Wzruszające sceny na otwarciu Igrzysk Olimpijskich. Tak zaprezentowali się Polacy. Emocji nie dało się ukryć
To był wieczór, który przejdzie do historii igrzysk olimpijskich. Podczas ceremonii otwarcia zimowych igrzysk Mediolan/Cortina d’Ampezzo sportowcy nie maszerowali ramię w ramię jak zwykle. Polacy pokazali się światu w wyjątkowy sposób – podzieleni, ale widoczni jak nigdy. Jedno wydarzenie, cztery miejsca i biało-czerwoni w centrum uwagi.
Ceremonia inna niż wszystkie. Igrzyska rozbite na cztery miasta
Oficjalne otwarcie zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo odbyło się w piątkowy wieczór i już od pierwszych minut było jasne, że świat sportu ogląda coś absolutnie wyjątkowego. Główna część uroczystości miała miejsce na legendarnym stadionie San Siro, znanym fanom futbolu jako dom Interu i Milanu. To jednak nie był koniec – ceremonia jednocześnie toczyła się także w Cortinie d’Ampezzo, Predazzo oraz Livigno.
Takiego rozwiązania jeszcze nie było. Organizatorzy zdecydowali się na historyczny krok, bo areny olimpijskie są od siebie oddalone o dziesiątki, a nawet setki kilometrów. Aby umożliwić udział jak największej liczbie sportowców, zdecydowano się rozbić zarówno ceremonię, jak i tradycyjną paradę reprezentacji na cztery części. W efekcie zawodnicy z ponad 90 krajów wchodzili przez symboliczne bramy z kół olimpijskich w różnych miejscach Włoch.
Ten nietypowy format sprawił, że oczy widzów wędrowały z miasta do miasta, a każda reprezentacja miała swoje własne „pięć minut”. I właśnie w tych momentach Polacy potrafili przyciągnąć uwagę.
Polacy osobno, ale dumnie. Czerwonka i Stoch nieśli flagę
Polska wysłała na igrzyska około 60 sportowców i większość z nich wzięła udział w ceremonii otwarcia. Choć biało-czerwoni nie maszerowali w jednym miejscu, ich obecność była wyraźna i symboliczna. Na San Siro polską flagę niosła Natalia Czerwonka – jedna z najbardziej utytułowanych panczenistek w historii naszego kraju. Jej spokojny, pewny krok i dumnie uniesiona flaga idealnie wpisały się w podniosłą atmosferę wieczoru.
Druga część reprezentacji pojawiła się w Predazzo, gdzie już wkrótce rywalizować będą skoczkowie narciarscy. Tam rolę chorążego pełnił Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski został przyjęty owacyjnie, a jego obecność wywołała ogromne emocje nie tylko wśród polskich kibiców. Dla wielu był to jeden z najbardziej symbolicznych momentów całej parady.
Choć Polacy byli podzieleni, przekaz był jasny: jedna drużyna, jeden cel, wspólne marzenia o medalach.
Stroje, gesty i emocje. Ten obraz zapamiętają kibice
Sporym echem odbił się także wygląd polskiej reprezentacji. Biało-Czerwoni zaprezentowali się w strojach przygotowanych przez firmę Adidas. Kolekcja od razu przyciągała wzrok – dominowała biel, przełamana czerwonymi akcentami. Na piersi widniał orzeł, a dynamiczne linie miały symbolizować ruch, energię i nowoczesność.
Projektanci postawili na prostotę i funkcjonalność, ale efekt był daleki od nudy. Stroje świetnie prezentowały się w świetle kamer i zapewniały sportowcom komfort, co przy tak długiej ceremonii miało ogromne znaczenie.
Prawdziwym hitem stała się jednak jedna z polskich par maszerujących na San Siro. Ich efektowne podniesienie w trakcie parady błyskawicznie obiegło media społecznościowe i stało się jednym z najczęściej komentowanych momentów wieczoru. To był spontaniczny gest radości, który idealnie oddał ducha igrzysk.
Ceremonia otwarcia w Mediolan/Cortina d’Ampezzo pokazała, że nawet łamiąc tradycję, można stworzyć widowisko pełne emocji. A Polacy? Choć nie szli razem, potrafili sprawić, że wszyscy patrzyli właśnie na nich.