23-latka zmarła po zażyciu paracetamolu. Śledztwo wyjawiło wstrząsającą przyczynę
Z pozoru zwykła tabletka przeciwbólową okazała się śmiertelną pułapką. Młoda kobieta, której życie dopiero się zaczynało, odeszła w wyniku tragedii, która – jak się okazało – mogła być uniknięta. Jej śmierć po zażyciu popularnego środka przeciwbólowego szokuje i skłania do pytania: jak to możliwe, że dostępny bez recepty paracetamol doprowadził do tak dramatycznego finału?
- Dlaczego 23-latka wzięła paracetamol?
- Co stało się po zażyciu środka?
- Co ustalili śledczy?
Dlaczego 23-latka wzięła paracetamol?
23-letnia Jessica Reynolds z Norfolk w Wielkiej Brytanii zaczęła sięgać po paracetamol z powodu narastającego bólu zęba i opuchniętych dziąseł. Według informacji ujawnionych w śledztwie, najpierw skarżyła się na obrzęk i ból, za co przepisano jej antybiotyki oraz zalecono wizytę u dentysty, która miała odbyć się w późniejszym terminie.
Z powodu nasilającego się dyskomfortu młoda kobieta zaczęła regularnie przyjmować paracetamol, licząc na złagodzenie dolegliwości. To lek powszechnie stosowany w przypadkach bólu zęba oraz stanów zapalnych jamy ustnej, dostępny bez recepty w aptekach i sklepach. Paracetamol jest uważany za względnie bezpieczny, jeśli stosuje się go zgodnie z ulotką oraz zaleceniami producenta – maksymalnie do 4 gramów w ciągu 24 godzin.
W przypadku Jessiki jednak samo leczenie bólu zęba było tylko początkiem. Śledztwo wykazało, że kobieta zaczęła przyjmować dużą ilość tabletek, dużo więcej niż tylko sporadyczna dawka – sięgała po całe opakowanie co dwa dni, co znacznie przekraczało dopuszczalne normy i narażało jej organizm na toksyczne działanie paracetamolu.
Dlaczego to robiła? Częściowo wynikało to z dramatycznych okoliczności jej życia. Według sądowych ustaleń, kilka tygodni przed śmiercią Jessica miała za sobą próbę samobójczą po rozpadzie związku i borykała się z problemami zdrowia psychicznego, ale wówczas nie szukała pomocy medycznej. To doświadczenie oraz narastający ból mogły wpływać na jej decyzje dotyczące zażywania lekarstw.
Choć paracetamol jest jednym z najczęściej stosowanych środków na ból i gorączkę, w dużych ilościach staje się niezwykle toksyczny – szczególnie dla wątroby – i może prowadzić do poważnych uszkodzeń organizmu.
Co stało się po zażyciu środka?
Po regularnym przyjmowaniu dużych dawek paracetamolu, Jessica zaczęła doświadczać niepokojących objawów. Początkowo symptomy mogły wydawać się niespecyficzne – nudności, wymioty i uczucie ogólnego rozbicia – ale szybko zaczęły się pogłębiać. Kiedy wraz z matką udała się do szpitala Norfolk and Norwich University Hospital, podejrzewano na początku alergię.
Testy medyczne wykazały jednak coś znacznie poważniejszego: toksyczne nagromadzenie paracetamolu w organizmie i rozwijająca się niewydolność wątroby. Paracetamol w dużych ilościach jest metabolizowany przez wątrobę do substancji, które uszkadzają jej komórki i prowadzą do ich śmierci. To właśnie te procesy były przyczyną dramatycznego pogorszenia stanu zdrowia Jessiki.
Z powodu ciężkiej niewydolności wielonarządowej została pilnie przetransportowana do szpitala Addenbrooke’s w Cambridge, gdzie trafiła na oddział intensywnej terapii. Personel próbował przeciwdziałać zatruciu, stosując leki odtruwające oraz dializę z powodu uszkodzenia nerek, a nawet wprowadzono ją na pilną listę oczekujących na przeszczep wątroby.
Mimo tych intensywnych działań, kondycja Jessiki stale się pogarszała. Wczesnym rankiem 25 lipca 2025 roku jej serce przestało bić i zmarła. Sekcja zwłok wykazała rozległe uszkodzenia wątroby oraz innych narządów – był to skutek zatrucia toksycznymi metabolitami paracetamolu, który w jej organizmie osiągnął śmiertelne stężenie.
To tragiczne zdarzenie pokazuje, jak szybko lek powszechnie uważany za bezpieczny może stać się zabójczy, gdy jest nadużywany lub stosowany w dużych dawkach przez dłuższy czas.
Co ustalili śledczy?
Po śmierci młodej kobiety prokuratorskie śledztwo i dochodzenie koronera ujawniły kluczowe fakty prowadzące do zrozumienia mechanizmu tragedii. Badania wykazały, że przyczyną jej zgonu nie była żadna tajemnicza choroba ani nagła reakcja alergiczna, lecz toksyczne działanie paracetamolu – lek, który przyjmowała. Sekcja zwłok wykazała zmiany typowe dla zatrucia tym środkiem, a końcową przyczyną śmierci była wielonarządowa niewydolność spowodowana uszkodzeniem wątroby.
Koroner Robert Weyell, analizując przebieg zdarzeń i stan psychiczny Jessiki, stwierdził, że nie doszło do kolejnej próby odebrania sobie życia w momencie końcowego przedawkowania – jej działania były raczej wynikiem radzenia sobie z bólem oraz wcześniejszymi problemami zdrowia psychicznego niż zamiarem popełnienia samobójstwa.
Śledczy podkreślili też, że paracetamol – mimo iż jest środkiem powszechnie stosowanym – w dużych i częstych dawkach jest wyjątkowo toksyczny. W organizmie Jessiki doszło do kumulacji substancji o działaniu szkodliwym dla wątroby i nerek, co finalnie doprowadziło do ich niewydolności.
W swojej opinii koroner zwrócił też uwagę na jej rodzinę i wsparcie społeczne, podkreślając, że była osobą „kochaną i cenioną” przez bliskich. Jej brat mówił o niej jako o „błyskotliwej, zabawnej i troskliwej” osobie, która zmagała się z trudnościami, ale starała się im sprostać.
Ta tragedia – choć rzadka – przypomina, że nawet „bezpieczny” lek może stać się śmiertelny, jeśli jest nadużywany lub stosowany w sposób niezgodny z zaleceniami medycznymi.