Ależ wpadka Stocha. Kibice wstrzymali oddech. To niemożliwe!
Miał być wielki hołd i sportowe święto, a pojawił się strach, cisza i niedowierzanie. Gdy Kamil Stoch ruszał z belki w Zakopanem, tysiące kibiców wstrzymało oddech. Tego, co wydarzyło się chwilę później, nikt nie chciał nawet brać pod uwagę. Legenda polskich skoków znalazła się na krawędzi jednego z najbardziej bolesnych pożegnań w karierze.
- Fatalne kwalifikacje Stocha
- Dramat Stocha w 1 serii
- To miał być jego ostatni skok i nie tak sobie to wyobrażali kibice
Fatalne kwalifikacje Stocha
Ten weekend miał być triumfalnym pożegnaniem jednej z największych legend polskich skoków narciarskich, Kamila Stocha. Kibice przyjechali tłumnie z całej Polski, by z dumą oglądać swojego mistrza jeszcze raz w akcji. Tymczasem już w pierwszej fazie rywalizacji nastroje uległy gwałtownej zmianie.
W kwalifikacjach do konkursu indywidualnego Stoch pokazał się zaskakująco słabej strony. Pomimo ogromnych oczekiwań i sprzyjających warunków, zajął dopiero 33. miejsce, co sprawiło, że fani — którzy liczyli na emocjonujące widowisko i dobre wejście ich idola — wstrzymali oddech.
To zdecydowanie nie był dzień, którego oczekiwano od trzykrotnego mistrza olimpijskiego. Po serii startowej, w której Stoch musiał walczyć o każdą zdobycz punktową, doskonale widać było, że forma z bieżącego sezonu nie pozwala mu na walkę o czołowe lokaty. Skoczek sam przyznał po kwalifikacjach, że „zabrakło czegoś więcej” i że męczy się technicznie i mentalnie, co odzwierciedlił jego wynik.
Poza Stochem, inni reprezentanci Polski również nie błyszczeli w kwalifikacjach: choć wszyscy awansowali do niedzielnego konkursu, nikogo z naszych skoczków nie było w ścisłej czołówce. Kibice obserwujący zawody pod Tatrami musieli więc pogodzić się z faktem, że nawet legendarny zawodnik ma prawo do gorszego dnia — i że to właśnie w dniu, który miał być jednym z najważniejszych w jego karierze, okazał się to szczególnie dotkliwe.
Dramat Stocha w 1 serii
Kolejne serie przed konkursem tylko potwierdziły obawy fanów. Podczas serii próbnej przed niedzielnym konkursem Stoch uzyskał zaledwie 116,5 metra, co dało mu dopiero 26. miejsce na liście rezultatów — znacznie poniżej oczekiwań wobec jednego z najlepszych skoczków w historii tego sportu.
To był moment, który zmroził wielu kibiców stojących pod Wielką Krokwią. Wśród tysięcy fanów, którzy przyjechali, by po raz ostatni wspólnie z nim przeżywać skoki narciarskie, zapanowało zaskoczenie, a w niektórych przypadkach wręcz konsternacja. Przecież nawet w mniej udanych sezonach Stoch potrafił bić się o miejsca punktowane, a dziś jego próba wypadła poniżej oczekiwań.
Tymczasem rywale prezentowali znacznie lepsze skoki — chociaż w serii próbnej zdecydowanym liderem był Domen Prevc, Kacper Tomasiak (133 m) plasował się tuż za najlepszymi, co dodatkowo podkreśliło, jak mocno Stoch odstawał dzisiejszego dnia. W 1. serii niestety nie było lepiej. Kamil Stoch skoczył jedynie 119.5 metra, co dało mu dopiero 27. miejsce.

To właśnie w tej serii w pełni uwidocznił się spadek formy lidera polskiej kadry. Zamiast tego, by budzić nadzieję na świetne wyniki w konkursie głównym, spowodował, że atmosfera wokół Wielkiej Krokwi stała się bardziej stonowana. Kibice, którzy przyjechali specjalnie świętować jego karierę, musieli teraz przebierać między emocjami związanymi z pożegnaniem a realnym sportowym wynikiem, który nie napawał optymizmem. Kamil Stoch nie zakwalifikował się do drugiej serii…
To miał być jego ostatni skok i nie tak sobie to wyobrażali kibice
Dla Kamila Stocha to sezon wyjątkowy — ostatni w jego karierze, który zwieńczy po ponad dwóch dekadach triumfów i emocji na skoczniach świata. Wielka Krokiew w Zakopanem miała być sceną jego pożegnania z polskimi kibicami, miejscem, gdzie tysiące fanów oddadzą mu hołd i podziękują za lata wspaniałej rywalizacji.
Stoch to trzykrotny mistrz olimpijski, wielokrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni i skoczek, który triumfował w Pucharze Świata aż 39 razy. Dla wielu fanów to właśnie on, u boku Adama Małysza, jest symbolem złotej ery polskich skoków narciarskich.
Tymczasem realia sportowe tego weekendu nie dały mu łatwego pożegnania. Po przeciętnych kwalifikacjach i nieudanej serii próbnej nastroje kibiców stały się mieszane — z jednej strony radość z obecności na Wielkiej Krokwi i możliwość pożegnania legendy, z drugiej niepokój, czy Stoch jeszcze raz pokaże klasę. Realia pokazują jednak, że był to ostatni skok Stocha w Zakopanem.