Była 11:20, gdy pod prokuraturą rozpoczęły się dantejskie sceny. Piotr K. przesłuchiwany po śmierci córki
Cisza, krzyki z tłumu i policyjny kordon. W środę, 28 stycznia, do Prokuratury Okręgowej w Słupsku doprowadzono 44-letniego Piotra K., podejrzanego o zabójstwo własnej córki. Mężczyzna nie powiedział ani słowa. Śledczy mówią wprost: to jedna z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat.
- Policyjny bus pod samym wejściem
- Kim jest Piotr K.?
- Co dalej ze śledztwem?
Policyjny bus pod samym wejściem
Niemal dokładnie o godz. 11.20 policyjny bus wjechał pod samo wejście do budynku Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Wszystko po to, by ograniczyć dostęp mediów i uniemożliwić wykonanie zdjęć podejrzanemu. Akcja była szybka, nerwowa i przeprowadzona przy zachowaniu maksymalnych środków bezpieczeństwa.
Wokół budynku zgromadziło się kilka osób. Jedni stali w milczeniu, inni nie kryli emocji. — Dlaczego to zrobiłeś?! — krzyknął ktoś z tłumu, gdy konwojowany mężczyzna wysiadał z busa. Odpowiedzi nie było. Piotr K. nawet nie uniósł głowy.
Na rękach miał kajdanki zespolone, na głowie czarny hełm ochronny. Jego twarz była niemal całkowicie zasłonięta. Nie było widać oczu, nie było widać emocji. Całość trwała zaledwie kilkanaście sekund. Potem drzwi prokuratury zamknęły się za nim.
Kim jest Piotr K.?
44-letni Piotr K. to funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa. Informacja ta dodatkowo wstrząsnęła opinią publiczną. Człowiek, który na co dzień miał dbać o bezpieczeństwo innych, dziś sam jest podejrzany o jedną z najcięższych zbrodni.
Podczas doprowadzenia do prokuratury był pilnowany przez sześciu funkcjonariuszy – zarówno umundurowanych, jak i po cywilnemu. Skala zabezpieczenia jasno pokazuje, jak poważnie służby traktują tę sprawę. Śledczy nie chcieli ryzykować żadnego incydentu.
Z ustaleń wynika, że mężczyzna ma zostać przesłuchany w związku ze śmiercią swojej czteroletniej córki. To właśnie on, według dotychczasowych ustaleń, miał dopuścić się zabójstwa dziecka. Sprawa od początku owiana jest tajemnicą, a prokuratura bardzo oszczędnie dawkuje informacje.
Co dalej ze śledztwem?
Przesłuchanie Piotra K. to jeden z kluczowych momentów postępowania. Śledczy podkreślają, że czynności procesowe stały się możliwe dopiero po wstępnych ustaleniach oraz zgromadzeniu materiału dowodowego. Zabezpieczono już istotne dowody, a biegli rozpoczęli wydawanie pierwszych opinii.
Prokuratura chce dokładnie ustalić przebieg tragedii, motyw działania podejrzanego oraz jego stan psychiczny w chwili zdarzenia. Niewykluczone, że konieczne będą dodatkowe badania psychiatryczne. To od ich wyników może zależeć dalszy tok sprawy.
Mieszkańcy Ustki i całego regionu są wstrząśnięci. Wiele osób nie potrafi zrozumieć, jak mogło dojść do takiej tragedii. Pytanie zadane przed prokuraturą — „Dlaczego?” — wybrzmiewa dziś w całej Polsce. Na odpowiedź przyjdzie jednak jeszcze poczekać.
Jedno jest pewne: śledztwo dopiero się rozpędza, a ta sprawa jeszcze długo będzie budzić ogromne emocje.