Z ostatniej chwili: szokujące doniesienia z Bliskiego Wschodu. Przywódca Iranu nie żyje? Premier Izraela ujawnia
Sprzeczne informacje wstrząsnęły światem. Premier Izraela ogłosił, że „wiele znaków wskazuje”, iż Najwyższy Przywódca Iranu może nie żyć. Dowodów jednak nie przedstawił. W tym samym czasie Teheran zapewnia, że ajatollah jest bezpieczny i z tajnego centrum dowodzenia kieruje odpowiedzią na izraelskie uderzenie. Kto mówi prawdę?
„Wiele znaków wskazuje”. Ostre słowa z Jerozolimy
Premier Izraela Benjamin Netanjahu wystąpił w telewizyjnym orędziu, w którym odniósł się do porannego uderzenia na cele w Iranie. W trakcie wystąpienia padły słowa, które natychmiast obiegły światowe media. — Wiele znaków wskazuje na to, że Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei nie żyje — powiedział.
Szef rządu w Jerozolimie nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających te doniesienia. Podkreślił natomiast, że celem pierwszego ataku był kompleks, w którym miał przebywać ajatollah. — To on był odpowiedzialny za szerzenie terroryzmu i plan zniszczenia Izraela — stwierdził Netanjahu.
Słowa te natychmiast wywołały lawinę spekulacji. Czy była to zapowiedź przełomu w konflikcie? A może element wojny psychologicznej?
Zaapelował również: -Wyjdźcie na ulice, obalcie ten morderczy reżim. Jesteśmy z wami!
Teheran zaprzecza. „Kieruje odpowiedzią w czasie rzeczywistym”
W tym samym czasie irańskie media i władze stanowczo zaprzeczają informacjom o śmierci duchowego przywódcy kraju. Stacja Al Majadin poinformowała, że Ali Chamenei został przeniesiony do bezpiecznego miejsca.
Według przekazu ajatollah „kieruje odpowiedzią w czasie rzeczywistym z centrum dowodzenia”. To oznaczałoby, że nie tylko żyje, ale aktywnie nadzoruje działania militarne.
Również minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, w rozmowie z amerykańską stacją NBC zapewnił, że zarówno najwyższy przywódca, jak i prezydent Masud Pezeszkian są bezpieczni. — Możemy stracić kilku dowódców, ale to nie jest duży problem — powiedział, sugerując gotowość Iranu do dalszej eskalacji.
Uderzenie w serce Teheranu. 30 pocisków na kompleks
Poranny atak Izraela miał być jednym z najbardziej zdecydowanych uderzeń w ostatnich latach. Celem był kompleks w Teheranie, w którym — według izraelskich źródeł — przebywał Chamenei. Irańskie media twierdzą, że w kierunku obiektu wystrzelono około 30 pocisków.
Izraelski dziennik Yedioth Ahronoth podał, że w ataku zginęli synowa i zięć najwyższego przywódcy. Gazeta podkreśliła, że „to całkowicie zmienia psychologiczny charakter tej wojny — niezależnie od tego, czy sam Ali Chamenei przeżył”.
Zdjęcie zniszczonego kompleksu opublikował dziennikarz Christiaan Triebert z The New York Times. Na fotografii widać poważnie uszkodzone budynki i ślady po eksplozjach. Los samego ajatollaha pozostaje jednak nieznany.
Milczenie, które mówi więcej niż słowa
Od początku konfliktu minęło już kilkanaście godzin, a sam Ali Chamenei nie zabrał publicznie głosu. W kraju, w którym Najwyższy Przywódca jest centralną postacią systemu politycznego i religijnego, takie milczenie budzi niepokój.
Eksperci zwracają uwagę, że brak oficjalnego wystąpienia może wynikać zarówno z kwestii bezpieczeństwa, jak i z chaosu informacyjnego. W warunkach intensywnych działań wojennych przekaz bywa kontrolowany i opóźniany.
Jedno jest pewne: niezależnie od tego, czy ajatollah żyje, czy nie — sama sugestia jego śmierci ma ogromne znaczenie. Może wpłynąć na morale społeczeństwa, stabilność reżimu i dynamikę całego konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Świat czeka na twarde dowody. A Bliski Wschód znów stoi na krawędzi eskalacji, której skutki mogą wykraczać daleko poza region.