobienia pamiątkowej fotografii, ponieważ wrzucenie go do koszyka wiąże się z bezpośrednim złamaniem obowiązującego prawa.
Ile wynosi kara?
Naruszenie tych surowych zasad niesie ze sobą wyjątkowo poważne konsekwencje prawne, ponieważ nieuprawnione zerwanie chronionego okazu stanowi kwalifikowane wykroczenie. Zgodnie z art. 131 ustawy o ochronie przyrody sprawcy grozi kara grzywny, a w skrajnych przypadkach nawet areszt. Wysokość sankcji finansowych reguluje bezpośrednio Kodeks wykroczeń, przewidując kary w granicach od 20 do aż 5000 złotych.
Podczas rutynowej kontroli w lesie strażnik leśny może ukarać niefrasobliwego zbieracza mandatem karnym w wysokości do 500 złotych, lecz jeśli sprawa trafi na wokandę sądową, grzywna może sięgnąć maksymalnego limitu.