Zapadła nowa decyzja ws. Ziobry. "Przyszła kryska na Matyska"
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wykonał ruch, który może mieć historyczne konsekwencje dla Zbigniewa Ziobry. Współlider Nowej Lewicy poinformował, że podpisał wniosek o pociągnięcie byłego ministra sprawiedliwości do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. W sieci zawrzało, a jego komentarz — „Przyszła kryska na Matyska” — momentalnie stał się politycznym hitem. Czy to początek końca politycznej kariery Ziobry?
- Podpis, który może zmienić wszystko
- Zarzuty jak z kryminału. Prokuratura nie ma wątpliwości
- Azyl, Węgry i ucieczka od odpowiedzialności
Podpis, który może zmienić wszystko
W środę, 21 stycznia, Włodzimierz Czarzasty opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie dokumentu, który już teraz budzi ogromne emocje na polskiej scenie politycznej. Chodzi o wniosek dotyczący postawienia Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Na fotografii wyraźnie widać podpis marszałka Sejmu oraz parafy posłów Lewicy, którzy popierają rozpoczęcie procedury.
„Przyszła kryska na Matyska” — napisał Czarzasty, używając starego polskiego powiedzenia. Jak sam wyjaśnił, chodzi o moment, w którym osoba przez lata uchodząca za sprytną, bezkarną i nietykalną w końcu musi zmierzyć się z konsekwencjami swoich działań. W kontekście Ziobry te słowa wybrzmiały wyjątkowo mocno.
Marszałek Sejmu poinformował, że dokument dotyczący odpowiedzialności konstytucyjnej byłego ministra sprawiedliwości jest już gotowy i trafi do odpowiedniej komisji sejmowej. Co więcej — jak podkreślił — wszystkie kluby tworzące koalicję rządzącą są przygotowane do rozpoczęcia formalnej procedury zbierania podpisów pod wnioskiem.
Czarzasty ujawnił również, że temat ten był omawiany dzień wcześniej podczas spotkania liderów klubów parlamentarnych. Z jego relacji wynika, że wśród koalicjantów panuje pełna zgoda co do dalszych działań. Choć — jak zaznaczył — w sprawie Trybunału Stanu nie ma presji czasowej, polityczny sygnał został wysłany bardzo wyraźnie.
Zarzuty jak z kryminału. Prokuratura nie ma wątpliwości
Sprawa, która doprowadziła do obecnej sytuacji, ma swoje źródło w działaniach Zbigniewa Ziobry z lat 2015–2023, gdy pełnił on funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Pod koniec listopada obecny szef resortu sprawiedliwości i prokurator generalny, Waldemar Żurek, oficjalnie powiadomił marszałka Sejmu o zarzutach stawianych Ziobrze.
W piśmie wskazano wprost, że zgromadzony materiał dowodowy może stanowić podstawę do uznania, iż były minister dopuścił się deliktu konstytucyjnego. A to z kolei otwiera drogę do postawienia go przed Trybunałem Stanu.
Prokuratura zarzuca Ziobrze między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywanie władzy do działań o charakterze przestępczym. Łącznie chodzi aż o 26 przestępstw. Według śledczych Ziobro miał wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, ingerować w konkursy grantowe oraz doprowadzać do przyznawania środków z Funduszu Sprawiedliwości podmiotom, które nie miały do nich prawa.
Zarzuty obejmują również zapewnianie wybranym instytucjom dotacji w zamian za polityczną lojalność. Skala i charakter oskarżeń sprawiają, że sprawa Ziobry jest jedną z najpoważniejszych afer w historii III RP dotyczących byłego ministra.
7 listopada Sejm uchylił Ziobrze immunitet w odniesieniu do wszystkich 26 zarzutów. Parlament wyraził także zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Tego samego dnia prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz o przymusowym doprowadzeniu byłego ministra przez ABW. Próba ta zakończyła się jednak fiaskiem — Ziobry nie było w kraju.
Azyl, Węgry i ucieczka od odpowiedzialności
Obecnie Zbigniew Ziobro przebywa poza granicami Polski i — jak informują oficjalne źródła — korzysta z azylu politycznego oraz ochrony międzynarodowej przyznanej mu przez władze Węgier. Decyzja ta zapadła w grudniu ubiegłego roku. Węgierski rząd uznał, że byłemu ministrowi w Polsce grożą prześladowania polityczne.
Sam Ziobro nie kryje swojego stanowiska. W oświadczeniach podkreśla, że pozostanie za granicą do czasu, gdy — jak twierdzi — w Polsce zostaną przywrócone „rzeczywiste gwarancje praworządności”. Zapewnia również, że prowadzi „walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem”.
Tymczasem w kraju sejmowa większość czeka na rozstrzygnięcie sądu w sprawie wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie Ziobry. Posiedzenie w tej sprawie zostało przełożone na 5 lutego. Jak zaznaczył Czarzasty, od tego rozstrzygnięcia może zależeć dalsza dynamika wydarzeń, choć sam wniosek do Trybunału Stanu jest już gotowy.
Jedno jest pewne: polityczna ochrona, jaką przez lata cieszył się Zbigniew Ziobro, przestała działać. Podpis marszałka Sejmu to nie tylko formalność, ale symboliczny moment, który może zapisać się w historii polskiej polityki. Czy rzeczywiście „przyszła kryska na Matyska”? Odpowiedź poznamy w kolejnych tygodniach — i może być ona dla Ziobry wyjątkowo bolesna.