Alarmujące maile z policji. Polacy przecierają oczy. W tle Karol Nawrocki
Akcja promocyjna z czasów pandemii niespodziewanie znów znalazła się w centrum zainteresowania śledczych. Polacy zaczęli otrzymywać wiadomości od policji. Sprawa wywołała lawinę komentarzy i spekulacji.
- Maile z komendy po sześciu latach. O co pytają śledczy?
- Śledztwo i wątpliwości wokół dawnej dyrekcji muzeum
- „Brak odpowiedzi może skutkować wezwaniem”. Co grozi uczestnikom akcji?
Maile z komendy po sześciu latach. O co pytają śledczy?
Jak poinformował dziennikarz Telewizji Republika Krzysztof Puternicki, Policja w Gdańsku rozsyła wiadomości do osób, które wzięły udział w akcji promocyjnej „Maska-Książka” organizowanej w kwietniu 2020 roku przez Muzeum II Wojny Światowej. W ramach tej inicjatywy, szeroko promowanej wówczas w mediach lokalnych oraz przez resort kultury, po wypełnieniu internetowej ankiety można było otrzymać maseczkę ochronną oraz publikacje książkowe związane z wystawą muzeum.
Z opublikowanego fragmentu pisma wynika, że funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą i Korupcją, działając na zlecenie Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, pytają adresatów, czy faktycznie otrzymali katalog wystawy głównej - bogato ilustrowaną publikację dotyczącą eksponatów prezentowanych w placówce.
Co istotne, w nagłówku wiadomości nie wskazano danych osobowych odbiorców, co, jak zauważył Puternicki, może sugerować, że w toku postępowania śledczy dysponują jedynie adresami e-mail uczestników. W treści pisma podkreślono również, że brak odpowiedzi może skutkować wezwaniem w charakterze świadka w celu wyjaśnienia okoliczności otrzymania katalogu.
Śledztwo i wątpliwości wokół dawnej dyrekcji muzeum
Zainteresowanie organów ścigania dotyczy wyłącznie publikacji książkowych przekazywanych w ramach akcji, a nie maseczek ochronnych. Według informacji przekazanych przez dziennikarza, postępowanie może mieć związek z próbą zbadania, czy w czasie pandemii nie doszło do niegospodarności przy realizacji przedsięwzięcia promocyjnego.
W 2020 roku Muzeum II Wojny Światowej kierował Karol Nawrocki, obecny prezydent Polski. Sprawa nabiera dodatkowego kontekstu politycznego, ponieważ, jak wskazuje Puternicki, oficer prowadzący postępowanie został nagrodzony w lipcu 2024 roku przez prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, czyli w roku, w którym śledztwo miało nabrać tempa. Dziennikarz zwrócił uwagę na tę koincydencję, sugerując, że działania mogą mieć szersze tło.
W jego ocenie „wszystko wygląda na to, że szuka się czegokolwiek”, a sprawa może być elementem większego sporu politycznego. Na razie jednak oficjalne komunikaty organów ścigania ograniczają się do potwierdzenia prowadzenia postępowania przygotowawczego.
Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/tak-wyglada-nowa-milosc-daniela-martyniuka-zona-staje-w-jego-obronie-dl-wms-110226
„Brak odpowiedzi może skutkować wezwaniem”. Co grozi uczestnikom akcji?
Najwięcej emocji budzi fragment pisma, w którym wskazano, że brak reakcji na wiadomość może skutkować koniecznością wezwania adresata w charakterze świadka. Puternicki podkreśla, że w sytuacji, gdy w korespondencji nie wskazano danych osobowych odbiorców, pojawiają się pytania o podstawę prawną ewentualnego rygoru.
Jego zdaniem może to być raczej prośba o udzielenie informacji niż formalne wezwanie procesowe. Niezależnie od interpretacji, fakt, że po sześciu latach od przeprowadzenia akcji promocyjnej śledczy wracają do sprawy i kontaktują się z uczestnikami, wywołał poruszenie w mediach społecznościowych. Wiele osób zastanawia się, czy sprawa zakończy się jedynie na ustalaniu liczby i sposobu dystrybucji katalogów, czy też przybierze szerszy wymiar prawny.
Na obecnym etapie postępowanie ma charakter przygotowawczy, a jego szczegóły nie zostały publicznie ujawnione. Jedno jest pewne - historia sprzed pandemii ponownie stała się tematem ogólnopolskiej debaty.