"Zamiast na tacę, będę zbierał na WOŚP". Ten ksiądz zachwycił Polaków, po czym dodał jeszcze jedną rzecz
Gdy inni krytykują, on działa. Gdy w sieci wrze od emocji, on zakłada stułę, bierze puszkę WOŚP i… rusza między wiernych. Ks. Roman Jagiełło z Łęk Dukielskich nie tylko nie wycofuje się ze wsparcia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale przed 34. Finałem idzie o krok dalej. Jego postawa znów rozpala dyskusję w całej Polsce.
Ksiądz z Podkarpacia, o którym mówi cała Polska
Łęki Dukielskie to spokojna, podkarpacka wieś licząca około 1800 mieszkańców. Położona u podnóża Beskidu Niskiego, w cieniu wzgórza Franków – nazywanego przez historyków „krwawym wzgórzem” ze względu na ciężkie walki z 1944 roku – raczej nie kojarzy się z ogólnopolskimi sporami. A jednak to właśnie stąd od roku płynie przekaz, który dzieli i jednocześnie zmusza do refleksji.
W miejscowości funkcjonują dwa kościoły parafialne: rzymskokatolicki pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz polskokatolicki pw. Dobrego Pasterza. To właśnie ten drugi znalazł się w centrum medialnego zainteresowania. Wszystko za sprawą proboszcza i dziekana w jednej osobie – ks. Romana Jagiełły.
Duchowny, który urodził się w Gryficach, dorastał na Śląsku, studiował w Krakowie, a od trzech dekad posługuje na Podkarpaciu, już wcześniej otwarcie wspierał Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Rok temu pisały o nim największe portale. Teraz, tuż przed 34. Finałem WOŚP, znów zrobiło się o nim głośno.
„Jeszcze bardziej się angażuję”. Co zrobi duchowny podczas mszy?
– W moim podejściu nic się nie zmienia, a wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej rozwijam swoje zaangażowanie – mówi bez wahania ks. Roman Jagiełło.
Do tej pory w jego parafii kwestowali harcerze z Dukli, z którymi duchowny współpracuje od lat. Ich puszka była puszką ogólną sztabu. W tym roku jednak nastąpi przełom.
– Mam już swoją własną puszkę, jako wolontariusz WOŚP. I to ja będę zbierał pieniądze – zapowiada.
Jak to będzie wyglądać w praktyce? Nietypowo, nawet jak na realia WOŚP.
– Podczas ofiarowania, zamiast tradycyjnej tacy, przejdę po kościele z puszką WOŚP – wyjaśnia proboszcz.
Decyzja nie była przypadkowa. Jak podkreśla, to sami parafianie zachęcili go, by poszedł tą drogą. Harcerze również pojawią się w Łękach Dukielskich, zbierając datki po mszach, ale symboliczny obraz księdza z puszką WOŚP w ręku już teraz elektryzuje opinię publiczną.
„WOŚP to czysta Ewangelia”. Ostra odpowiedź krytykom
Ks. Jagiełło doskonale zdaje sobie sprawę, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od lat budzi skrajne emocje. Zwłaszcza w środowiskach deklarujących się jako bardzo religijne.
– Docierają do mnie głosy, że ksiądz nie powinien popierać WOŚP. Czasem mówią to ludzie, których nazywam katolickimi fanatykami – przyznaje wprost.
Krytycy często powołują się na poglądy światopoglądowe Jerzego Owsiaka, m.in. w sprawach aborcji czy eutanazji. Zdaniem duchownego to całkowite pomieszanie pojęć.
– Ja, popierając WOŚP, nie popieram aborcji. Uważam ją za grzech. Ale pieniądze z Orkiestry nie idą na aborcję, tylko na sprzęt ratujący życie dzieci. To są fakty – mówi stanowczo.
Jako autorytet przywołuje śp. ks. Jana Kaczkowskiego, który również pozytywnie wypowiadał się o WOŚP.
– WOŚP to czysta Ewangelia. Zbieramy na Jezusa obecnego w potrzebującym człowieku. W tym roku na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Czy to nie jest chwalebne? – pyta retorycznie.
I dodaje: – Ideologia nie ma tu nic do rzeczy. Każdy ma prawo do własnych poglądów. Najważniejsze jest obiektywne czynienie dobra.
Pomoc bez etykietek. WOŚP i Caritas ramię w ramię
Ks. Jagiełło podkreśla, że pomoc nigdy nie powinna się wykluczać. Dlatego równie mocno angażuje się w akcje Caritas.
– Co roku w Niedzielę Palmową zbieramy środki na krośnieńskie hospicjum. Wolontariusze z mojej parafii chodzą z puszkami, współpracujemy z Kościołem rzymskokatolickim i nikomu to nie przeszkadza – tłumaczy.
Dla niego liczy się jedno: realna pomoc człowiekowi.
– Powinniśmy być wszędzie tam, gdzie są szlachetne akcje. Bez dzielenia, bez ideologicznych barier – podkreśla.
Na koniec rozmowy duchowny pokazuje swoje mniej znane oblicze. Okazuje się, że sport to jego wielka pasja. Od lat organizuje Rajdy Rowerowe „Oikoumene”, które doczekały się już dziewięciu edycji.
– To wydarzenie religijne, poetyckie i sportowe jednocześnie. Jeździmy do miejsc kultu w promieniu 50 kilometrów – opowiada z uśmiechem.
A na pożegnanie przesyła osobiste pozdrowienie: – Kraków to moje umiłowane miasto. Spędziłem tam sześć lat na studiach i zawsze wracam do tych czasów z sentymentem.
Jedno jest pewne: ks. Roman Jagiełło nie boi się iść pod prąd. Z puszką WOŚP, z rowerem, z wiarą w czynienie dobra – niezależnie od tego, co powiedzą inni.