Znany duchowny odchodzi z kapłaństwa. Jego słowa poruszyły tysiące wiernych
Jeden wpis wystarczył, by w sieci zawrzało. Decyzja znanego duchownego o odejściu z kapłaństwa poruszyła wiernych w całej Polsce.
- Decyzja, która dojrzewała latami. „To nie był impuls”
- „Nie będę pełnił funkcji kapłańskich”. Jasne stanowisko i nowe plany
- Podziękowania, przeprosiny i prośba o ciszę
Decyzja, która dojrzewała latami. „To nie był impuls”
Informacja opublikowana w niedzielne popołudnie wywołała lawinę komentarzy, emocji i pytań. Znany duchowny i ewangelizator poinformował, że po długim okresie rozeznawania postanowił zakończyć swoją drogę kapłańską. Jak zaznaczył, nie była to decyzja podjęta pod wpływem chwili ani nagłych wydarzeń. Proces ten trwał ponad dwa i pół roku i obejmował głęboką refleksję nad własnym miejscem w życiu, Kościele i świecie.
W opublikowanym oświadczeniu duchowny podkreślił, że powodów tej decyzji jest wiele i nie da się ich sprowadzić do jednego konkretnego wydarzenia. Wskazywał zarówno na kwestie duchowe i teologiczne, jak i na trudności związane z funkcjonowaniem w obecnych strukturach Kościoła. Z jego słów przebijało poczucie odpowiedzialności oraz potrzeba uczciwości wobec samego siebie i osób, którym przez lata towarzyszył.
Wierni, którzy śledzili jego działalność, nie kryli zaskoczenia. Dla wielu był on symbolem nowoczesnej ewangelizacji, autentyczności i odwagi w mówieniu o wierze. W komentarzach pojawiały się zarówno słowa wsparcia, jak i głosy pełne smutku oraz niezrozumienia. Sam autor wpisu zaznaczył jednak wyraźnie, że decyzja ta została podjęta w zgodzie z sumieniem i jest efektem długiej, wewnętrznej drogi, a nie chwilowego kryzysu.
„Nie będę pełnił funkcji kapłańskich”. Jasne stanowisko i nowe plany
Duchowny ujawnił, że opuszcza struktury Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, czyli wspólnotę pallotynów, z którą był związany przez lata. Jednocześnie jasno zaznaczył, że nie zamierza już pełnić funkcji kapłańskich.
Jest to decyzja głęboko przemyślana i rozeznana – podkreślił, dodając, że dojrzewała ona w nim przez długi czas.
Jak wyjaśnił ks. Krzysztof Kralka, coraz trudniej było mu odnaleźć się w aktualnym modelu realizowania kapłaństwa oraz w strukturach Kościoła, które, jak przyznał, przestały być dla niego przestrzenią, w której mógłby w pełni realizować swoje powołanie. Zaznaczył jednak, że jego odejście nie oznacza porzucenia wiary ani wartości chrześcijańskich.
Pozostaję chrześcijaninem i chcę dalej głosić Ewangelię – napisał, wskazując, że szczególnie bliska jest mu pomoc osobom zagubionym, zranionym i wykluczonym z Kościoła.
Chce także towarzyszyć tym, którzy poszukują Boga, ale nie odnajdują się w tradycyjnych formach religijności. Doświadczenie zdobyte przez lata posługi zamierza wykorzystać w nowy sposób, poza instytucjonalnymi ramami. Ta deklaracja sprawiła, że część komentujących zaczęła postrzegać jego decyzję nie jako odejście, lecz jako zmianę drogi.
Podziękowania, przeprosiny i prośba o ciszę
W swoim oświadczeniu ks. Krzysztof Kralka nie zapomniał o osobach, które przez lata towarzyszyły mu w drodze kapłańskiej. Podziękował współbraciom, świeckim współpracownikom, wspólnotom oraz wszystkim, którzy okazywali mu wsparcie. Szczególnie poruszający był fragment, w którym zwrócił się do osób mogących poczuć się zawiedzione jego decyzją.
Wszystkich, którzy czują się zawiedzeni, rozczarowani lub zranieni tą decyzją - szczerze przepraszam – napisał wprost.
Te słowa wywołały ogromny odzew w mediach społecznościowych. Pod wpisem pojawiły się tysiące reakcji, komentarzy i wiadomości prywatnych. Wiele osób dziękowało za szczerość i odwagę, inni wyrażali żal, ale jednocześnie deklarowali zrozumienie.
Duchowny zaznaczył jednak, że nie planuje wchodzić w publiczne polemiki ani tłumaczyć się ze swojej decyzji w kolejnych wywiadach. Poprosił o uszanowanie jego wyboru i przestrzeni na nowy etap życia. Jego stanowisko pokazuje, że zamknięcie jednego rozdziału nie musi oznaczać zerwania z wartościami, które przez lata były fundamentem jego działalności. Decyzja ta, choć bolesna dla wielu, stała się jednym z najbardziej komentowanych wydarzeń religijnych ostatnich dni i wciąż budzi silne emocje.