Adwokat ścigany listem gończym. Jest spokrewniony z politykiem PiS
Dramatyczny zwrot w głośnej sprawie ze Szczecina. Znany adwokat, skazany prawomocnym wyrokiem, nie stawił się do więzienia i zniknął bez śladu. Policja wystawiła za nim list gończy, a na jaw wychodzą kolejne szczegóły jego działalności.
- Za co poszukiwany jest adwokat?
- Co grozi poszukiwanemu mecenasowi?
- Powiązania rodzinne z politykiem PiS
Za co poszukiwany jest adwokat?
Szymon L., szczeciński adwokat, jest ścigany listem gończym po tym, jak nie zgłosił się do odbycia kary więzienia. Mężczyzna usłyszał łącznie siedem zarzutów, a śledczy zarzucają mu m.in. oszustwa oraz powoływanie się na wpływy w organach ścigania i wymiarze sprawiedliwości. Najpoważniejszy zarzut dotyczy wyłudzenia pieniędzy od klientki. Jak opisano:
Główny mówi o wyłudzeniu 30 tysięcy złotych od klientki adwokata (podejrzanej o spowodowanie wypadku samochodowego) za odzyskanie odebranego przez policję prawa jazdy. Śledczy uważają, że Szymonowi L. pomógł były oficer policji Marek Z. Zdaniem prokuratury kolejnych 100 tysięcy złotych Szymon L. domagał się od tej samej klientki za załatwienie umorzenia sprawy, powołując się na swoje wpływy w prokuraturze" — podała "Wyborcza".
Na tym jednak lista zarzutów się nie kończy. Prokuratura wskazuje również na utrudnianie postępowania karnego, m.in. poprzez wyniesienie z aresztu tzw. grypsu jednego z osadzonych, paserstwo (zakup kradzionego laptopa) oraz składanie fałszywych zeznań. Śledczy podkreślają, że adwokat miał działać w sposób powtarzalny, wykorzystując zaufanie klientów i obiecując im załatwienie korzystnych decyzji procesowych, co w rzeczywistości nie miało pokrycia w faktach.
Co grozi poszukiwanemu mecenasowi?
Sprawa Szymona L. zakończyła się już prawomocnym wyrokiem. Sąd Okręgowy w Szczecinie utrzymał jego winę, choć zmienił częściowo wcześniejsze rozstrzygnięcie. Ostatecznie adwokat został skazany na cztery lata bezwzględnego pozbawienia wolności.
W pierwszej instancji kara była znacznie surowsza – wynosiła siedem lat więzienia. Dopiero po apelacji sąd zmniejszył wymiar kary, jednocześnie uniewinniając go od jednego z zarzutów. Mimo to wyrok pozostaje prawomocny i powinien zostać wykonany, co oznacza konieczność odbycia kary w zakładzie karnym.
Problem w tym, że skazany nie zastosował się do decyzji sądu. Miał stawić się w więzieniu na początku roku, jednak tego nie zrobił. W efekcie służby rozpoczęły poszukiwania, a gdy nie udało się ustalić jego miejsca pobytu, wydano list gończy.
Zgodnie z przepisami, unikanie wykonania kary może dodatkowo pogorszyć sytuację skazanego. Po zatrzymaniu trafi on bezpośrednio do zakładu karnego, gdzie będzie musiał odbyć zasądzoną karę. Organy ścigania apelują także do osób, które mogą znać jego miejsce pobytu, o kontakt z policją.
Sąd Okręgowy w Szczecinie utrzymał wyrok w mocy, zmniejszając jednak kary za poszczególne czyny i uniewinniając go od jednego z zarzutów (fałszywe zeznania). Prawomocna kara łączna: cztery lata więzienia" — podała "GW".
Powiązania rodzinne z politykiem PiS
Sprawa budzi ogromne zainteresowanie również ze względu na rodzinę poszukiwanego. Szymon L. jest synem byłej minister finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.
Informacja ta od początku pojawiała się w doniesieniach medialnych i sprawiła, że proces adwokata był szeroko komentowany. Jak podają media, jego matka pełniła funkcję ministerialną w pierwszym rządzie PiS w latach 2005–2006. Rodzina była znana w środowisku Szczecina – ojciec jest lekarzem, a matka naukowcem i byłą polityk.
Choć w toku procesu pojawiały się sugestie obrony o możliwym tle politycznym sprawy, sąd nie podzielił tych argumentów i uznał oskarżonego za winnego zarzucanych czynów. Sam fakt pokrewieństwa z byłą minister dodatkowo zwiększył zainteresowanie opinii publicznej i mediów, czyniąc tę sprawę jedną z najgłośniejszych w ostatnim czasie.